poniedziałek, 7 stycznia 2013

Co by było gdyby ZUS zbankrutował?

Co by było gdyby ZUS zbankrutował?

Autorem artykułu jest Michal LKJ


Mimo że w ubiegłym roku ZUS obchodził 77 lecie swojego istnienia nie darzymy go ani specjalnym zaufaniem ani sympatią. Im ktoś młodszy, tym mniej wierzy, że uda mu się odzyskać pieniądze, które wpłaca co miesiąc do systemu emerytalnego. Co by się stało gdyby pewnego dnia ogłosił system swoje bankructwo?

W praktyce można przyjąć, że gdyby zabrakło pieniędzy na wypłaty dla emerytów, mielibyśmy do czynienia nie tylko z bankructwem systemu emerytalnego, ale całego państwa. To państwo gwarantuje wypłatę świadczeń dla wszystkich do tego uprawnionych i nawet jeśli nasze bieżące składki nie wystarczają na ich sfinansowanie, może przecież sięgnąć po inne podatki lub po prostu się zadłużyć.

Od lat Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, ramię ZUS-u odpowiedzialne za redystrybucję pieniędzy do emerytów, rencistów i niezdolnych do pracy, generuje co roku gigantyczny deficyt. Budżet państwa finansuje różnicę.

Co by się stało, gdyby zabrakło na to środków?

To byłby szok dla całego systemu politycznego i ekonomicznego w Polsce. 7,5 miliona ludzi nie dostałoby comiesięcznych świadczeń – ucierpiałyby ich rodziny, lokalne biznesy oraz wszyscy, którzy polegają w jakiejś mierze na pieniądzach osób starszych. Wielu nie miałoby za co przeżyć choćby kilku tygodni, bo nie dysponują znaczącymi oszczędnościami.

Na ulicach mielibyśmy sceny, które znamy obecnie z Grecji, a wcześniej choćby Argentyny czy Rosji, gdzie emeryci żyli długo w nędzy i niestabilności, zanim udało się zapewnić finansowanie ich świadczeń.

Najgorsze jest jednak to, że bankructwo systemu emerytalnego byłoby kulminacją dłuższej serii wydarzeń. ZUS jest jedną z centralnych instytucji w Polsce i zanim kryzys by go dosięgnął, oberwałoby się innym, którzy zależą od budżetu państwa – szkolnictwu, służbom, kulturze, sądownictwu. Zastosowanie miałoby tu powiedzenie „zanim gruby schodnie, chudy umrze”.

Dlatego uważam, że to, czy ZUS zbankrutuje, jest tak samo mało prawdopodobne, jak to, że zbankrutuje Polska. Jest to mało prawdopodobne, ale – niestety – nie całkowicie wykluczone.

---

Michał Sadowski prowadzi prywatny blog MojaPrzyszlaEmerytura.pl, na którym śledzi i komentuje takie tematy jak powszechny system emerytalny, prywatna emerytura czy oszczędzanie długoterminowe.

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Kiedy warto decydować się na zakup samochodu?

Kiedy warto decydować się na zakup samochodu?

Autorem artykułu jest J.K


Dziś jest jeden z tych dni, w których żałuję, że nie mam samochodu. Całą drogę do pracy odmrażałem sobie uszy, myśląc o mijanych po drodze, stojących w korku, ciepłych, klimatyzowanych owocach rozwoju cywilizacyjnego. Przez chwilę myślałem, że się przełamię, zadzwonię do żony i oznajmię, że kupuję samochód.

Chwilę później dotarłem do pracy, a gdy zwoje mózgowe odzyskały naturalną temperaturę, wrócił zdrowy rozsądek, który od dłuższego czasu powtarza, że w naszej sytuacji kopno samochodu po prostu nie ma sensu.

Nie mam samochodu i nie planuje jego zakupu. Większość osób jest zaskoczonych moją postawą. "Przecież cię stać"- słyszę. To czy mnie stać czy nie, jest jednak pojęciem względnym. Mam oszczędności, które mógłbym przeznaczyć na ten cel. Nie musiałbym się posiłkować kredytem. Byłbym też w stanie opłacić wszystkie wydatki związane z samochodem, takie jak paliwo, przeglądy i ubezpieczenia. Nie marzłbym w drodze do pracy i pewnie częściej wyjeżdżał z Krakowa. Mimo to kupno samochodu traktuje jako luksus, który na chwilę obecną jest dla mnie za drogi.

Niedawno Bank Millennium przeanalizował płatności swoich klientów, dokonane przy użyciu kart kredytowych. Okazało się, że bogaci, posiadający na lokatach, bądź w funduszach inwestycyjnych aktywa przekraczające 1 mln PLN, w kategorii "wydatki związane z samochodem" ponieśli mniej niż 8% łącznych wydatków. Dla porównania, osoby nie posiadające takich aktywów wydały na samochód ponad 23% wszystkich wydatków. Uderzające jest to, że była to największa różnica między tymi grupami. W żadnej innej kategorii różnica nie była tak znacząca. Ponieważ wiem ile wydaję (Podsumowanie wydatków w 2011 roku), mogę łatwo porównać to ze swoja sytuacją.

Nie mam miliona, ale aspiruję by ten milion mieć. Wiem, że mogę to osiągnąć jedynie wydając mniej niż zarabiam (Skąd się bierze bogactwo?). Ponieważ bogaci wydają na samochód 8% swoich dochodów, ja nie będąc bogatym powinienem wydawać mniej. Nadmiarem luksusu byłoby przeznaczanie na ten cel więcej niż ludzie znacznie bardziej ode mnie majętni. Tym samym roczne wydatki na samochód nie powinny przekroczyć 2,5 tys PLN (30 000*8%), co daje kwotę ok. 220 PLN miesięcznie. Już samo kupno samochodu to wydatek rzędu 15 000 PLN. Zakładam, że taki samochód będę użytkował przez 5 lat. Daje t kwotę 3 tys PLN rocznie. Oprócz tego benzyna, ubezpieczenia, przegląd... Nawet gdybym nie uwzględniał w kalkulacji kupna samochodu, nie ma szans, by wydatki te, zamknęły się w kwocie 2,5 tys PLN. Jak mam stać się bogaty, skoro zbędne wydatki stanowią większy udział w moim budżecie, niż w budżecie ludzi majętnych, którzy na takie wydatki mogą sobie pozwolić?

Są jeszcze inne argumenty czysto finansowe. Samochód jest drogi i nic nie wskazuje na to by miał stać się tańszy. Co więcej, jego wartość w czasie spada (poza nielicznymi przypadkami samochodów zabytkowych). Oczywiście ma on pewną wartość użytkową i niewątpliwie ułatwia życie, ale nie uważam by był koniecznością, a w związku z tym jest po prostu zbędny. Zwracam także uwagę na koszt alternatywny. Kasę wydaną na samochód moglibyśmy inwestować z pożytkiem dla nas, co również jest ważna składową rachunku ekonomicznego naszego gospodarstwa domowego.

Podsumowując, po dłuższym zastanowieniu muszę stwierdzić, że lubię chodzić do pracy na piechotę. To zdrowsze i nie muszę martwić się o korki i miejsca parkingowe. Wielokrotnie jest to nawet szybsze niż dojazd samochodem. Komunikacja miejska w Krakowie jest bardzo sprawna i jeżeli mam potrzebę gdzieś dojechać, nie jest to najmniejszym problemem. Jedyną niedogodnością są dłuższe wyjazdy poza miasto. Wleczenie się z bagażem PKP czy PKS nie należy do przyjemności, ale też jest niewielkim kosztem w porównaniu z tym jaki ponosiłbym na samochód. Na szczęście nie mam tez potrzeby udowadniania innym, że mogę sobie kupić lepszy samochód niż oni. Dlatego tak długo jak mieszkam w Krakowie i nie mam miliona na koncie, samochodu kupował nie będę.

W finansach osobistych nie ma jednak prawd uniwersalnych. Zdaję sobie sprawę, że w niektórych sytuacjach samochód jest koniecznością. Często jest narzędziem pracy. Zdecydowanie ułatwia życie, gdy mamy małe dzieci, czy prowadzimy firmę (jest też kosztem, obniżający podstawę opodatkowania). Jestem daleki od pouczania wszystkich i krytykowania za zakup samochodu. Nim się na to zdecydujemy, wypada jednak zrobić sobie porządny rachunek sumienia i zobaczyć czy jest to nasza zachcianka, czy faktyczna konieczność. Często zbyt pochopnie decydujemy się na spożytkowanie pierwszych pieniędzy na zakup samochodu i kończymy bez oszczędności, a ceny benzyny idą w górę i w górę...

---

Finanse osobiste i oszczędzanie

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Szybka pożyczka, czyli jak najszybciej pożyczyć pieniądze

Szybka pożyczka, czyli jak najszybciej pożyczyć pieniądze

Autorem artykułu jest Łukasz Podolski


Zainteresowanie szybkimi pożyczkami rośnie z roku na rok. Coraz częściej klientom zależy nie tylko na dobrych warunkach pożyczki ale także na łatwości i szybkości jej uzyskania.

Pożyczki pozabankowe możemy podzielić na trzy grupy: udzielane w oddziale, domu klienta lub przez internet. W przypadku pożyczki udzielannej w oddziale formalności najczęściej trwają nie dłużej niż 15 minut, jest to więc bardzo szybka pożyczka. Niestety wiele osób nie chce lub nie ma możliwości udania się do oddziału firmy pożyczkowej. W takim przypadku pozostaje wizyta domowa lub zaciągnięcie pożyczki przez internet.

Udzielenie pożyczki w domu klienta zajmuje praktycznie tyle samo czasu co w oddziale firmy. Jednak o ile do oddziału możemy pójść w każdej chwili to na przedstawiciela firmy będziemy musieli zaczekać najczęściej 1-3 dni, co znacznie opóźni udzielenie pożyczki. Jeśli jednak pilnie potrzebna nam jest szybka pożyczka a nie chcemy ruszać się z domu to pozostaje nam jedynie pożyczka internetowa.

Pożyczki udzielane przez internet stają się coraz bardziej popularne. W końcu przekonujemy się, że nie jest to żadne oszustwo a normalna forma pożyczania pieniędzy. W niektórych firmach czas od wysłania wniosku do wpłynięcia pieniędzy na nasze konto wynosi nawet 1 godzinę! Bez wychodzenia z domu i bez podpisywania papierowych umów.

Mimo iż są to pożyczki na dowód to nie oznacza, że może je dostać każdy kto posiada ten dokument. Wiele z firm udzielających pożyczek sprawdza swoich klientów w KRD a co za tym idzie osoby nie płacące terminowo rat czy rachunków nie mają szans na uzyskanie szybkiej pożyczki na dowód. Oczywiście są także firmy, które udzielają pożyczek bez sprawdzania w KRD ale wtedy najczęściej musimy liczyć się ze znacznie wyższym oprocentowaniem lub koniecznością wykupu dodatkowego ubezpieczenia.

---

pożyczki na dowód
szybka pożyczka

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Sekrety na temat BIK. Czy czyszczenie BIK ze złych wpisów jest możliwe?

Sekrety na temat BIK. Czy czyszczenie BIK ze złych wpisów jest możliwe?

Autorem artykułu jest Krzysztof Szymański


Z artykułu dowiesz się w jakich przypadkach możesz wykreślić wpis w BIK i kiedy to możesz zrobić. Są firmy, które to robią i pobierają za to duże pieniądze. Po przeczytaniu tego artykułu będziesz wiedział jak zrobić to samemu. Musisz jednak wiedzieć, ze nie każdy wpis da się wykreślić.

Czasami bank odmawia nam kredytu hipotecznego w związku ze złą historią w BIK. Jeżeli kiedyś mieliśmy opóźniania w spłatach, możemy mieć duży problem z uzyskaniem kredytu mimo, że mogło być to nawet kilka lat temu. W niektórych sytuacjach możemy wykreślić takowy wpis, ale nie zawsze. Dane o wygasłych zobowiązaniach klientów wobec banku lub innej instytucji kredytowych, którzy podpisali umowę kredytową i terminowo regulowali swoje zobowiązania z niej wynikające, są przetwarzane przez BIK na podstawie udzielonej przez nich zgody – zgodę taką można w każdej chwili cofnąć jeżeli zostały spełnione odpowiednie warunki. Dane o wygasłych zobowiązaniach klientów mogą być przetwarzane bez ich zgody przez okres 5-letni, jeśli spełnione są łącznie następujące przesłanki:

- klient nie wykonał zobowiązania lub dopuścił się zwłoki powyżej 60 dni,

- po zaistnieniu opóźnień dłuższych niż 60 dni, upłynęło co najmniej 30 dni od poinformowania tego klienta przez bank lub inną instytucję ustawowo upoważnioną do udzielania kredytów o zamiarze przetwarzania dotyczących go informacji stanowiących tajemnicę bankową bez jego zgody.

Zgodnie z powyższym, aby taką zgodę można było cofnąć nie powinniśmy się spóźnić więcej niż 60 dni, wtedy każde takowe zobowiązanie po całkowitej spłacie możemy wykreślić, ale tylko i wyłącznie poprzez cofniecie zgody na przetwarzanie danych. Pisma typu „proszę mnie wykreślić z BIK” mogą zostać odrzucone. Bo wykreślenie z BIK jest efektem braku zgody na przetwarzanie danych.


A czy można cofnąć zgodę jak nasze opóźniania były dłuższe? Odpowiedź brzmi – czasami tak. Jeżeli dane były przetwarzane bez naszej zgody, bank musiał powiadomić nas, że zamierza je przetwarzać bez naszej zgody. Często banki robią to nienależycie, więc to bank musi udowodnić kredytobiorcy, że rzeczywiście go powiadomił. Co najlepiej wtedy zrobić? Najlepiej udć się do prawnika aby przygotował pismo i wysłał do banku, z podważeniem obowiązku ustawowego. Mimo, że ustawodawca nie precyzuje w jakiej formie osoba ma być poinformowana, bank powinien w jakiś sposób dokumentować fakt powiadomienia nas o tym, że zamierza przetwarzać dane bez naszej zgody.

Przed rozpoczęciem jakichkolwiek działań należy wejść na stronę bik.pl a następnie zamówić raport BIK. Aby zrobić to szybciej można wejść na BIK i zapoznać się z artykułem jak pobrać raport BIK online. Raport można odebrać osobiście w BIK po okazaniu potwierdzenia dokonania opłaty. Raport można również otrzymać listem poleconym na wskazany adres w terminie do miesiąca czasu. BIK S.A. nie udziela informacji telefonicznie!

Należy zapamiętać, że BIK nie jest uprawniony do dokonywania zmian w bazie. Dane mogą zmieniać wyłącznie banki/SKOKI, które wprowadziły powyższe dane i tylko one mogą skorygować lub zaktualizować dane.

Często zdarza się, że po zamknięciu zobowiązania następuje niedopłata, którą widać w BIK. Często chodzi o kilka złotych niedopłaty. Klient nawet nie wie o zaistniałej sytuacji, a bank nie upomina się o zaległą kwotę.

Co należy zrobić w takim przypadku?

Należy zwrócić się do banku z prośbą o ustalenie zaległego salda do spłaty, a następnie dokonać wpłaty na rachunek i upewnić się, że został on całkowicie zamknięty. Na tym niestety nie poprzestajemy. Zwracamy się z pisemną prośbą o wykreślenie spłaconego zobowiązania z bazy BIK. Przeważnie nie musimy zamykać wszystkich rachunków w danym banku. Jeżeli powyższe działanie nie przyniesie jednak rezultatów musimy pozamykać wszystkie rachunki w banku i cofnąć naszą zgodę na przetwarzanie danych, co spowoduje wykreślenie z bazy BIK – w związku z tym, że bank nie poinformował nas o fakcie przeterminowania i nie ma prawa przetwarzać naszych danych bez naszej zgody.

Najlepiej cofnięcia zgody dokonać poprzez wysyłkę listu poleconego, aby przebiegło to sprawnie.

W przypadku, gdy mieliśmy opóźnienia w spłacie aktualnego kredytu nasze prośby nic tutaj nie pomogą. W zależności od sumy zobowiązań jakie posiadamy, jedynym możliwym rozwiązaniem jest spłata zobowiązań z własnych środków, a następnie wyczyszczenie BIK. Często jest to niemożliwe zwłaszcza, gdy mamy dużą sumę zobowiązań wtedy najlepszym rozwiązaniem może być pożyczenie od trzeciej osoby środków na spłatę, bądź zaciągnięcie przez osobę trzecią zobowiązania. Następnie po wyczyszczeniu BIK przeniesienie zobowiązań na nas.

---

Krzysztof Szymański

doradca finansowy

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jak wygrać szóstkę w Lotto?

Jak wygrać szóstkę w Lotto?

Autorem artykułu jest krzys1973


09.02.2012 roku w Gdyni jakiś szczęśliwiec wygrał w Lotto na razie rekordową w Polsce kwotę wygranej. Jej wysokość to 33.787.496,10 zł. Los został złożony systemem na „chybił-trafił”. Postanowiłem sprawdzić czy opłaca się zainwestować tą kwotę ponownie na losowanie Lotto, ale w taki sposób aby wygrana była gwarantowana.

Aby wygrana była gwarantowana należy wysłać tyle zakładów, ile jest możliwych kombinacji losowanych liczb. W przypadku Lotto losowanych jest 6 z 49 liczb. Aby obliczyć ilość możliwych kombinacji losowanych 6 liczb z puli 49 liczb należy skorzystać ze wzoru na ilość kombinacji bez powtórzeń. Wzór wygląda następująco:

n! / (k! * (n-k)!)

gdzie:

! – jest oznaczeniem silni (oznaczenie matematyczne, które oznacza iloczyn liczb od 1 do liczby „n” oznaczonej przed znakiem !, np.: 2! = 1*2 = 2);

n – ilość liczb z których losowane są zakłady – w naszym przypadku jest to liczba 49;

k – ilość liczb losowanych – w naszym przypadku jest to liczna 6;

Zatem aby obliczyć ilość kombinacji w Lotto (losowanie 6 liczb z 49) należy powyższe dane (n = 49 i k = 6) podstawić do powyższego wzoru:

ilość kombinacji = 49! / (6! * (49 ? 6)!) = 49! / (6! * 43!)

skracamy licznik i mianownik przez 43! i otrzymujemy:

(44*45*46*47*48*49) / (1*2*3*4*5*6) = 13.983.816 unikalnych kombinacji

Zatem wiemy już, że musielibyśmy złożyć 13.983.816 (prawie 14 milionów) unikalnych zakładów, aby mieć pewność, że na pewno trafimy „szóstkę” w Lotto. Pomijam kwestię techniczną jak złożyć takie zakłady – może można grać jakimś systemem.

Teraz ile to kosztuje. Jeden zakład w Lotto kosztuje 3 zł. Oznacza to, że aby złożyć komplet zakładów musimy wydać:

3 zł * 13.983.816 zakładów = 41.951.448 zł

Jak wynika z informacji Lotto 44% puli zebranej w zakładach przeznaczana jest na główną wygraną – czyli „szóstkę”. Dla takiej danej wynika, że sumaryczna pula wygranej powinna wynosić:

41.951.448 zł / 44% = 95.344.200 zł

Jako, że z tej puli sami włożymy 41.951.448 zł (załóżmy, że zrobimy to w ostatniej chwili), to ogłoszona przez Lotto pula wygranej powinna wynosić:

95.344.200 zł – 41.951.448 zł = 53.392.752 zł

Wiemy już ile musi być w puli wygranej (około 53,5 mln zł), aby mieć zagwarantowaną główną wygraną w Lotto. Wygramy jeszcze kilka mniejszych wygranych gdyż będziemy mieli:

1. 6 piątek (wyliczane z tego samego wzoru 6! / (5! * (6 ? 5)!) = 6) warte średnio 5.300 zł każda. Uzyskamy zatem dodatkowo 31.800 zł;

2. 15 czwórek (6!/4!*(6-4)! = 15) warte średnio 170 zł każda. Uzyskamy zatem dodatkowo 2.550 zł;

3. 20 trójek (6!/3!*(6-3)! = 20) warte średnio 24 zł każda. Uzyskamy zatem dodatkowo 480 zł;

Sumarycznie dodatkowo uzyskamy około 35.000 zł czyli kwotę raczej pomijalną przy takich wygranych.

Czy to oznacza, że posiadając około 42 mln zł (kwota, która pozwala złożyć komplet zakładów w Lotto) można sobie zagwarantować główną wygraną w Lotto?

Odpowiedź jest dwojaka: wykupując wszystkie możliwe kombinacje w Lotto oczywiście mamy gwarancję, że trafimy „szóstkę” i w tym sensie otrzymamy główną wygraną. Niestety może się zdarzyć, że oprócz nas, inny szczęśliwiec (może ktoś z Gdyni) również trafi „szóstkę”, a wtedy główna wygrana podlega podziałowi na tyle części ile jest głównych wygranych. W takim przypadku będziemy stratni !!!.

Zatem – nie biegniemy do Banku po kredyt na 42 mln zł aby obstawić wszystkie kombinacje Lotto. A jak już wygramy taką nagrodę musimy się zastanowić nad innym sposobem wydania (zainwestowania) wygranej.

Zapraszam do dyskusji – co zrobić z milionami wygranymi w Lotto.

---

Więcej podobnych analiz znajdziesz również na blogu analizuj-finanse.pl

Makuch Krzysztof

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl