poniedziałek, 7 stycznia 2013

Wolimy bezpieczne lokaty od giełdy

Wolimy bezpieczne lokaty od giełdy

Autorem artykułu jest Łukasz Podolski


W ostatnich miesiącach nastąpił spory odpływ pieniędzy z giełdy oraz funduszy inwestycyjnych do banków. Coraz częściej wybieramy bezpieczeństwo i wolimy zarobić mniej ale mieć pewność, że nie stracimy.

Wprawdzie nie jest to do końca prawda, bo odsetki z lokat z ledwością pokrywają inflację, więc tak na prawdę zarabiamy znacznie mniej. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to jedna z najbezpieczniejszych form inwestowania. Wiele banków oferujących atrakcyjne lokaty nie wymaga nawet od swoich klientów zakładania konta bankowego a pozwala założyć samą lokatę. Tego typu inwestycje są bardzo bezpieczne, ponieważ mamy praktycznie pewność, że po określonym czasie otrzymamy z powrotem nasze pieniądze z należnymi odsetkami.

W przypadku giełdy czy funduszy inwestycyjnych bezpieczeństwo jest ostatnim słowem jakie możesz usłyszeć. Tu wprawdzie ryzyko jest dużo większe niż lokaty w banku, jednak możliwe zyski są także znacznie wyższe. Na giełdzie w ciągu kilku dni możemy zarobić nawet kilkukrotnie więcej niż na lokacie w ciągu roku! Jednak ryzykujemy tu własnymi pieniędzmi i możemy zarówno zarobić jak i stracić. Jeśli jesteś gotów ponieść takie ryzyko to z pewnością giełda czy fundusze inwestycyjne będą dobrym rozwiązaniem. Jeśli jednak obawiasz się straty pieniędzy, załóż bezpieczne konto bankowe z lokatą, bo stracone nerwy nie są warte szansy na większe zyski.

Z pewnością w ciągu najbliższych lat gdy znów na rynku pojawi się hossa, zaczniemy masowo inwestować w bardziej ryzykowne instrumenty finansowe. Dlatego też warto już teraz zacząć systematycznie inwestować gdy akcje są tanie. Sprzedawać z kolei powinniśmy "na górce" gdy wszyscy chcą kupować. Niestety większość społeczeństwa robi zupełnie na odwrót, dziwiąc się, że tracą na giełdzie pieniądze zamiast je zarabiać. Ty powinieneś działać jak profesjonalny inwestor - teraz gdy wszyscy odwracają się od giełdy jest właśnie najlepszy czas na zakup akcji!

---

Darmowe konto

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Konta osobiste pod lupą - czy Twoje konto osobiste spełnia oczekiwania?

Konta osobiste pod lupą - czy Twoje konto osobiste spełnia oczekiwania?

Autorem artykułu jest Paweł Szmidt


Niemal każdy z nas korzysta z konta bankowego, służy nam do przechowywania oszczędności, otrzymywania wynagrodzenia, przelewania pieniędzy. Korzystamy z niego bardzo często i konto osobiste jest niezbędne, pytanie tylko czy nie przepłacamy za konto i ile wart jest wybór najkorzystniejszego rachunku?

Według danych statystycznych z roku 2011 Polacy przepłacają i to dużo za konta osobiste, rocznie jest to około 350-420 zł. Skoro czytasz ten artykuł to albo jesteś niezadowolony ze swojego konta i zaliczasz się do tych co przepłacają albo nie masz jeszcze konto-bankowekonta. Jeżeli masz już konto i chcesz je zmienić, to nie problem, Bank do którego masz zamiar przenieść swoje konto osobiste załatwi za Ciebie formalności. Problem w tym by nowe konto było lepsze niz dotychczas. Obecnie jest oferowanych kilkanaście kont osobistych, każdy Bank zaklina, że to on właśnie oferuje najwiecej za najmniej, tak naprawdę jednak jest tylko kilka ofert wartych uwagi.

Jak zawsze dobrą metodą jest skorzystanie z doświadczenia urzytkowników kont, którzy gromadzą się na forach o tematyce bankowej. Warto jest też skorzystać z porad zawartych na portalach oferujących różne konta bankowe, jednak nie na wszystkich stronach, ponieważ wielu nieuczciwych partnerów Banków (czyt. właściciele stron) promuje konta z których jest najwyższa prowizja dla partnera, niejednokrotnie ukrywając haczyki i informacje świadczące o tym że jedna oferta jest lepsza od innej, dlatego warto jest wybierać profesjonalne portale, gdzie za darmo dobieraja konto do potrzeb klienta.

Jeżeli jednak koniecznie sam chcesz dokonać wyboru warto jest sprawdzić ile wynoszą prowizję za wypłaty z bankomatów, czy karta debetowa jest darmowa i jakie jest ewentualne oprocentowanie rachunku osobistego, nie piszę o darmowych przelewach, bezpłatnym prowadzeniu konta i płatnościach w internecie, bo w tym momencie to już standard.

Nie dajcie się jednak zmylić, Banki mające najlepsze konta niekoniecznie mają korzystne warunki kredytowania. Konto osobiste służy do tego by przyciągnąć do siebie klienta, który mając już konto w danym Banku w pierwszej kolejności u nich zapyta o kredyt. Bo nie trudno zgadnąć zyski tych istytucji nie biorą sie z opłat za konta osobiste czy firmowe ale z udzielania pożyczek i kredytów.

---

Konta osobiste, znacząco ułatwiją życie, życzymy więc jak najlepszego i najtrafniejszego wyboru konta, zgodnie z wskazówkami podanymi powyższej.

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Co by było gdyby ZUS zbankrutował?

Co by było gdyby ZUS zbankrutował?

Autorem artykułu jest Michal LKJ


Mimo że w ubiegłym roku ZUS obchodził 77 lecie swojego istnienia nie darzymy go ani specjalnym zaufaniem ani sympatią. Im ktoś młodszy, tym mniej wierzy, że uda mu się odzyskać pieniądze, które wpłaca co miesiąc do systemu emerytalnego. Co by się stało gdyby pewnego dnia ogłosił system swoje bankructwo?

W praktyce można przyjąć, że gdyby zabrakło pieniędzy na wypłaty dla emerytów, mielibyśmy do czynienia nie tylko z bankructwem systemu emerytalnego, ale całego państwa. To państwo gwarantuje wypłatę świadczeń dla wszystkich do tego uprawnionych i nawet jeśli nasze bieżące składki nie wystarczają na ich sfinansowanie, może przecież sięgnąć po inne podatki lub po prostu się zadłużyć.

Od lat Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, ramię ZUS-u odpowiedzialne za redystrybucję pieniędzy do emerytów, rencistów i niezdolnych do pracy, generuje co roku gigantyczny deficyt. Budżet państwa finansuje różnicę.

Co by się stało, gdyby zabrakło na to środków?

To byłby szok dla całego systemu politycznego i ekonomicznego w Polsce. 7,5 miliona ludzi nie dostałoby comiesięcznych świadczeń – ucierpiałyby ich rodziny, lokalne biznesy oraz wszyscy, którzy polegają w jakiejś mierze na pieniądzach osób starszych. Wielu nie miałoby za co przeżyć choćby kilku tygodni, bo nie dysponują znaczącymi oszczędnościami.

Na ulicach mielibyśmy sceny, które znamy obecnie z Grecji, a wcześniej choćby Argentyny czy Rosji, gdzie emeryci żyli długo w nędzy i niestabilności, zanim udało się zapewnić finansowanie ich świadczeń.

Najgorsze jest jednak to, że bankructwo systemu emerytalnego byłoby kulminacją dłuższej serii wydarzeń. ZUS jest jedną z centralnych instytucji w Polsce i zanim kryzys by go dosięgnął, oberwałoby się innym, którzy zależą od budżetu państwa – szkolnictwu, służbom, kulturze, sądownictwu. Zastosowanie miałoby tu powiedzenie „zanim gruby schodnie, chudy umrze”.

Dlatego uważam, że to, czy ZUS zbankrutuje, jest tak samo mało prawdopodobne, jak to, że zbankrutuje Polska. Jest to mało prawdopodobne, ale – niestety – nie całkowicie wykluczone.

---

Michał Sadowski prowadzi prywatny blog MojaPrzyszlaEmerytura.pl, na którym śledzi i komentuje takie tematy jak powszechny system emerytalny, prywatna emerytura czy oszczędzanie długoterminowe.

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Kiedy warto decydować się na zakup samochodu?

Kiedy warto decydować się na zakup samochodu?

Autorem artykułu jest J.K


Dziś jest jeden z tych dni, w których żałuję, że nie mam samochodu. Całą drogę do pracy odmrażałem sobie uszy, myśląc o mijanych po drodze, stojących w korku, ciepłych, klimatyzowanych owocach rozwoju cywilizacyjnego. Przez chwilę myślałem, że się przełamię, zadzwonię do żony i oznajmię, że kupuję samochód.

Chwilę później dotarłem do pracy, a gdy zwoje mózgowe odzyskały naturalną temperaturę, wrócił zdrowy rozsądek, który od dłuższego czasu powtarza, że w naszej sytuacji kopno samochodu po prostu nie ma sensu.

Nie mam samochodu i nie planuje jego zakupu. Większość osób jest zaskoczonych moją postawą. "Przecież cię stać"- słyszę. To czy mnie stać czy nie, jest jednak pojęciem względnym. Mam oszczędności, które mógłbym przeznaczyć na ten cel. Nie musiałbym się posiłkować kredytem. Byłbym też w stanie opłacić wszystkie wydatki związane z samochodem, takie jak paliwo, przeglądy i ubezpieczenia. Nie marzłbym w drodze do pracy i pewnie częściej wyjeżdżał z Krakowa. Mimo to kupno samochodu traktuje jako luksus, który na chwilę obecną jest dla mnie za drogi.

Niedawno Bank Millennium przeanalizował płatności swoich klientów, dokonane przy użyciu kart kredytowych. Okazało się, że bogaci, posiadający na lokatach, bądź w funduszach inwestycyjnych aktywa przekraczające 1 mln PLN, w kategorii "wydatki związane z samochodem" ponieśli mniej niż 8% łącznych wydatków. Dla porównania, osoby nie posiadające takich aktywów wydały na samochód ponad 23% wszystkich wydatków. Uderzające jest to, że była to największa różnica między tymi grupami. W żadnej innej kategorii różnica nie była tak znacząca. Ponieważ wiem ile wydaję (Podsumowanie wydatków w 2011 roku), mogę łatwo porównać to ze swoja sytuacją.

Nie mam miliona, ale aspiruję by ten milion mieć. Wiem, że mogę to osiągnąć jedynie wydając mniej niż zarabiam (Skąd się bierze bogactwo?). Ponieważ bogaci wydają na samochód 8% swoich dochodów, ja nie będąc bogatym powinienem wydawać mniej. Nadmiarem luksusu byłoby przeznaczanie na ten cel więcej niż ludzie znacznie bardziej ode mnie majętni. Tym samym roczne wydatki na samochód nie powinny przekroczyć 2,5 tys PLN (30 000*8%), co daje kwotę ok. 220 PLN miesięcznie. Już samo kupno samochodu to wydatek rzędu 15 000 PLN. Zakładam, że taki samochód będę użytkował przez 5 lat. Daje t kwotę 3 tys PLN rocznie. Oprócz tego benzyna, ubezpieczenia, przegląd... Nawet gdybym nie uwzględniał w kalkulacji kupna samochodu, nie ma szans, by wydatki te, zamknęły się w kwocie 2,5 tys PLN. Jak mam stać się bogaty, skoro zbędne wydatki stanowią większy udział w moim budżecie, niż w budżecie ludzi majętnych, którzy na takie wydatki mogą sobie pozwolić?

Są jeszcze inne argumenty czysto finansowe. Samochód jest drogi i nic nie wskazuje na to by miał stać się tańszy. Co więcej, jego wartość w czasie spada (poza nielicznymi przypadkami samochodów zabytkowych). Oczywiście ma on pewną wartość użytkową i niewątpliwie ułatwia życie, ale nie uważam by był koniecznością, a w związku z tym jest po prostu zbędny. Zwracam także uwagę na koszt alternatywny. Kasę wydaną na samochód moglibyśmy inwestować z pożytkiem dla nas, co również jest ważna składową rachunku ekonomicznego naszego gospodarstwa domowego.

Podsumowując, po dłuższym zastanowieniu muszę stwierdzić, że lubię chodzić do pracy na piechotę. To zdrowsze i nie muszę martwić się o korki i miejsca parkingowe. Wielokrotnie jest to nawet szybsze niż dojazd samochodem. Komunikacja miejska w Krakowie jest bardzo sprawna i jeżeli mam potrzebę gdzieś dojechać, nie jest to najmniejszym problemem. Jedyną niedogodnością są dłuższe wyjazdy poza miasto. Wleczenie się z bagażem PKP czy PKS nie należy do przyjemności, ale też jest niewielkim kosztem w porównaniu z tym jaki ponosiłbym na samochód. Na szczęście nie mam tez potrzeby udowadniania innym, że mogę sobie kupić lepszy samochód niż oni. Dlatego tak długo jak mieszkam w Krakowie i nie mam miliona na koncie, samochodu kupował nie będę.

W finansach osobistych nie ma jednak prawd uniwersalnych. Zdaję sobie sprawę, że w niektórych sytuacjach samochód jest koniecznością. Często jest narzędziem pracy. Zdecydowanie ułatwia życie, gdy mamy małe dzieci, czy prowadzimy firmę (jest też kosztem, obniżający podstawę opodatkowania). Jestem daleki od pouczania wszystkich i krytykowania za zakup samochodu. Nim się na to zdecydujemy, wypada jednak zrobić sobie porządny rachunek sumienia i zobaczyć czy jest to nasza zachcianka, czy faktyczna konieczność. Często zbyt pochopnie decydujemy się na spożytkowanie pierwszych pieniędzy na zakup samochodu i kończymy bez oszczędności, a ceny benzyny idą w górę i w górę...

---

Finanse osobiste i oszczędzanie

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Szybka pożyczka, czyli jak najszybciej pożyczyć pieniądze

Szybka pożyczka, czyli jak najszybciej pożyczyć pieniądze

Autorem artykułu jest Łukasz Podolski


Zainteresowanie szybkimi pożyczkami rośnie z roku na rok. Coraz częściej klientom zależy nie tylko na dobrych warunkach pożyczki ale także na łatwości i szybkości jej uzyskania.

Pożyczki pozabankowe możemy podzielić na trzy grupy: udzielane w oddziale, domu klienta lub przez internet. W przypadku pożyczki udzielannej w oddziale formalności najczęściej trwają nie dłużej niż 15 minut, jest to więc bardzo szybka pożyczka. Niestety wiele osób nie chce lub nie ma możliwości udania się do oddziału firmy pożyczkowej. W takim przypadku pozostaje wizyta domowa lub zaciągnięcie pożyczki przez internet.

Udzielenie pożyczki w domu klienta zajmuje praktycznie tyle samo czasu co w oddziale firmy. Jednak o ile do oddziału możemy pójść w każdej chwili to na przedstawiciela firmy będziemy musieli zaczekać najczęściej 1-3 dni, co znacznie opóźni udzielenie pożyczki. Jeśli jednak pilnie potrzebna nam jest szybka pożyczka a nie chcemy ruszać się z domu to pozostaje nam jedynie pożyczka internetowa.

Pożyczki udzielane przez internet stają się coraz bardziej popularne. W końcu przekonujemy się, że nie jest to żadne oszustwo a normalna forma pożyczania pieniędzy. W niektórych firmach czas od wysłania wniosku do wpłynięcia pieniędzy na nasze konto wynosi nawet 1 godzinę! Bez wychodzenia z domu i bez podpisywania papierowych umów.

Mimo iż są to pożyczki na dowód to nie oznacza, że może je dostać każdy kto posiada ten dokument. Wiele z firm udzielających pożyczek sprawdza swoich klientów w KRD a co za tym idzie osoby nie płacące terminowo rat czy rachunków nie mają szans na uzyskanie szybkiej pożyczki na dowód. Oczywiście są także firmy, które udzielają pożyczek bez sprawdzania w KRD ale wtedy najczęściej musimy liczyć się ze znacznie wyższym oprocentowaniem lub koniecznością wykupu dodatkowego ubezpieczenia.

---

pożyczki na dowód
szybka pożyczka

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl