środa, 14 grudnia 2011

Fundament inwestycyjnego sukcesu

Fundament inwestycyjnego sukcesu.

Autorem artykułu jest Paweł Biedrzycki



Wielu inwestorów nie zdaje sobie sprawy z tego jaka jest najważniejsza zasada każdego profesjonalnego inwestora. Konsekwentne jej stosowanie gwarantuje w 100% sukces! Artykuł "Fundament inwestycyjnego sukcesu" w obrazowy sposób przybliży Ci tę zasadę.

Odkąd zacząłem prowadzić bloga inwestorskiego mam kontakt z coraz większą liczbą inwestorów oraz osób, które zastanawiają się nad zainwestowaniem pieniędzy. Zauważyłem, że duża liczba osób ma często podobne, powtarzające się wątpliwości. Często zadają mi następujące pytanie: „Paweł a co jeżeli zainwestuje i stracę te pieniądze?”. Zaraz potem pada mnóstwo argumentów za tym, żeby się wstrzymać od inwestowania. Ja na takie pytanie odpowiadam zawsze w jeden i ten sam sposób: „Gwarantuję ci że stracisz pieniądze! I to nie raz! Ale kluczem do sukcesu jest dywersyfikacja”.

Chyba każdy zna zasadę, że nie myli się tylko ten kto nic nie robi. Z inwestowaniem jest podobnie. Ja nie znam osobiście inwestora, który odnosiłby same sukcesy. Powiem więcej, Ci którzy zarabiają największe pieniądze mówią głównie o porażkach a nie sukcesach i to odnosi się nie tylko do giełdy ale też nieruchomości, antyków i innego rodzaju inwestycji.

Oczywiście każdy inwestor ma inną technikę inwestycyjną, ale niezależnie jaka ona jest kluczem do sukcesu jest DYWERSYFIKACJA.

Zastanów się teraz nad tym co napiszę. Prawda jest taka, że inwestując swoje pieniądze w jakąś spółkę giełdową ryzykujesz tylko tyle ile zainwestowałeś, ale jeżeli spółka będzie się rozwijać to w długim terminie zyski są nieograniczone.
Przeczytaj to jeszcze raz. Prawda jest taka, że inwestując swoje pieniądze w jakąś spółkę giełdową ryzykujesz tylko tyle ile zainwestowałeś, ale jeżeli spółka będzie się rozwijać to w długim terminie zyski są nieograniczone.

Ktoś spyta: „Jak to?”. Podam bardzo prosty przykład:

Kupujesz 1000 akcji firmy XYZ po 10 zł za sztukę i inwestujesz 10000 zł.

Jeżeli spółka zbankrutuje to jej akcje będą nic nie warte i stracisz 10000 zł, ale jeżeli spółka będzie się rozwijać i za 2 lata jej akcje będą kosztowały 100 zł to twoja inwestycja będzie warta 100000 zł. Jeżeli akcje spółki XYZ będą dalej rosły to twoja fortuna będzie się powiększać coraz szybciej dzięki magii procentu składanego.

Znacznie lepiej ten fakt zobrazuje Ci zaczerpnięty z mojego życia przykład jak za pomocą dywersyfikacji i tej prostej zależności którą przed chwilą przedstawiłem można zarobić naprawdę godziwe pieniądze.

Był to mniej więcej 1997 rok. Mój ojciec postanowił zainwestować część swoich pieniędzy na giełdzie. Ani on, ani tym bardziej ja nie mieliśmy o tym najmniejszego pojęcia. Zdecydowaliśmy się kupować akcje spółek, które spadały. Teraz wiem, że to była głupota, ale cóż wtedy mieliśmy taki pomysł i zerowe pojęcie na temat giełdy. Kupiliśmy akcje czterech albo pięciu firm, dokładnie już nie pamiętam. Zaraz po tym jak zainwestowaliśmy przyszedł kryzys rosyjski i wszystko poleciało na łeb na szyję. Mój ojciec stwierdził, że nie sprzedaje i tak zostawił konto maklerskie, do którego przez kilka lat nikt nie zaglądał.

Minął jakiś czas, moi rodzice potrzebowali pieniędzy i przypomniało im się, że kilka lat temu kupowali akcje. Poszli do biura maklerskiego i okazało się, że dwie ze spółek, które kiedyś kupiliśmy zbankrutowały, jedna praktycznie nie zmieniła wartości, a czwartą był Boryszew. Zyski z Boryszewa zrekompensowały z nawiązką straty na pozostałych spółek. Swoją drogą, gdyby moi rodzice przytrzymali Boryszew do dzisiaj, byliby już pewnie milionerami, ale to teraz nieistotne.

Najważniejsza jest w tym zasada, że ryzykujesz tyle ile inwestujesz, a potencjalne zyski są nieograniczone. Dlatego właśnie nie musisz mieć zawsze racji i obawiać się, że stracisz pieniądze. Jeżeli stosujesz dywersyfikację to wystarczy, że raz trafisz i będziesz milionerem.

Oczywiście bardzo ważna jest tutaj wiedza. Miej pojęcie w co inwestujesz. Rób to świadomie. Jeżeli popełnisz błąd, będziesz mógł z niego wyciągnąć wnioski na przyszłość i więcej go nie popełniać. Jeżeli natomiast zainwestujesz w coś tylko z takiego powodu, że ktoś ci to zarekomendował to jedyny wniosek jaki z tego będziesz mógł wyciągnąć jest taki, że dałeś się oszukać i ktoś zrobił z ciebie idiotę. To odnosi się nie tylko do giełdy ale każdego rodzaju inwestycji. Właściwie to do wszelkiego typu doradzania. Nie radziłbym osobie, która nie ma pojęcia o kamieniach szlachetnych kupować diamentów od handlarza na bazarze (nawet jeżeli cena jest bardzo atrakcyjna).
Dlatego tak ważna jest edukacja! Ucz się inwestowania i wyciągaj wnioski ze swoich błędów, a będziesz za jakiś czas bardzo bogatym człowiekiem. Nie bez powodu mówi się, że człowiek uczy się na błędach.

Radzę Ci więc byś inwestował w to o czym masz pojęcie stosując dywersyfikację. Jeżeli jeszcze nie wiesz jak inwestować, zdobądź potrzebną wiedzę, a potem przystąp do przemyślanych zakupów.

Życzę Ci wielu udanych inwestycji!

---

Paweł Biedrzycki ma siedmioletnie doświadczenie w inwestowaniu na giełdzie.W swoich strategiach inwestycyjnych stosuje zaawansowane techniki analityczne. Prowadzi popularny wśród inwestorów blog inwestorski w serwisie StrefaInwestorow.pl.


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

czwartek, 10 listopada 2011

Jaki wziąć kredyt, czyli parę słów o Twojej przyszłości

Jaki wziąć kredyt, czyli parę słów o Twojej przyszłości

Autorem artykułu jest Tomasz Zienkiewicz



Gdy bierzesz kredyt mieszkaniowy (lub inny kredyt/pożyczkę gdzie zastawem jest Twoja chałupa) zastanawiasz się ‘na ile lat mam brać?’. Odpowiedź według mnie jest prosta – na jak najdłużej.
Gdy bierzesz kredyt mieszkaniowy (lub inny kredyt/pożyczkę gdzie zastawem jest Twoja chałupa) zastanawiasz się ‘na ile lat mam brać?’. Odpowiedź według mnie jest prosta – na jak najdłużej.

I oczywiście można część tego twierdzenia poprzeć finansowymi wyliczeniami wartości pieniądza w czasie – ale to nie ma tu tak wiele do rzeczy.

Jest parę innych czynników dotyczących Twojego życia, które powinieneś uwzględnić by z tego życia coś pozytywnego mieć

Kiedyś usłyszałem że życie człowieka dzieli się na 3 etapy:

1. Masz czas, masz energię ale nie masz kasy

2. Masz energię, zaczynasz mieć kasę, ale nie masz na nic innego czasu

3. Masz już kasę, masz czas… ale już energii brak


Ten podział ma bardzo ciekawe przesłanie i jak dla mnie to taka inna forma ‘carpe diem’ – by nie odkładać na starość to, co teraz nas może cieszyć – później będzie za późno (czyli energia już nie ta).

Podobnie patrzeć trzeba na kredyty. Kredyt to tak naprawdę życie na koszt lat przyszłych. Teraz bierzesz kasę na coś potrzebnego Ci teraz (np. mieszkanie, inwestycje… byle nie jakieś duperele i ‘roztrwaniacze’ pieniędzy) – a spłacasz przez kolejne lata.



Czemu więc im dłuższy kredyt tym lepszy?

Bo…

1. Teraz rata będzie niska – możesz lepiej wykorzystać zaoszczędzone pieniądze

Patrz na ratę jako pojedynczą miesięczną płatność. Jeżeli spojrzysz na sumę oddanych bankowi odsetek w perspektywie np. 25 lat to się załamiesz. Przy kredycie krótszym znacznie mniej ‘okrada’ Cię bank z odsetek.

Jednak, co jest istotne to to, że DZISIAJ zamiast np. 1.300 płacisz 1.000 zł.

Pieniądze na wydatki i inwestycje potrzebne Ci są dzisiaj. Możesz zaoszczędzonymi w ten sposób pieniędzmi poobracać, wyłożyć choćby na swoją edukację (kursy, książki etc) – by lepiej w przyszłości Ci się wiodło i do tego przyjemniej.

Jeżeli masz mało pieniędzy – to zamiast dorabiać, stresować się i męczyć, by spłacać krótszy kredyt – poświęć ten czas i energię na coś sensowniejszego



2. W miarę upływu lat będziesz zarabiał więcej

Cofnij się pamięcią – jaką wartość dla Ciebie miało kiedyś to co nosisz obecnie w portfelu? Pewnie byś oniemiał z radości 10 lat temu mając (już wliczając inflację) równowartość tego, co obecnie trzymasz na ‘codzienne wydatki’.

Dokładnie tak samo jest z przyszłością – to, co dla Ciebie stanowi spore obciążenie, w przyszłości nie będzie już sprawiać finansowego bólu. Oczywiście pod jednym warunkiem: zakładam, że jednak coś od życia chcesz i nie zamierzasz stać w miejscu. Będziesz się dalej rozwijać, inwestować w siebie oraz pozwolisz odkładanym pieniądzom rosnąć i pączkować w jakichś inwestycjach.



Korzystaj z życia teraz. To oznacza: ciesz się nim i zadbaj o lepszą przyszłość, o swoją finansową stabilność i niezależność. Mądrze wykorzystuj kredyty – i jak da radę bierz te najdłuższe – oczywiście po zbadaniu warunków umowy.


Teraz jeszcze ostrzeżenie – każdy z nas jest inny. Są tacy, którzy czują się znacznie lepiej, jeżeli wiedzą, że w ostatecznej finansowej batalii z bankiem zapłacili mniej, bo wzięli krótszy kredyt (np.15 zamiast 25 lat). Jeżeli należysz do nich – to jak najbardziej decyduj się na taki kredyt, który Ci odpowiada. To Twoja decyzja.

Ja za to chętnie zmniejszyłbym sobie ratę o połowę i te pieniądze wrzucił w jakiś biznes albo giełdę :)



Wracając do historyjki o 3 etapach życia. Kiedyś bardzo chciałem jeździć pod namioty – teraz już nie. Teraz chcę zwiedzić świat… i nie zamierzam odkładać tego na później. Możliwe że i też znajdziesz podobny przykład u siebie
---

pozdrawiam, Tomasz Zienkiewicz www.dlasiebie.pl :: rozwój osobisty, kariera benefi.pl :: finanse osobiste


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Karta kredytowa – co i jak?

Karta kredytowa – co i jak?

Autorem artykułu jest Marcin Chrapka



Posiadanie karty kredytowej to nie tylko prestiż – zresztą już dawno przestała ona świadczyć o jej posiadaczu, że jest osobą zamożną – banki coraz częściej proponują karty kredytowe nawet osobom nie posiadającym wysokich dochodów. Zastanówmy się jednak jaki jest sens posiadania karty kredytowej.

Co to jest karta kredytowa

Karta kredytowa to rodzaj karty płatniczej. Z tym że, w przeciwieństwie do kart debetowych możemy jej używać także wtedy, gdy na koncie nie posiadamy pieniędzy na pokrycie wydatku. Mówimy tutaj o tzw. limicie kredytowym. Wysokość tego limitu zależy głównie od dochodów i wiarygodności klienta (np. od czasu posiadania konta w danym banku).

Jednak posiadanie konta w banku, który wydaje nam kartę nie jest konieczne. Jednak brak konta w banku w którym chcemy uzyskać kartę kredytową powoduje, że bank najczęściej zażąda dodatkowych dowodów potwierdzających naszą wiarygodność.

Karta kredytowa wiąże się także z tak zwanym grase period czyli okresem, w którym bank nie pobiera procentu od zaciągniętego na karcie kredytu. Okres ten może wynosić np. 50 dni. Co to oznacza w praktyce zostanie opisane później.

Kredyt zaciągnięty za pomocą karty kredytowej (z zastrzeżeniem wcześniej opisanego okresu bezodsetkowego) jest zwykle dość wysoko oprocentowany – to cena za wszystkie zalety karty kredytowej.

Karta kredytowa jest tzw. kartą wypukłą (tylko nieliczne karty debetowe posiadają tę cechę). Oznacza to m.in., że kartą tą możemy płacić robiąc zakupy w Internecie.

Prestiżowa karta kredytowa

Banki posiadają w swojej ofercie także tzw. prestiżowe karty kredytowe (zwane czasami złotymi kartami kredytowymi. Te karty wydawane są już klientom o określonych (dość wysokich) dochodach. Poza zawartym w samej nazwie prestiżem możemy liczyć na wiele przywilejów, jak np: większy limit kredytowy czy możliwość awaryjnego wypłacenia gotówki.

Zyski i straty posiadacza

Karta kredytowa zwiększa naszą płynność finansową. Dla osób żyjących "z dnia na dzień" oznacza to np. brak niepewności związanej z momentem przelania wynagrodzenia na konto. Mając kartę kredytową możemy po prostu iść do sklepu i dokonać zakupu – natomiast po wpłynięciu pensji na konto spłacić tak zaciągnięty kredyt.

Najczęściej także wypłata gotówki z bankomatu jest obciążona dość wysoką prowizją. Na szczęście zakupy dokonywane bezgotówkowo są obciążone niewielką opłatą, lub są darmowe. Banki najczęściej liczą sobie roczną opłatę za kartę, jednak często anulują ją przy określonych obrotach na karcie.

Pewną wadą karty kredytowej jest to, że łatwo wydać więcej niż nas na to stać. Ten problem oczywiście nie dotyczy osób posiadających na koncie dużą gotówkę. Jednak ludzie zamożni korzystają z kart kredytowych raczej do wygodnego robienia zakupów, które to zadłużenie spłacają przed upływem grace period – zaciąganie bowiem oprocentowanego kredytu, w sytuacji gdy możemy go spłacić jest co najmniej nielogiczne.

Podsumowanie

Podsumowując karty kredytowe są z pewnością interesującym narzędziem finansowym. Ich zalety dostrzegą zarówno ludzie o normalnym bądź niskim poziomie zamożności jak i ludzie bogaci. Wybór – korzystać z karty kredytowej czy nie jest więc sprawą indywidualną.

---

Więcej przystępnej wiedzy o bankach i ich usługach: www.Info-Banki.pl


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Cała prawda o karcie kredytowej

Cała prawda o karcie kredytowej

Autorem artykułu jest Bogusław Nowak



Banki kochają dawać nam karty kredytowe. Kochają to z kilku powodów.

Po pierwsze limit zadłużenia na karcie kredytowej jest mały (zwykle do wysokości trzech pensji kredytobiorcy), więc ponoszą minimalne ryzyko.
Po drugi większości ludziom łatwiej wydaje się „wirtualne” pieniądze niż ...
Banki kochają dawać nam karty kredytowe. Kochają to z kilku powodów.

Po pierwsze limit zadłużenia na karcie kredytowej jest mały (zwykle do wysokości trzech pensji kredytobiorcy), więc ponoszą minimalne ryzyko.
Po drugi większości ludziom łatwiej wydaje się „wirtualne” pieniądze niż te „prawdziwe” z portfela.
Po trzecie ludziom wydaje się, że małe zadłużenie łatwo się spłaca – i zwykle wpadają w spiralę zadłużenia, z którego nie mogą się wydostać przez wiele lat. I banki na tym zarabiają.

Prawda jest taka, że skoro nie stać Cię na zaoszczędzenie choćby małej kwoty pieniędzy, to tym bardziej nie stać Cię na zadłużenie na karcie kredytowej, ponieważ i tak będziesz musiał w końcu spłacić zadłużenie a dodatkowo jeszcze zapłacić odsetki – więc płacisz podwójnie.
I niech Cię nie zmyli fakt, że zadłużenie na karcie jest nieoprocentowane przez około 50 dni.

A gdyby tak odwrócić sytuację. Skoro zakładasz, że część swojej wypłaty przeznaczysz na spłatę kredytu wraz z odsetkami i będziesz musiał/a się bez niej obejść, to czy nie lepiej odłożyć część wypłaty zanim jej będziesz potrzebował/a.

Banki w tej chwili oferują produkt w ramach bieżącego ROR – nazwijmy go „oszczędności podręczne” - polegający na tym, że możesz część swojej wypłaty odłożyć na wydzielone konto. Zwykle oprocentowanie na takim koncie oscyluje w granicach 2-4% w skali roku. To niewiele – fakt. Konto to jednak ma swoje zalety. Nie jest lokatą terminową – więc w każdym momencie, gdy będziesz potrzebował/a wydać część zaoszczędzonych pieniędzy to nie stracisz dotychczasowych odsetek.

Oprocentowanie na tym koncie jest większe niż na podstawowym ROR, więc przy zgromadzeniu na nim kilku tysięcy, odsetki pokryją Twoje bieżące opłaty związane z prowadzeniem rachunku.
Gdy wydajesz te pieniądze, to nie musisz ich potem spłacać, bo to są Twoje pieniądze i nie płacisz od nich odsetek – to bank płaci procenty Tobie za ich utrzymanie na koncie.

Na koniec mam dla Ciebie radę – potnij wszystkie swoje karty i zacznij oszczędzać co najmniej 10% z każdej swojej wypłaty. To Ci się opłaci wielokrotnie.
---

zacznij od tworzenia Aktyw http://www.stworzaktywa.pl


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Rewolucyjny, przełomowy (bo prosty...) sposób na finansową niezależność – multimilioner ujawni

Rewolucyjny, przełomowy (bo prosty...) sposób na finansową niezależność – multimilioner ujawni

Autorem artykułu jest Daniel Janik



Dwaj mali chłopcy mieszkali w pewnej wiosce, w której również mieszkał człowiek, słynący ze swej mądrości. Ze wszystkich okolic zjeżdżali się do niego ludzie z prośba o rady i każdemu umiał pomóc. Pewnego dnia chłopcy postanowili sobie z niego zażartować.

Dwaj mali chłopcy mieszkali w pewnej wiosce, w której również mieszkał człowiek, słynący ze swej mądrości. Ze wszystkich okolic zjeżdżali się do niego ludzie z prośba o rady i każdemu umiał pomóc. Pewnego dnia chłopcy postanowili sobie z niego zażartować.
- Zadamy mu zagadkę, na która mimo swojej mądrości, nie będzie umiał odpowiedzieć. Złapiemy ptaka i zapytamy go czy ten ptak jest żywy, czy martwy. Jeżeli powie, ze martwy, to pokażemy, ze jest żywy. Jeżeli powie, ze żywy, to ściskając go w dłoni zabijemy go i pokażemy, ze jest martwy. Tak tez zrobili. Przyszli do mędrca i trzymając ptaka za plecami, zadali mu pytanie:
- "Mądry człowieku, czy możesz powiedzieć, co mamy w ręku".

Starzec popatrzył na nich przenikliwie i odpowiedział:

- "Macie ptaka".
- "A czy ten ptak jest żywy czy martwy"?

- "To już jest w waszych rękach".

W Twoich rękach jest nie tylko życie ptaka, którego weźmiesz do ręki, ale również Twoje życie. To, co z nim zrobisz zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Pamiętaj, że „w każdej sekundzie możesz się odrodzić, w każdej sekundzie możesz zacząć od nowa, to jest wybór – Twój wybór.”

Czy zastanawiałeś się kiedyś jak wyglądałoby Twoje życie, gdybyś zrealizował wszystkie swoje plany i marzenia? Co byś robił, gdybyś miał wystarczającą ilość pieniędzy, by móc robić, to co kochasz robić, co sprawia Ci największą przyjemność? Czy jest to dane tylko nielicznym? Co byś robił, gdybyś zarabiał sumę o jedno zero większą niż teraz? A gdyby to było dwa (trzy, ...) zera? Co byś wtedy robił a z czego byś zrezygnował?


Oto co mówi Witek, autor strony o sukcesie:

Pamiętam moment w którym bardzo namacalnie odczułem czym jest wolność. Najpiękniejsze jest to, że jak jesteś wolny, to nie musisz mieszkać tam, gdzie bliżej do pracy, tylko tam, gdzie Ci się najbardziej podoba. Myśmy wiedzieli, że chcemy mieszkać w Australii, tylko nie byliśmy pewni gdzie. Przylecieliśmy do Melbourne. Zatrzymaliśmy się u znajomych i rozpoczęliśmy rekonesans. Chcieliśmy znaleźć swoje miejsce na Ziemi. Najpierw pojechaliśmy wschodnim wybrzeżem. Zwiedziliśmy Gold Coast, Sunshine Coast, są to najpiękniejsze turystyczne zakątki wschodniej Australii. Zahaczyliśmy o Sydney. Ale ogólnie stwierdziliśmy, że trochę za wilgotny klimat i raczej wolimy gdzieś indziej. Przypomniałem sobie, że kiedyś gdzieś słyszałem, że na świecie są trzy miejsca klimatycznie najlepsze dla życia człowieka. Nie pamiętam gdzie były dwa pozostałe, ale jedno z nich zapamiętałem. - To było Perth w Zachodniej Australii. Więc postanowiliśmy ruszyć na zachód. Jechaliśmy cztery dni południowym wybrzeżem oglądając krajobraz niespotykany nigdzie indziej na świecie. I takim sposobem znaleźliśmy się w Perth.

I co o tym sądzisz? Piękne, prawda?

A gdzie Ty byś chciał zamieszkać na ich miejscu?

W jakie miejsce na ziemi wybrałbyś się w podróż?

Co robiłbyś w wolnym czasie?

Zapytaj Witka, jak on to zrobił.

Jak dojść do takiego stanu? Co trzeba zrobić? Chyba wiele z nas chciałoby móc mieć takie „problemy”...

Pamiętam, jak zmieniło się moje myślenie odnośnie sukcesu w życiu po lekturze książki „Bogaty ojciec, biedny ojciec” Roberta Kiyosaki...

Autor mówi w tej książce o takich rzeczach (w gruncie rzeczy prostych), o których wcześniej nie słyszałem (lub uzyskałem niewłaściwe informacje), mówi o tym jak sprawić, by to pieniądze pracowały dla nas, a nie my (ciężko) dla pieniędzy.

Gdy prześledziłem historię Robert Kiyosaki okazało się, że ruszał z podobnego pułapu co ja! Nie miał podanego wszystkiego „na tacy”, do wszystkiego doszedł sam. Oczywiście sam, ale z pomocą innych... sam w sensie, że sam zdecydował, że tego chce i ciągle działał, by odpowiedzieć na pytanie „jak mogę to osiągnąć”?

Można by to podsumować tak: rób to, co kochasz robić; działaj z pasją; bądź unikalny – to jest sposób na sukces i szczęście w życiu.

PS. Książka Bogaty ojciec, biedny ojciec od wielu lat utrzymuje się na światowych listach bestsellerów.

PS2. Autor jest ekspertem w dziedzinie finansów i inwestowania. Czemu nie sprawdzić chociaż, co ma do powiedzenia?

PS3. A więc jedną z rzeczy, której nauczyłem się od Roberta Kiyosaki odnośnie wolności jest to, że wszystko zależy od mojego sposobu myślenia! Jak tego dokonać dowiesz się z książki. Zamów ją więc teraz. Tutaj.

---

Daniel Janik - twórca serwisu SukcesMisja.pl oraz autor ebooka „Od marzeń do realizacji”


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl