piątek, 18 stycznia 2013

Oszczędność – moda czy konieczność? cz. 1

OSZCZĘDNOŚĆ – MODA CZY KONIECZNOŚĆ? cz. 1

Autorem artykułu jest Alicja Banaś


Staropolskie przysłowie brzmi: „Skromne życie, oszczędzanie – nie wstyd. Gorsze – pożyczanie”. Patrząc jednak na wzrastającą liczbę dłużników – w samym Krajowym Rejestrze Długów jest ich obecnie ponad 1 milion 800 tysięcy – można odnieść wrażenie, że maksyma ta przestała mieć znaczenie.

Polacy zapożyczają się już nie tylko w samych bankach, ale głównie w instytucjach parabankowych lub firmach pożyczkowych, ponieważ w tych ostatnich mogą liczyć na tzw. ekspresową pożyczkę bez BIK-u. Mało jednak kto zdaje sobie sprawę, że przy uważnym i regularnym zarządzaniu budżetem domowym można w miesiącu odnaleźć „zagubione” kilkadziesiąt lub nawet kilkaset złotych oszczędności.

METODA MAŁYCH KROCZKÓW

Z przeprowadzonych przez TNS OBOP badań, z czerwca 2011 roku wynika, że niemal połowa (48%) Polaków nie posiada żadnych oszczędności. Żyjemy więc z dnia na dzień, z trudem łącząc koniec i początek miesiąca, niejednokrotnie zaciskając pasa i nerwowo wyczekując na wypłatę na koncie. Skąd więc czerpać zyski, by w ogóle zacząć mówić o oszczędzaniu? Gdzie w ogóle szukać nadwyżek finansowych?

Na pewno nie liczmy na cuda. Nawet jeśli dziś zaczniemy szukać oszczędności w wielu dziedzinach życia jednocześnie, to nasz portfel nie zrobi się nagle pękaty od nadmiaru pieniędzy. Nie oszukujmy się – to długa droga, początkowo nawet przez mękę. Ale trud wart jest podjęcia. Patrząc na samo pojęcie oszczędzania, niesie ono ze sobą wiele znaczeń. Dla jednych to sztuka. Dla innych obowiązek i konieczność. Dla jeszcze innych ekologia i moda. Niektórzy mieli to niezwykłe szczęście, że mogli wynieść oszczędzanie jako nawyk już z domów rodzinnych. Inni uczyli się na swoich błędach w młodości i teraz radzą sobie świetnie w każdych, nawet niesprzyjających warunkach. Jednak spora część z nas musi się dopiero tej sztuki nauczyć od podstaw i zrozumieć, że sukces zaczyna się już od małych, drobnych z pozoru kroczków, konsekwentnie jednak podejmowanych, każdego dnia, bez względu na nastrój, sytuację gospodarczą kraju, czy pogodę za oknem.

OD CZEGO ZACZĄĆ?

Zasada jest prosta: zaczynamy od siebie i swojego portfela. Najpierw należy przeanalizować rodzinną sytuację finansową w kontekście budżetu domowego. Na rynku można znaleźć kilka wartościowych publikacji książkowych (w tym e-booki) traktujących o budżecie domowych, sposobach jego wyliczania i nauce trzymania wydatków pod ścisłą kontrolą. W sieci można znaleźć także ciekawe, darmowe programy ułatwiające nam wyliczanie tego, co dostajemy, a na co wydajemy, w kontekście nie tylko comiesięcznych wydatków, ale i tych pojawiających się co kwartał, pół roku lub... trzy lata.

Najczęściej wygląda to tak, ze przez pierwszy miesiąc zbieramy wszystkie paragony, rachunki, faktury, przeglądamy podpisane umowy kredytowe, pożyczkowe, ubezpieczeniowe, a w kolejnym – wszystko zliczamy, niejednokrotnie dziwiąc się na jakie rzeczy wydajemy każdego dnia nasze pieniądze.

ZAKUPY

Gdy już poznamy skalę naszych problemów – zaczynamy powoli uczyć się żyć z uwagą, rozsądniej wydatkując pieniądze. Z doświadczenia wiadomo, że największe kwoty zostawiamy w hipermarketach, w których wiele artykułów wydaje się nam wyjątkowo atrakcyjnych cenowo, dajemy skusić się na kolejne promocje i zapełniamy nasz koszyk produktami, których wcale nie mieliśmy zamiaru kupić. Dlatego zasadą numer jeden będzie lista zakupów i ścisłe trzymanie się jej podczas spacerowania między sklepowymi półkami.

Dużo łatwiej także wydajemy nasze pieniądze płacąc za zakupy za pośrednictwem karty płatniczej. Znacznie trudniej przychodzi nam wyciągnąć z portfela banknot o wysokim nominale i rozmienić go na drobne. Dlatego też niektórzy specjaliści radzą, by po odliczeniu wszystkich rat, czy płatności dokonywanych elektronicznie – wypłacić pozostałą resztę pieniędzy z bankomatu, podzielić ją na równe, tygodniowe części i... wydawać tylko tyle, ile znajduje się na danej kupce.

Warto pomyśleć nad zmianą kilku nawyków, jak choćby sklepy w jakich się zaopatrujemy – delikatesy, markety (w większości), czy osiedlowe sklepiki – rządzą się prostymi zasadami wyższych cen. Tymczasem dyskonty dysponują bardzo często wysokiej jakości towarem i niższymi znacznie cenami. Oszczędności możemy odczuć już podczas pierwszych takich zakupów. Gdy do tego doliczymy częste promocje, możemy się nie raz mile zaskoczyć ilością produktów w wózku, a ceną podaną nam przy kasie.

Co jednak wymaga podkreślenia niektóre markety mają przyjaźnie stworzony program lojalnościowy oraz okresy promocyjne na wybrane produkty. Można wykorzystać takie sytuacje na zakupy tychże produktów, uważając jednocześnie by zakupy ograniczały się jedynie do tych właśnie pozycji. Polecam także zbieranie różnych kuponów, bonów i wykorzystywanie ich w odpowiednim czasie.

W następnej części artykułu pojawi się kilka aspektów z poziomu domowego oszczędzania takie jak: mieszkanie, samochód, czy dziecko.

---

Alicja Banaś,

www.AkademiaKRD.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Abonament RTV

Abonament RTV

Autorem artykułu jest anna bobak


Na około 13 mln istniejących w Polsce gospodarstw domowych abonament RTV regularnie płaci niespełna milion. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji oraz zarząd TVP ruszają jednak do boju z osobami, które zarejestrowane odbiorniki posiadają, a jednak za nie nie płacą.

Nasuwa się jednak pytanie: czy samo posiadanie działającego odbiornika musi wiązać się z jego używaniem? I czy osoba, która używa go jedynie od święta powinna płacić tyle samo co ktoś, kto robi to codziennie? To najczęstsze argumenty ze strony tych, którzy abonamentu płacić nie chcą. Ustawa o abonamencie została jednak tak skonstruowana, aby można było domagać się opłaty właśnie za posiadanie odbiornika, a nie za odbierany sygnał.

Taki kształt ustawy może budzić poważne wątpliwości ze strony konsumentów. Abonament RTV jest w pewnym sensie efektem umowy zawartej pomiędzy odbiorcami a TVP, umowy jednostronnej – nie wymagającej podpisu, można wręcz powiedzieć – narzuconej z góry. Jeśli odbiorca nie chce oglądać stacji kablowych, to nie podpisuje umowy z ich dostawcą. Jeżeli nie chce oglądać TVP to i tak zobowiązany jest do uiszczenia opłaty abonamentowej.

Co więcej możliwe jest także oglądanie kanałów TVP bez konieczności uiszczenia takiej opłaty. Wystarczy, iż odbiorca nie posiada w domu telewizora, a w zamian ma komputer z kartą telewizyjną. Efekt ten sam, taki sam dostęp do usługi, a jednak jest on już legalnie z abonamentu zwolniony.

Tymczasem KRRiT coraz lepiej radzi sobie z odzyskiwaniem pieniędzy za bieżący i zaległy abonament. Od marca 2010 egzekucja należności z tytułu zaległego abonamentu jest dopuszczalna i z punktu widzenia obowiązującego prawa możliwa. Z kolei Poczta Polska (na mocy porozumienia z KRRiT) ma prawo do przeprowadzania kontroli radioodbiorników oraz telewizorów w naszych domach. Pracownicy poczty po wylegitymowaniu się mogą wejść do mieszkania, by sprawdzić czy znajdują się w nim wspomniane odbiorniki.

---

Bezpłatne porady prawne online.

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Konto studenckie a koniec studiów

Konto studenckie a koniec studiów

Autorem artykułu jest Agnieszka Zakrzewska


Zaliczenia, wpisy, karta obiegowa, złożenie pracy, obrona... koniec studiów to dla żaka czas załatwiania wielu formalności. Czy dodatkowym jest konieczność zlikwidowania studenckiego konta w banku? Niekoniecznie. Korzystać z niego mogą również absolwenci, na warunkach ogólnych, dla wszystkich klientów.

Likwidować, czy nie?
Choć oferta kont studenckich kierowana jest przede wszystkim do studentów i osób, które nie ukończyły 26 lat, to w wypadku ukończenia bądź przerwania nauki nie mamy obowiązku likwidacji konta. Z raz otwartego rachunku studenckiego można korzystać jeszcze przez jakiś czas, nawet będąc absolwentem.

Nowe (stare) warunki
Nie należy jednak całkowicie zapominać o temacie swojego konta. Przed uzyskaniem określonego przez bank wieku (najczęściej jest to 26. rok życia) warto sprawdzić, jakie reguły są stosowane w przypadku Twojego rachunku. Jedynie w rzadkich przypadkach nasze konto studenckie musi być zamknięte lub przekształcone. Umowy niektórych banków są tak skonstruowane, że bank bez konsultacji z klientem może przekształcić konto na jedno z aktualnie oferowanych „zwykłym” klientom.

Okazja do zmiany
Żeby nie być skazanym na decyzję banku, należy zawczasu sprawdzić, co najbardziej się nam opłaca. Nie przywiązuj się do jednego banku, bo lojalni klienci nie zawsze są tymi traktowanymi najlepiej. Przede wszystkim sprawdź opłaty za konto. Rachunki studenckie charakteryzują się najczęściej bardzo niskimi, bądź wręcz zerowymi kosztami obsługi – te niestudenckie maja bardzo zróżnicowane warunki. Sprawdź również jak wygląda kwestia opat za przelew, bankowość internetowa, opłata za kartę, opłaty za zlecenia stałe, wypłaty i przelewy zagraniczne oraz wypłaty z bankomatów swojego i innych banków. Nieocenione są również opinie internautów i analizy w studenckich serwisach finansowych. Banki bowiem zwykły mówić o dobrych stronach swoich produktów – o tych gorszych dowiedzieć musisz się sam.

Wypłaty z bankomatu
Jeśli zdecydujesz się założyć konto w innym banku, zapytaj o promocje i rabaty dla nowych klientów oraz rozejrzyj się, czy bankomaty i placówki tego banku znajdują się w twojej okolicy – oprócz bankowości internetowej przydaje się też czasem możliwość osobistego kontaktu z przedstawicielami firmy.

Nie należy obawiać się, że pieniądze ze starego konta przepadną. Podczas likwidacji konta bank przelewa środki zgromadzone na zamykanym koncie na wskazany rachunek.

---

Anieszka Zakrzewska
Studencki serwis finansowy
KontoStudenta.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

6 mitów na temat oszczędzania

6 mitów na temat oszczędzania

Autorem artykułu jest Jakub Szalewicz


Jeśli jesteś jedną z osób, które uważają, że w naszym kraju nie można oszczędzać, sprawdź, czy może i Ty nie znajdujesz się w gronie ludzi hołdującym mitom na temat oszczędzania.

Niemal każdego miesiąca, kiedy przychodzi czas wypłaty, słyszę, że zaraz i tak jej nie będzie, słyszę zastanawiających się ludzi, na co wydać pieniądze, lub na co nie będą mogli sobie pozwolić. W tym artykule zaprezentuję Państwu 6 mitów na temat oszczędzania, co być może otworzy oczy choć jednej osobie i skłoni ją do wprowadzenia pewnych zmian w domowym budżecie.

Mit pierwszy – Nia mam wystarczająco dużo pieniędzy, ay oszczędzać.

Jeżeli każdego miesiąca brakuje nam pieniędzy, nic dziwnego, że uważamy, że nie stać nas na wprowadzenie oszczędności, jednak jest to mylne przeświadczenie. Większość ludzi z natury więcej wydaje niż zarabia, co często jest przyczyną zaciągania opcji, takich jak szybka pożyczka sms. Warto zwrócić uwagę, na co wydajemy pieniądze, choćby robiąc tygodniowy przegląd naszych paragonów, co już samo w sobie może skłonić nas, do zmiany w naszych finansach i da ogólny ogląd, na co wydajemy najwięcej, a co być może nie jest niezbędne.

Mit drugi – Kiedy zacznę oszczędzać, będę musiał zrezygnować z wielu rzeczy.

Nie chodzi o rezygnację z przyjemności, ale dopasowanie stylu życia, do swoich możliwości. Jak wcześniej wspominaliśmy, często powodem, dla którego bierzemy pożyczkę (choć nie jest to reguła!), jest wydawanie większych zasobów pieniędzy, niż posiadamy. Warto, więc nie rezygnować z tego, co przyjemne dla nas, ale ustalić priorytety, co pozwoli nam wciąż robić to, co sprawia nam przyjemność, ale może warto zrezygnować czy zastąpić inne rzeczy, które tak na prawdę nie są nam potrzebne.

Mit czwarty – Oszczędzanie ma sens tylko wtedy, gdy mamy wyznaczony konkretny cel.

Kiedy mamy określony konkretny cel, jak budowa domu, jasną sprawą jest, że dobrze jest zacząć oszczędzać, ale co z pozostałym czasem, kiedy nie musimy pilnie zbierać pieniędzy? Czy jesteśmy w stanie przewidzieć, kiedy zepsuje się telefon, kiedy do miasta przyjedzie lubiany przez nas zespół czy kiedy nagle nabierzemy ochoty na wykwintną kolację w restauracji z bliską osobą?
Nie ma sensu oszczędzanie jedynie przed zaplanowanymi wydatkami, a każdy zobaczy, jak duży komfort psychiczny da nam dodatkowy pieniądz na koncie bankowym.

Mit czwarty – Oszczędzanie to proces, który zabiera wiele czasu.

Wspomniane wcześniej oszczędności na dom być może zabiorą nam dużo czasu, ale jeśli nie mamy jasno określonego celu, czy tak na prawdę gdzieś nam się spieszy? Podejdźmy do tematu zdrowo i rozsądnie, a różnicę w portfelu zobaczymy już po miesiącu czy dwóch.

Mit piąty – Jeśli oszczędzam, muszę kupować tylko najgorszej klasy produkty.

Nie jest tak, że przez cały czas musimy decydować się tylko i wyłącznie na najtańsze produkty czy usługi, ale jak to bywa w oszczędzaniu, z czegoś trzeba zrezygnować, żeby mieć coś. Warto ustalić pewne priorytety, na czym najbardziej nam zależy, co jest nam niezbędnie potrzebne, a czego tak na prawdę możemy znaleźć substytuty, czy z czego całkowicie możemy zrezygnować.

Mit szósty - Oszczędzanie doprowadzi o obniżenia standardu życia.

To jeden z najbardziej bolesnych mitów, jakie funkcjonują w społeczeństwie. Przypomnij sobie, z ilu rzeczy musiałeś w przeszłości zrezygnować, bo nie miałeś pieniędzy… Dobry koncert – raczej nie tym razem. Dzwonią znajomy, że chcą wybrać się do pubu – nie masz pieniędzy, nie możesz nigdzie wyjść. Ładna sukienka w promocji – co z tego, że jest dwa razy tańsza, skoro i tak mnie nie stać.

Pamiętaj, prawda jest taka, że to właśnie oszczędzanie może podnieść komfort i standard twojego życia, ponieważ sam, ŚWIADOMIE, podejmujesz decyzję, na czym możesz oszczędzić, a co sprawia Ci na tyle przyjemności, że oszczędzać na tym nie będziesz. Dzięki dodatkowym środkom, które uzbierasz, zawsze przygotowany będziesz na wiele sytuacji, tych miej spodziewanych i tych od dawna planowanych.

---

Więcej informacji na temat finansów znajdą Państwo na stronie
Szybka pożyczka sms - Więcej

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

wtorek, 8 stycznia 2013

Podatek od złudzeń

Podatek od złudzeń

Autorem artykułu jest Piotr S. Wajda


„Dobrze, że ludzie nie rozumieją naszego systemu bankowości i finansów, ponieważ gdyby zrozumieli, wierzę, że do jutra rano wybuchłaby rewolucja.”
Henry Ford (Ford Motor Company)

„Wina, chleba i igrzysk” - takim mottem i retoryką już w starożytnych czasach udawało się „najsprytniejszym” w doskonały sposób kierować społeczeństwami krajów, ukrywając jednocześnie często dramatyczne sytuacje państw. Ponadto rządzący, w sposób niezależny od obywateli (ich wiedzy, świadomości sytuacji), ochoczo korzystali ze swobody działań i podejmowali decyzje ważące na przyszłości ludów.

Powyższe praktyki stosowane są także dzisiaj. Przypomnijmy ostatnie wydarzenie, gdy między meczami piłki nożnej podczas Mistrzostw Europy zapadła decyzja o przyszłości mieszkańców Unii Europejskiej. ESM (Europäische Sicherheits Mechanismus) – projekt, który od ponad czterech miesięcy był gotowy, został przedstawiony między wierszami, a raczej między meczami, jako świeżo dyskutowany pomysł. A kiedy powstała idea ESM? Trudno powiedzieć. Faktem jest jedynie, że w Brukseli w marcu tego roku został oddany do użytku nowo postawiony budynek, przed którego wejściem umieszczone są trzy duże niebieskie litery ESM. Miejsce już czeka na wprowadzenie się urzędników.

Tymczasem temat ten został przedstawiony społeczności dopiero w ostatnich dniach czerwca 2012 roku jako pomysł/projekt wstępnie dyskutowany przez członków państw Unii Europejskiej. Wówczas, również między meczami, podjęto decyzję o pierwszej transzy w wysokości 500 miliardów euro. Środki te – pod kontrolą ESM – stanowić mają gwarancję funkcjonowania dotychczasowej struktury oraz zabezpieczenie spłat długów wszystkich krajów należących do Wspólnoty. Pula tych pieniędzy stanowi sumę procentowego wkładu każdego z państw członkowskich, który zależny jest od wartości posiadanych dóbr przez społeczeństwo danego kraju.

RFN na przykład, ze względu na to, iż obywatele żyjący na terenie Niemiec posiadają najwyżej wyceniony majątek w postaci kapitału oraz wartości posiadanych nieruchomości i że, powiedzmy to wprost, jest ich z czego ograbić, ponoszą w tym nowym projekcie, brzmiącym dla nich jak wyrok, aż 27% odpowiedzialności.

„W obecnym systemie monetarnym oszczędności całego życia mogą zniknąć w mgnieniu oka.”

LARRY PARKS (dyrektor zarządzający The Foundation for the Advancement of Monetary Education – FAME)

A co ponadto? Konfrontujemy się z następnym długiem o wstępnej wysokości 500 miliardów euro. Zobowiązanie rozłożone jest na mieszkańców państw przynależnych do Unii Europejskiej, i w dalszym ciągu nikt nic nie mówi. To ma niby ratować kraje, które w identyczny sposób jak Grecja wybawiane będą z finansowej opresji dzięki ogromnym ilościom nowych kredytów na koszt mieszkańców państw członkowskiej Wspólnoty. Forma takiego „wsparcia” będzie stosowana dopóty, dopóki nie stwierdzi się braku sensu kontynuowania procederu lub nie zanotuje się nagłej niezdolności dalszego ratunku, co oczywiście tak jak w przypadku Grecji nastąpi po wpompowaniu nowych, zwielokrotnionych długów. Zamiast zatem spisywać dane państwo i jego mieszkańców na straty lub, trafniej stwierdzając, oddawać kraj z całym dobrobytem społeczeństwa i przychodem przyszłych pokoleń w ręce wierzycieli, można skoncentrować się na „ratowaniu” kolejnych obszarów wciągając w niewypłacalne długi całą europe. Co jak widać wspaniale funkcjonuje.

„Gdy rząd jest zależny od bankierów, to nie rządzący są u władzy, ponieważ ręka która daje jest ponad ręką która bierze. Pieniądz nie ma ojczyzny; finansjera jest wyzbyta patriotyzmu i przyzwoitości; ich jedynym celem jest zysk.”

NAPOLEON BONAPARTE (cesarz Francuzów, prezydent i król Włoch)

Są jednak tacy, którzy twierdzą, że kraje takie jak Hiszpania, Włochy, Cypr czy Portugalia są do uratowania. To tak jak gdyby pompować balon , który z każdą kolejną porcją powietrza wydaje się zaraz pęknąć. Kiedy gumowa powłoka rozciąga się coraz bardziej, pojawiają się pierwsze głosy przekonujące nas, że balon nigdy się nie uszkodzi. Co na to niepodważalne prawo fizyki? Nie powinniśmy mieć złudzeń – im większa objętość balonu, tym więkrzy huk przy pęknięciu.

Wiara w możliwości uratowania obecnego systemu monetarnego bazującego wyłącznie na rosnących w zawrotnym tempie długach oraz na bezgranicznym dodruku bezwartościowego środka płatniczego jest niczym innym jak kompletną ignorancją i brakiem zrozumienia sytuacji.

Najbardziej jednak pokrzywdzeni będą obywatele państw UE. To oni będą spłacać te bezgranicznie rosnące długi. To oni, a może powinienem napisać –to my gwarantujemy wszystkim co posiadamy wypłacalność całej Wspólnoty.

„Jeżeli będziemy nadal tak bezinteresownie podchodzić do kwestii dofinansowania, a raczej powinnam powiedzieć wciskania pożyczek, to już niedługo nasze dzieci nie będą wiedziały co znaczy słowo wynagrodzenie za pracę. Będą po prostu, tak samo jak więźniowie, realizować prace społeczne na rzecz spłacenia długu publicznego. Ja wciąż wierzę, że w końcu ludzie otworzą oczy i dostrzegą prawdziwego wroga.”

DR KAREN HORN (dyrektor Instytutu Gospodarki Niemieckiej w Berlinie, ekonomista)

Żeby było ciekawiej, już teraz większość z nas całkowicie dobrowolnie oddaje część swoich środków „inwestując” je w różnego rodzaju produkty finansowe. A przecież każdy zdroworozsądkowy inwestor powinien wiedzieć, że na podstawie art. 89., ust. 4., pkt. 1. w razie problemów finansowych instytucja nie wypłaci środków klientowi.

W ciągu ostatnich 20 lat w Niemczech podczas problemów banków, TFI czy Towarzystw Ubezpieczeniowych, które doprowadziły w rezultacie do zamknięcia placówek wraz z ogłoszeniem ich niewypłacalności, to właśnie tego typu ustawy pod kierunkiem odpowiednika polskiego KNF-u dbały o to, aby klienci nie otrzymali swoich wpłaconych środków. Większość społeczeństwa uważa jednak, że taka instytucja jak KNF czy jej odpowiedniki w innych krajach powoływane są w celu ochrony klienta. Tymczasem, studiując statuty poszczególnych podmiotów, należy dojść do wniosku, że ich zadaniem jest w pierwszej kolejności taka regulacja rynku finansowego, aby branży finansowej umknęła jak najmniejsza ilość środków inwestowanych lub wydawanych przez obywateli w celu zabezpieczenia swojej przyszłości czy też realizacji swoich marzeń. Następnie po spełnieniu pierwszego warunku, instytucje takie jak KNF mają zadbać o dobro branży finansowej i w przypadku kryzysów lub utraty publicznego zaufania do produktów finansowych mogą zamrozić wypłaty środków swoich kontrahentów.

Ochrona klienta? Gdzie?

Oczywiście w dalszej przyszłości otrzymasz swoje pieniądze. Kiedy? Po kryzysie lub po absolutnym spadku wartości kapitału związanym z paniką, po dewaluacji czy też denominacji środka płatniczego. Pytanie nasuwa się samo – ile wówczas będą warte twoje zasoby finansowe? Tego nie wiem, a ty? Jedno jest pewne – ten „podatek od złudzeń” skutecznie wypełnia swoją rolę.

„Złoto i wolność ekonomiczna są nierozłączne.”

ALAN GREENSPAN (były przewodniczący Fed)

--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl