poniedziałek, 6 grudnia 2010

Zasada 90/10 - Czyli jak listonosz uczył o finansach

Zasada 90/10 - Czyli jak listonosz uczył o finansach


Autorem artykułu jest Artur Lewandowski




Warren Buffet to jeden z najbogatszych ludzi na świecie i z pewnością najbardziej znany inwestor, który często dzieli się swoją wiedzą. Mawiał np ...

... że 'zawsze gdy trzymał w ręku dolara, myślał nie o tym ile jest on wart dzisiaj, ale ile może on być wart w przyszłości'. Nauczał też, między innymi, że 'najlepszym horyzontem inwestycyjnym jest ... wieczność'. On i jemu podobni, 'bogaci' tego świata generalnie często i dość swobodnie udzielają różnych porad, piszą książki i prowadzą seminaria na temat tego jak możesz zarabiać a później oszczędzać i inwestować swojej pieniądze. Sam, gdy tylko zacząłem zagłębiać się w tę 'niezwykłą' wiedzę: przede wszystkim, zachodziłem w głowę, dlaczego tak niewiele osób faktycznie osiąga bogactwo ...


Zasada 90/10


Przeprowadzono kiedyś ponoć taki eksperyment. Określoną kwotę podzielono w równych częściach na pewną grupę ludzi. Po zaledwie paru latach okazało się, że 10% osób biorących udział w eksperymencie weszło w posiadanie 90% całości początkowo-rozdzielonej kwoty. Pozostałe 90% ludzi, musiało zadowolić się zaledwie 10'cioma procentami. Niesamowite ? Nawet jeśli sam eksperyment jest jedynie zasłyszaną historią, jest to historia sprawnie ilustrująca pewien fakt. Mianowicie: ponad 90% pieniędzy całego świata jest w rękach niespełna 10% najbogatszych żyjących na nim ludzi, reszta zaś ludzkości, dysponuje zaledwie dziesiątą ich częścią.


Wyobraź sobie 70 mld dolarów! Kwota, z którą Polski rząd z powodzeniem załatał by w końcu dziurę budżetową a kilka co mniejszych Państw mógłbyś pewnie w całości za nią wykupić. Tymczasem ta niewiarygodna suma to majątek zgromadzony przez jednego tylko człowieka. Co więcej: jednego, ale nie jedynego. Wszak innym, bijącym się z tym jednym o pierwsze miejsce na prestiżowej liście najbogatszych ludzi świata nie wiele do niego brakuje a nawet co jakiś czas, z coraz to większą kwotą: 'lider' się zmienia ... 90/10


Czy ja też mogę stać się bogaty ?


Jak to się dzieje, że tak nieliczni mają tak wiele a tak ogromna liczba ludzi nie ma nic, albo ma bardzo niedużo ? Czy to boska niesprawiedliwość ? Szczęśliwy traf ? A może zły los karze w ten sposób niewiernych ? Czy na prawdę każdy może stać się bogaty ?


Odpowiedź jest bardzo prosta : TAK, każdy może stać się bogaty! Pozwól jednak, że rozwinę to stwierdzenie nieco okrężną drogą.


A co na to większość ?


Słyszałeś kiedyś o zasadzie dowodu społecznego ? To jedna z głównych zasad psychologii mówiąca o tym, że jesteśmy skłonni zgadzać się czy też ufać osądom większości. Uznajemy, że tak wiele osób po prostu nie może, się mylić. W konsekwencji słuchamy tej większości (90) zamiast ludzi, którzy na prawdę mogą 'coś' wiedzieć na dany temat (10).

Zacząłem dziś od rad udzielanych potencjalnym inwestorom przez Warrena Buffeta. "Patrz na to ile Twoje pieniądze mogą być warte w przyszłości nie, ile są warte dzisiaj" i "inwestuj długoterminowo, najlepiej 'przez wieczność". Czy są to dobre rady ? Zakładając, że nie znałbym odpowiedzi ani nie miał żadnych dowodów przemawiających za twierdzącą odpowiedzią i tak uznałbym, że tak. Dlaczego ?


Zwykle większość, udzielająca największej ilości rad i wskazówek to ludzie, którzy borykają sie z problemami finansowymi, mają długi, brak oszczędności, wysokie koszty życia przez co brak wolnych środków. Zdają się oni wiedzieć wszystko i znać na wszystkim. Wmawiają Ci, że 'fundusze są złe bo mają wysokie opłaty', a 'lokata lepsza bo ma gwarantowany zysk'. Mówią, że nieruchomości to 'fajnie by było' ale, że to 'nie dla takich jak my', że 'giełda to jest ryzykowna i, że to jak loteria' a inne 'to się nawet nie opłacają'. Słuchając rad zwykłem zakładać, że stosując się do nich mogę doprowadzić stan swojego budżetu domowego, optymalnie do stanu takiego w jakim jest budżet udzielającego tych rad. Gdy patrzę wiec na tych wszystkich (może to brutalne stwierdzenie ale jednak prawdziwe) biedaków, stojących w kolejkach do kolektur lotto myślę jednak, że nie jest to sposób w jaki sam chciałbym żyć i zarządzać swoim budżetem.


Eksperyment na .. Tobie!


Gdyby dzisiaj zebrać cały majątek świata i rozdzielić każdemu dokładnie po równo za kilka lat okazałoby się pewnie, że Ty masz mniej więcej tyle ile dzisiaj, Warren Buffet na powrót jest miliarderem a ja znowu piszę artykuły by coś Ci uzmysłowić.

Część z Nas ma talent, dryg czy po prostu umiejętność do zarabiania pieniędzy. To oni wyznaczają trendy i tworzą wielkie przedsiębiorstwa. Gdy jednak spojrzysz, może już nie na listę tych najbogatszych, ale na ogólne statystyki milionerów zobaczysz tam niezwykłe przypadki zwykłych ludzi, którzy przekraczają tę magiczną kwotę sześciu zer dzięki prostym planom i własnej konsekwencji.


Czego możesz nauczyć się od emerytowanego listonosza ?

Jednym z najznakomitszych przykładów jest Amerykanin Scott Bauer, który przez 47 lat pracy w oddziale US Postal Service w Chicago jako listonosz, codziennie odkładał 1$ na fundusze inwestycyjne. Po prawie półwieczu jego rachunek powinien więc wynosić 17.155 $ (tyle łącznie zainwestował Scott) jednak na jego koncie znajdowało się prawie 2mln dolarów! a średnia roczna stopa zwrotu wyniosła 13,7%.


Gdy przyjrzysz się statystyką okaże się ,że wcale nie jest to aż tak odosobniony przypadek. 80% amerykańskich milionerów to zwykli pracownicy odkładający przez całe swoje życie drobne kwoty na zmienny % na swoim funduszu inwestycyjnym.

Kogo będziesz słuchał ?


To czy należysz więc do 90% mających skromne 10% pieniędzy świata, czy wręcz przeciwnie do 10% gromadzących zdecydowaną większość zależy głównie od tego czyich rad słuchasz i przede wszystkim czy podejmujesz odpowiednie działanie. Moja rada więc jest bardzo prosta : Nie bądź biedny dlatego, że większość jest biedna i nie słuchaj większości tylko dlatego, że jest większością. Dobrze wiemy, do której części populacji z zasady 90/10 chciałbyś należeć : wystarczy więc, że zaczniesz słuchać rad płynących właśnie z tej grupy : Zarabiaj - Oszczędzaj - Inwestuj. A z pewnością do niej dołączysz. Myśl ile Twoje pieniądze mogą być warte w przyszłości. Inwestuj wiecznie!




---

Artur Lewandowski
Więcej o mnie : http://www.goldenline.pl/artur-lewandowski7
Mail : lewandowski_artur@poczta.fm



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Różnica pokoleń utrudnia pomaganie ...

Różnica pokoleń utrudnia pomaganie ...


Autorem artykułu jest Artur Lewandowski




Klienci z PRL'u, Doradcy Finansowi XXI wieku. Bez zrozumienia się wzajemnie taka komitywa nie może zaistnieć. Polecam więc przyjrzeć się bliżej przemianom ostatnich dwóch dekad...

Trudny klient.

Przez lata pracy jako Doradca Finansowy systematycznie napotykałem na pewien specyficzny rodzaj klientów. Zdawały się zupełnie nie trafiać do nich argumenty przemawiające za potrzebą oszczędzania czy budową własnej 'rezerwy finansowej'. Nie działał świat nowych możliwości, zdrowy rozsądek, logika ani fakty dotyczące demografii i słabej kondycji ZUSu.


Gdzieś wewnątrz każdą komórką ciała czuli oni, że jedyną słuszną formą lokowania oszczędności są lokaty bankowe...
Na prawdę długo nie mogłem pojąć tego fenomenu aż nie dotarło do mnie, że problem nie leży tylko w tym, że oni nie rozumieją mnie. Problemem przede wszystkim było to, że to ja nie rozumiałem ich. Od tamtej pory spotkania z tą grupą klientów przebiegały już zupełnie inaczej.


Zwykli, niezwykli


Klienci Ci to zwykle ludzie między 45 a 55 rokiem życia. Ludzie dość konserwatywni, którzy całe życie poświęcili pracy często w jednym albo zaledwie paru zakładach pracy. Ich dochód z rzadka wykraczał ponad średnią krajową, ale też nie zdawali się oczekiwać po nim o wiele więcej. Na poziomie ogólnym byli świetnie zorientowani w bieżących wydarzeniach ze świata i z kraju. Widać było, że starali się w miarę nadążać nad dynamicznym światem pełnym nowości, jednak przede wszystkim koncentrowali się na sobie, swoich rodzinach i sprawach lokalnych. Słowem były to sympatyczne, przeciętne Polskie osoby czy rodziny.


Co więc sprawiało, że byli tak sceptycznie nastawienie do tematu finansów.?. W końcu zrozumiałem, że chodziło o doświadczenia z tymi finansami związane. Gdy w Polsce jeszcze na dobre panował PRL oni byli dorosłymi młodymi ludźmi. Zaczynali prace, zarabiali pierwsze pieniądze, zakładali rodziny. Rzeczywistość była jednak zupełnie inna. Puste półki w sklepach, zakłady pracy, powolny rozwój, brak dynamiki zmian w otoczeniu : Panowała bardziej prostota i funkcjonalność niż dzisiejszy przepych, blask i blichtr. Te drugie cechy przyszły tu dopiero w latach dziewięćdziesiąty i to zdaniem wielu w zawrotnym wręcz tempie...


Z Barów mlecznych do Mc Donalda ...


Być może sam to pamiętasz : ja musiałem spytać rodziców jak wyglądały sklepy 25 lat temu i dziś gdy wchodzę do supermarketu próbując wybrać spośród setki możliwości markę jogurtu wyobrażam sobie co czuje 50'letni facet stojący obok mnie jak zahipnotyzowany od paru minut wpatrujący się w olbrzymi regał. To na prawdę trudne zmiany, trzeba nadążać nad naprawdę wieloma rzeczami. Finanse i rozwój rynku finansowego miał prawo wydawać się przy tym wszystkim sprawą drugorzędną. W ciągu dwóch dekad przeszliśmy ze wschodu na zachód : Bary mleczne zastąpiły MC Donalds'y, stare skórzane buty będące trzecie pokolenie w rodzinie zamieniły się w najnowsze Nike'i czy Adidasy, zakłady pracy przeszły w nowoczesne biura a dzieciaki zamiast pstrykać kapslami po chodnikach, wpatrują się w wielkie ekrany z podłączonymi do nich konsolami gier.


Wyjątkowe doświadczenia 'zwykłych' klientów

Gdy to zrozumiałem zacząłem interesować się jakie inne doświadczenia mogły kreować dzisiejszymi wyobrażeniami i odczuciami moich klientów. Okazało się, że lata 90'te były istnym poligonem nastawionym na zabijanie chęci styczności z finansami u przeciętnego Polaka.


Nasz rynek zaczął się tak naprawdę w 1991r., wtedy to ponownie w Warszawie ruszyła giełda - zachodnie firmy , również finansowe zalały kraj reklamami a większość Polaków nie przyzwyczajona do stawiania oporu sile perswazji bardzo łatwo im ulegała. Zaczął się pierwszy w Polsce boom na inwestycje giełdowe : ludzie chętnie lokowali oszczędności w papiery wartościowe, chwilę później wykupowali polisy ubezpieczeniowe i inwestowali w fundusze. Otwarcie granic i całego tego 'nowego świata' wydawało się bliskie fantazjom : Giełda zarabiała jak szalona, sklepy były pełne produktów a na rynek wchodzili coraz to nowi pracodawcy.

Po pierwszym kwartale 1994r. zaczęła się jednak pierwsza Bessa. Giełda i fundusze zaczęły tracić pieniądze zupełnie nie przygotowanych i nieświadomych tego co się dzieje klientów. Ceny w sklepach zaczęły rosnąć w zawrotnym tempie. Inflacja w 1996 r. sięgała 20% i wcale nie był to najwyższy poziom jaki osiągnęła w latach 90'tych. W tym czasie zbawienne były faktycznie jedynie lokaty bankowe, które oferowały gwarantowane oprocentowanie przewyższające inflacje i jak dowiedziałem się ze wspomnień moich rodziców: w pewnym roku zarobiły dla nich więcej niż wyniosła roczna pensja mojej mamy.

Agenci ubezpieczeniowi i reforma emerytur

W drugiej połowie dekady, gdy rynek nieco się stabilizował, a wydarzenia na nim pozostawiały niezwykle silny niesmak w opinii publicznej, ludzie już nie dawali się tak łatwo mamić reklamom. Zachodnie towarzystwa ubezpieczeniowe musiały postawić na sprzedaż bezpośrednią bardzo prężnie rozwijającą rynki zachodnie. W taki sposób zaczął się kolejny Boom. Był to okres, który wiele osób wspomina jako zalew agentów ubezpieczeniowych. Podobno w każdej rodzinie, bloku czy nawet na każdej klatce schodowej mieszkała przynajmniej jedna osoba, która w tym okresie pracowała w tym zawodzie. Nie przygotowani i niekompetentni agenci nietaktownie informowali ludzi 'kiedyś umrzesz, lepiej się ubezpieczyć' i wciskali im polisy jako 'zło konieczne'.


W 1999r. Rząd przeprowadził dużą kampanię by obwieścić rodakom zmianę w systemie emerytalnym. Zmieniliśmy całkowicie repartycyjny system na '3 filary'. Prócz samego ZUSu moi klienci dostali jeszcze Otwarte Fundusze Emerytalne i możliwość inwestowania na swoich Indywidualnych Kontach (IKE) a u co poniektórych pracodawców powstały również Pracownicze Programy Emerytalne (PPE). W nową dekadę i zarazem nowy wiek moi już 35-45 letni klienci wchodzili więc z nastawieniem 'jakoś to będzie' ...


Zrozumiany brak zainteresowania


Gdy więc kolejne kilka lat później trafiałem do nich ja, z dzisiejszej perspektywy już wcale nie dziwię się ich reakcjom. W ich świecie z przed dekady giełda traciła - na samym początku XXI w. był kolejny kryzys - a oszczędności były narażone na spadek swoje wartości w tempie 20-30% na rok. Jedynym sposobem by podtrzymać ich wartość było za to ulokowanie ich na lokatach. Co więcej: przez agentów ubezpieczeniowych, których zewoluowaną wersją im się wydawałem, wielu z pośród ich znajomych, członków rodziny czy nawet oni sami odkładali regularnie pieniądze na całkowicie nieopłacalne dla nich programy. Straszenie ich niską emeryturą nie skutkowało bo przecież ich rodzice - moi dziadkowie - jakoś, lepiej lub gorzej ale radzili sobie otrzymując emeryturę jedynie z ZUSu a przecież oni mieli dodatkowo Fundusz Emerytalny. To wszystko + brak zrozumienia rynku sprawiało, że faktycznie nic z tego co chciałem im zaoferować nie spotykało się z ich zainteresowaniem.

Teoria ewolucji dla ekonomistów :


Dziś gdy trafiam na klientów z tej grupy staram się wytłumaczyć im ewolucję rynku finansowego, która w między czasie zaszła. Co było przyczyną hiperinflacji i dlaczego prawdopodobieństwo jej ponownego wystąpienia w Polsce jest znikome. Tłumaczę, że oszczędności, których posiadanie faktycznie było kiedyś dość ryzykowne dziś jest czymś niezbędnym. Opowiadam jak zmieniały się produkty finansowe i dlaczego kryzysy na rynku są czymś normalnym, naturalnym a wręcz potrzebnym do jego racjonalnego funkcjonowania. Pokazuje możliwości inwestowania pozwaljące pomimo kryzysów regularnie pomnażać swój kapitał i różne rodzaje ubezpieczenia wraz z zasadnością ich zakładania, zresztą przeważnie o wiele tańsze niż te, które mogli zawrzeć w latach 90'tych.

Świat się zmienił. Również ten finansowy. Nie mówię, byś śledził nagle wszelkie trendy w ekonomii , ale byś kontrolnie orientował się co się zmienia, choćby przez lekturę takich właśnie artykułów. Pozwoli Ci to sprawniej funkcjonować w obrębie Twoich finansów osobistych : a nie oszukując się pieniądze stały się zdecydowanie istotnym elementem Naszego życia.


Jeśli zaś jesteś doradcą finansowym musisz rozumieć, że Twoi klienci mają często doświadczenia z zupełnie innej epoki i zachwalając im nowoczesne rozwiązania wykazujesz się jedynie zupełnym brakiem zrozumienia dla nich i ich dotychczasowych przeżyć : najpierw więc słuchaj swoich klientów - ciągłe mówienie nie buduje zaufania.



---

Artur Lewandowski
Więcej o mnie : http://www.goldenline.pl/artur-lewandowski7
Mail : lewandowski_artur@poczta.fm



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

niedziela, 5 grudnia 2010

Jaki kraj taki serial - nadal bieda!

Jaki kraj taki serial - nadal bieda!


Autorem artykułu jest Artur Lewandowski




Zapytałbyś pewnie co szkodliwego może być w serialach i co wspólnego mogą one mieć z Twoimi finansami ? Może Cię to zdziwi, ale ... bardzo wiele!

A niby tylko serial.


Przede wszystkim, stwierdzam to z żalem, ale życie większości z Nas nie dostarcza wcale nie wiadomo jakich emocji. Jeśli tylko się przysłuchasz, wyjdzie na jaw, że najbardziej emocjonujące rozmowy wcale nie dotyczą osób rozmawiających! Ktoś, gdzieś, z kimś, coś zrobił i ... no właśnie. A co dostarcza Nam więcej zwrotów akcji, ciekawych przeżyć, nieprawdopodobnych sytuacji, skandali, tragedii, zdrad i sukcesów niż losy bohaterów filmów i najpopularniejszych seriali ?


Jeśli postudiowałbyś trochę 'technologię' wywierania wpływu odkryłbyś, że te najsilniej działające na Ciebie sposoby to takie, których w ogóle nie zauważasz, które zajmują czymś świadomą część Twojego umysłu by niezauważanie 'przemycić' Ci jakiś przekaz. Seriale, czy filmy w ogóle, w swojej naturze właśnie w ten sposób 'przemycają' do Twojej głowy przeróżne wzorce zachowań.


Mimo iż zdecydowanie nie jestem znawcą kina a w moim domu nie ma nawet telewizora to sporadycznie zdarzało mi się oglądać, raczej losowe odcinki przeróżnych seriali. Wpatrując się w telewizor i przeżywając perypetie raz Polskich raz zagranicznych aktorów dostrzegłem kilka dość subtelnych różnic na które być może warto żebyś i Ty zwrócił uwagę :


Amerykańskie sitcomy uczą oszczędzania!


Polskie seriale, a co za tym idzie: losy bohaterów, z którymi najłatwiej dzięki wspólnej narodowości, realiom i językowi jest Ci się utożsamić są niestety niezbyt przemyślane z punktu widzenia edukacji finansowej. Jeśli wsłuchasz się w np. Amerykańskie seriale (nawet sitcomy) od osławionych 'Przyjaciół' do legendy sklepów obuwniczych ze “świata wg. Bundych”, systematycznie przewija się tam motyw posiadania oszczędności w tym przede wszystkim kont emerytalnych czy funduszy przeznaczonych na przyszłą edukację dzieci.


W Amerykańskich dialogach, szczególnie gdy ktoś ma problem finansowy łatwo znaleźć rady np. jego młodych przyjaciół : “wyciągnij z pieniędzy na emeryturę albo z konta na college syna”. I równie często odzywa się wtedy głos, starszy, nierzadko np. doświadczonych rodziców mówiący “Nie. Tych pieniędzy nie wolno Ci ruszać!, To Twoja przyszłość”, albo “przyszłość Twojego dziecka”


Czy na pewno przed Ameryką ?

Nie oszukując się Polacy mają Amerykanów raczej za, hmm, niezbyt rozgarnięty naród. Jeśli się jednak im przyjrzeć to mimo kredytów, dużych domów i palących olbrzymie ilości, swoja drogą tańszej benzyny, samochodów większość z nich posiada również oszczędności i w tej kwestii jeszcze nam do nich daleko. We wszelkich filmach i serialach przebija u nich oczywistość z jaką podchodzą do 'lokowania pieniędzy na procent'. Oczywiście ich giełda ma już ponad stuletnią tradycję więc ta mentalność miała więcej czasu niż u Nas żeby się rozwinąć, jednak zdecydowanie jest to coś czego powinniśmy się uczyć a autorzy Polskich scenariuszy mogliby wziąć pod uwagę również ich 'podświadomie edukacyjną' rolę.


W Polskich ekranizacjach przeważa raczej 'traf'. Wydarzenia, które odmieniają losy, wygrane w loteriach, kredyty, nagłe sukcesy i podejście w stylu 'coś wymyślimy'. Rodzice zamiast utrwalać konieczność oszczędzania wspierają swoje dzieci pożyczkami a motyw oszczędności, który zapadł mi w pamięć znalazłem dotąd w filmie “Nigdy w życiu”, gdzie to babcia głównej bohaterki pożycza jej pieniądze odłożone jedynie na własny pochówek...


Świadomie ku wolności finansowej


Możesz mówić, że “skoro gwiazdy nie mają oszczędności, czemu my mielibyśmy je mieć...”. “Jeśli scenariusze do seriali piszą specjaliści to chyba wiedzą co jest dobre ...”, a skoro “tam też mają problemy finansowe, znaczy, że to jest normalne”. Takie podejście daleko Nas nie zaprowadzi. Polecam Ci zwrócić uwagę na motyw oszczędności w amerykańskich filmach czy serialach i póki rodzimi scenarzyści nie dojrzeją do większej odpowiedzialności w swojej pracy dodatkowo rozglądać się za dobrymi wzorcami w tej dziedzinie.


Bardzo często jesteśmy ukierunkowywani w wielu sprawach całkowicie nieświadomie. Po prostu coś wydaje się nam dobre, albo po prostu coś robimy (lub czegoś nie robimy), nie zastanawiając się nawet czy moglibyśmy robić to inaczej. Posiadanie złych przekonań na temat pieniędzy i niezdawanie sobie z nich sprawy jest groźniejsze niż ich świadomość. Nawet przy braku umiejętności radzenia sobie z nimi. Jeśli już czegoś chcesz, wszystkiego możesz się nauczyć, albo znaleźć kogoś kto pomoże Ci podjąć odpowiednie decyzje.


Pamiętaj, że pomimo bankructwa i cudownych trafów na Polskich planach filmowych, aktorzy odgrywający swoje role w znacznej większości już zadbali o swoje finanse a na ekranie tylko odgrywają nie do końca przemyślany pod tym względem scenariusz. Oczywiście też nie chce odwieźć Cię od oglądania czegokolwiek, ale czyż nie oglądałoby się przyjemniej wiedząc, że Twoim finansom nic nie grozi ?, że Ty w danej sytuacji miałbyś odłożoną gotówkę i poradziłbyś sobie lepiej niż bohater serialu ?
Dbaj więc o to byś świadomie znalazł się na drodze do wolności finansowej zamiast nieświadomego zmierzania ku wiązaniu końca z końcem.



---

Artur Lewandowski
Więcej o mnie : http://www.goldenline.pl/artur-lewandowski7
Mail : lewandowski_artur@poczta.fm



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl