sobota, 19 stycznia 2013

5 tricków jak oszczędzić 500 zł miesięcznie!

5 tricków jak oszczędzić 500 zł miesięcznie!

Autorem artykułu jest Jane K.


Kieszenie Polaków pustoszeją, media straszą kryzysem już od lat, ale dopiero od niedawna widmo recesji przybrało na sile. Ilość moich znajomych, którzy mieli, mają lub będą mieli problem z pracą, gwałtownie wzrasta. Dobra rada? Oszczędzanie. Jak oszczędzać skutecznie i jak najmniej boleśnie?

Nic dziwnego, że w blogosferze nastąpił wysyp blogów na tematy finansowe oraz tych, które zostały poświęcone oszczędzaniu. Na każdym kroku człowiek słyszy: oszczędzaj, idzie kryzys, nie ma co szastać pieniędzmi, lepiej zacisnąć pasa itd. Zatem oszczędzajmy. Poniżej prezentuję 5 tricków jak oszczędzić bez większych wyrzeczeń:

shoppingWłącz zdrowy rozsądek, gdy idziesz do sklepu

Rada cenna dla pań, ale nie tylko. Wchodzimy do sklepu z ciuchami, ot tak, byłyśmy przypadkiem w pobliżu. Okazja goni okazję, parę rzeczy natychmiast wpada nam w oko. Taka piękna bordowa sukienka. Tylko gdzie ją ubiorę? STOP. Włącz zdrowy rozsądek. Jeżeli nie potrafisz się powstrzymać i co rusz wracasz do domu z nowym ciuszkiem, a wypłata topnieje – zostaw kartę w domu i noś ze sobą mniejszą gotówkę. Możesz w ten sposób zaoszczędzić średnio 200-300 zł miesięcznie.

Na zakupy z listą

Wyprawę do supermarketu planuj z wyprzedzeniem. Jeśli tego nie zrobisz, wejdziesz do sklepu, nakupisz dużo rzeczy „na zaś” lub „bo akurat były w promocji”. Najlepiej zrób listę produktów które zamierzasz kupić i się jej trzymaj. Uważaj przy zabieraniu dzieci na zakupy – one zwykle skłaniają nas do zakupienia dodatkowych produktów. Oszczędzisz w ten sposób średnio 60-100 zł.

Do pracy chodź przygotowana – śniadanie, lunch, zakąska

Tylko tyle na koncie? Gdzie ja wydałam morze pieniędzy? Odpowiedź: w czasie pracy, na jedzenie. Dla lepszego zobrazowania przykład: idziesz do pracy ze śniadaniem. Kanapki, owoc, sałatka zrobiona w domu. Popijasz przyniesioną lub biurową kawę lub herbatę. Nie wydajesz żadnej dodatkowej sumy. Tymczasem... Idziesz do pracy bez śniadania bo się nie przygotowałaś. Po drodze kupujesz drożdżówkę i jogurt naturalny – 3-4 zł. Potem przychodzi pora obiadu, więc zamawiasz obiad do biura: 10-25 zł. Nie daj Boże, żebyś w biurowcu miała gdzieś automat z batonikami i napojami. W ten sposób jesteś w stanie wydać nawet do 30 zł dziennie! Powiedzmy, że w wersji optymistycznej wydajesz tygodniowo ok. 70 zł. Miesięcznie daje to kwotę 280-300 zł. Zmień to jak najszybciej.

tvPromocja, jaka promocja?

Nie mam nic przeciwko prawdziwym promocjom. W sklepach jednak pojawia się spora ilość „pseudopromocji”. Oto przykład z drogerii. Maseczka 70ml w promocji kosztuje 13zł. Rozejrzałam się po półkach i widzę że maseczkę można kupić od zawsze w saszetkach, każda po 10ml. W cenie 1,49 zł. Razy siedem saszetek daje nam to kwotę 10,43 zł. Coś nie bardzo opłaca mi się ta promocja. Bądźmy czujne, bo nie wszystko złoto co się świeci. Poza tym, wcale nie muszę kupować żelu pod prysznic razem z szamponem w promocji za 14 zł, jeżeli szamponów mam w domu pod dostatkiem, a chcę kupić tylko żel pod prysznic za 9 zł. Po skrupulatnych obliczeniach na takich „promocjach” można oszczędzić jakieś 60-100 zł.

Nie marnuj energii – prąd sporo kosztuje

Nie musisz siedzieć w domu po ciemku, a prania robić ręcznie. Ale pewne oznaki umiaru trzeba zachować. Zmień nawyki np. nie miej non stop włączonego telewizora. Włącz odbiornik tylko wtedy, gdy oglądasz jakiś program. Po co marnować prąd? Nie mówiąc już o tym, że jest wiele rzeczy, które można robić zamiast oglądania telewizji np. spacer, książka, sport. Podobnie z innymi sprzętami np. laptop może wytrzymać jakiś czas na baterię a pralka nie musi prać pojedynczych rzeczy. Oszczędzaj prąd, a szybko poczujesz różnicę w... rachunkach.

---

Lubiących oszczędzać zapraszam także na http://najtansze-oc.com.pl/

Nie przepłacaj na ubezpieczeniu auto, bo po co?

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Dodatkowe oszczędzanie na emeryturę - dobrowolny przymus

Dodatkowe oszczędzanie na emeryturę - Dobrowolny przymus

Autorem artykułu jest Krzysztof Jurowski


Dobrowlny przymus oszczędzania, uwżam, że tak należy podejść do czasów w jakich żyjemy jeżeli chcemy w przyszłości utrzymać taki sam standard życia jak w czasach aktywności zawodowej. Do takiego stwierdzenia zmusiły społeczeństwo ostatnie zmiany w reformie emerytalnej dotyczącej OFE. Osoby zapobiegliwe to wiedzą i oszczędzoają dodatkowo.

Czy warto oszczędzać na swoją emeryturę? – takie pytanie zadajemy sobie oglądając telewizję, czytając gazety. Media zasypują nas informacjami mówiącymi, że ZUS nie ma pieniędzy na wypłaty emerytur, nadchodzi niż demograficzny,przyszłe emerytury będą bardzo niskie. Tak to wszystko jest realne i należy się nad tym poważnie zastanowić, abyśmy się nie obudzili z “ręką w nocniku”.

Skąd takie czarne scenariusze dotyczące naszych przyszłych emerytur.

Otóż bierze się to ze sposobu działania systemu, który opiera się na bieżącym przekazywaniu środków od osób pracujących do aktualnych emerytów. Dzisiaj proporcje są na poziomie około 4:1 tzn. Składki wpłacane do ZUS od 4 pracujących zasilają emeryturę 1 emeryta, która i tak nie jest wysoka (nie będę tutaj komentował kosztów jakie ponosimy utrzymując całą biurokrację w ZUS). Za 20 lat w związku z niżem demograficznym i aktualną polityką prorodzinną naszego państwa, proporcje te zmniejszą się do 2:1 lub jeszcze gorzej.

Co to oznacza?

Będzie mniej osób pracujących, a zwiększy się ilość emerytów. Nie pomoże nawet wydłużenie wieku emerytalnego do 67 roku. Więcej osób będzie otrzymywać zasiłki rentowe ze względu na zdrowie. To wszystko wymaga środków finansowych, ZUS-u czyli Państwa po prostu nie będzie stać na wypłaty wysokich emerytur, dlatego wydatki te będą ograniczane do niezbędnego minimum.

W systemie emerytalnym, który aktualnie obowiązuje, emerytura zależy od tego ile zarabiamy w całej karierze zawodowej. Składki które odprowadzamy do ZUS i OFE z uwagi na wielkość zarobków (proszę nie brać pod uwagę średniej krajowej, większość Polaków zarabia płacę minimalną oraz pracuje na umowy zlecenia z których nic nie jest przekazywane na nasze konta w ZUS) nie będą w stanie wypracować większej emerytury niż 30% zarobków z dnia przejścia na emeryturę. Zabraknie nam z dnia na dzień 70% przychodów. A co z bieżącymi wydatkami: czynsz telefon, samochód, jedzenie, lekarstwa?

To wszystko kosztuje i trzeba się zabezpieczyć, aby się utrzymać na takim samym standardzie przynajmniej przez 10 lat. Chyba, że będziemy wszystko sprzedawać, aby mieć na przeżycie.

Jak to zrobić? To bardzo proste, a zarazem trudne – zacznij samodzielnie oszczędzać drobne kwoty, nie licz na to co da Ci Państwo, licz na siebie.Traktuj ZUS i OFE jako wartość dodaną do Twojej przyszłej emerytury.

Dlaczego jest to takie trudne?

Ponieważ wymaga dużo samodyscypliny, której większości brakuje, nawet mnie. Dlatego stworzono programy emerytalne, które wymuszają dyscyplinę oszczędnościową i pomagają gromadzić środki na przyszłe czasy.

Dla osób, które cenią sobie swobodę i pełną kontrolę nad gromadzonymi środkami przewidziano również ciekawe rozwiązania pozwalające gromadzć oszczędności na przyszłą emeryturę.

Już teraz bez długiego zastanawiania musisz wybrać najbardziej odpowiedni program emerytalny od którego zależeć będą Twoje losy na emeryturze. Jak wspomniałem na wstępie masz wybór: albo nic nie zrobisz i na własne życzenie dostaniesz przydziałowe 30% Twoich zarobków z ostatniego miesiąca pracy lub zaczniesz oszczędzać dodatkowo i w jesieni swojego życia nie będziesz się martwił o to skąd wziąć pieniądze na bieżące opłaty i spokojne życie.

Jednym słowem DOBROWOLNY PRZYMUS......

--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Mieć konto bankowe, korzystać i zarabiać

Mieć konto bankowe, korzystać i zarabiać

Autorem artykułu jest Katarzyna Bieńkowska


Zwyczajne "mieć konto bankowe", to już nie wystarcza. Banki prześcigają się w ofertach licznych promocji i umożliwiają jednocześnie... zarabianie na nich.

W kontach bankowych możemy przebierać jak w ulęgałkach. Co bank, to nowa promocja, ułatwienia i walka o klienta. Koszty użytkowania i opłaty za prowadzenie są w wielu z nich darmowe, ale to już przestaje wystarczać. Zwykłe szybkie przelewy, doładowania telefonów komórkowych on-line czy dostęp do produktów bankowych, usług maklerskich i ubezpieczeń on-line również stają się normą. Oferty są tak bogate, że trudno się zdecydować na to jedno, najlepsze dla nas. A co banki oferują w tym temacie? W jaki sposób zarabiać na koncie bankowym?

Powszechnym już sposobem przyciągania klientów jest wysokość oprocentowania konta bankowego. Na rynku aktualnie jest zaledwie kilka banków, które oferują oprocentowanie bliskie zera. Większość z nich natomiast oferuje oprocentowanie od 2 do nawet 7 proc. Przy czym w przypadku najwyższego oprocentowania napotykamy się na obwarowania dotyczące wysokości salda.

Oszałamiającą karierę robi ostatnio moneback, czyli zwrot kilku procent od wartości wykonanych operacji bezgotówkowych. Im więcej zapłacisz kartą tym więcej możesz zyskać zwrotu pieniędzy na konto.

Coraz częściej spotykamy się również z usługą cashback, czyli dostęp do usługi pozwalającej na wypłacenie gotówki w kasach sklepów.

Niektóre z banków premiują posiadacza konta bankowego dając nagrodę w wysokości do 1 proc. od najwyższego wpływu na konto, tytułem wynagrodzenia za pracę lub innych świadczeń związanych z pracą. W tym przypadku są pewne ograniczenia odnośnie samych wpływów, jak i maksymalnej kwoty wypłacanej premii.

Jeszcze inne banki dają premię za aktywne korzystanie z konta przy pomocy karty debetowej lub kredytowej, założenia lokaty oszczędnościowej, doładowania telefonu lub każdego wpływu powyżej określonej kwoty.

Zgodnie z przysłowiem grosz do grosza... Porównanie ofert bankowych w zakresie kont osobistych nie jest już zadaniem ani trudnym, anie też czasochłonnym. Mając do dyspozycji porównywarki finansowe udostępnione w internecie, jesteśmy w stanie przejrzeć oferty kont bankowych dosłownie w kilka minut.

---

Porównywarka kont bankowych - wyszukasz i porównasz dostępne konta bankowe.

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jak zainwestować w nieruchomości przy niskich dochodach?

Jak zainwestować w nieruchomości przy niskich dochodach?

Autorem artykułu jest Piotr Krzak


Czy rzeczywiście przeciętnego Polaka stać na zakup jednej nieruchomości w ciągu całego życia? Wielu ludzi spłaca kredyt hipoteczny przez 30 lat i więcej, do samej emerytury. Wydatek rzędu kilkuset tysięcy nawet przy średnich dochodach wydaje się być znaczącym obciążeniem. Często zbyt dużym, by kiedykolwiek, go powtórzyć...

Co więcej, w powszechnym rozumieniu inwestycje w nieruchomości stereotypowo przypisywane są najbogatszym. Bez wątpienia, trudno wskazać fortunę, która nie została zamieniona, choćby w pewnym procencie, na nieruchomości. Z drugiej jednak strony wiele olbrzymich majątków powstało właśnie dzięki umiejętnym inwestycjom w zakup mieszkań, lokali użytkowych, domów, a później całych osiedli. Najistotniejsze, że nie ma tu mowy o szczęściu, to cenna wiedza i jej zastosowanie w praktyce, opisane w setkach publikacji i biografii najsłynniejszych inwestorów. Ludzi na świecie jest i będzie coraz więcej, zatem stale rośnie popyt i cena każdego metra kwadratowego.

Praca, podnoszenie dochodu, budowa zdolności kredytowej, kredyt hipoteczny i w końcu: zakup lub budowa wymarzonych czterech kątów może dać wiele satysfakcji. Faktem jest jednak, że gdyby był to model prowadzący do budowy dużego majątku, każdy byłby milionerem. Co w takim razie zrobić inaczej niż powszechnie, by rozpocząć własne duże inwestycje? Wbrew pozorom nie będzie to wymagało olbrzymich nakładów...

Przede wszystkim należy określić priorytety- jeśli chcemy tworzyć bazę nieruchomości, które w przyszłości zapracują na nasz dobrobyt musimy podporządkować szereg działań temu celowi. Pierwszy krok nie jest niczym wyjątkowym:

1. Uzyskanie zdolności kredytowej i pierwszego wkładu własnego (Jeszcze do niedawna bardzo powszechne były kredyty hipoteczne nawet na 110% wartości nieruchomości. Obecnie 10-20% musi stanowić wkład własny). Warto wiedzieć, że marża kredytu jest tym niższa, im wyższy jest wkład własny (kluczową rolę odgrywa tzw. współczynnik LTV = Loan/Value, czyli wysokość zaciąganego kredytu w stosunku do wartości nabywanej nieruchomości). Przyjmijmy na potrzeby przykładów, że zarabiamy 4000 zł netto, mamy 25 lat.

Drugi krok to już zerwanie z pewną konwencją:

2. Nie kupuj pierwszego mieszkania dla siebie! Weź pierwszy kredyt pod zakup nieruchomości, którą wynajmiesz (w przypadku problemów finansowych i niemożliwości spłaty, zawsze możesz ją sprzedać).

Zdolność kredytowa w przyjętym założeniu pozwala na maksymalną ratę kredytu nawet na poziomie 2 600zł miesięcznie. Osobiście jestem zwolennikiem wydłużania okresu kredytowania i obniżania wysokości raty (to pozwala zachować spokój o płynność w trudniejszych okresach). Powiedzmy, że kupujemy wyselekcjonowane mieszkanie 3 pokojowe (z dobrym dojazdem do najpopularniejszych uczelni z myślą o wynajmie studentom) za kwotę 300 000zł z wkładem własnym 30 000zł. Przy stopie WIBOR 3M= 4,95% i marży 1,5% czyli wcale nie najlepszych warunkach rata 30 letniego kredytu wyniesie 1886,35zł miesięcznie.

3. Nie unikaj podatku! Bardzo często właściciele nieruchomości chcąc uniknąć opodatkowania pobierają opłatę za wynajem w gotówce (by nie wykazywać dochodu na kontach). Problem polega na tym, że skoro nasza nieruchomość oficjalnie nie zarabia, to oficjalnie jest kosztem. W takim układzie nasz dochód brany pod uwagę w dowolnym banku wyliczany jest według zasady 4 000zł - 1886,35zł - inne zobowiązania, co daje 2113,65zł. Nie stać nas na zakup drugiego podobnego mieszkania, jeśli znacząco nie zwiększymy dochodów. Potrzeba podwyżki dochodu o 1886,35zł, by wrócić do sytuacji wyjściowej i móc zainwestować w kolejną nieruchomość. Przeważnie podwyżki o prawie 50% nie mają zbyt często miejsca. Pozostaje więc spłata kredytu przez 30 lat. Podobnie będzie, jeśli kupimy mieszkanie dla siebie i zamieszkamy w nim, sami sobie nie możemy płacić za wynajem, dlatego też nasz miesięczny przepływ w oczach banku, będzie wyglądał dokładnie tak samo jak przy "zatajonym" wynajmie (zdolność kredytowa mniejsza o wysokość raty kredytu).

4. Zapłać podatek i kup kolejną nieruchomość. Brzmi banalnie i takie jest w istocie. Jeśli udokumentujemy (opłacając podatek), że wynajem nieruchomości przynosi zysk, to każda złotówka w ten sposób zarobiona będzie dla banku takim samym dochodem jak dochód z pracy zarobkowej. To oznacza nie więcej, nie mniej, a utrzymanie lub nawet zwiększenie zdolności kredytowej! Spójrzmy na przykład:

Wynajem mieszkania 3 pokojowego o przyzwoitej lokalizacji, w mieście będącym ośrodkiem studenckim, to około 2500zł. Jeśli wynajmiemy mieszkanie, które kosztuje nas miesięcznie 1886,35zł (rata kredytu) + czynsz ( ok 400pln) to nadwyżka po podatku (tutaj istnieją 3 możliwości opodatkowania: ryczałt 8,5%. ogólny 18% lub 32%, liniowy 19%) wyniesie, tu przybliżmy na potrzeby łatwości rachunkowej, choćby 100zł. Co to oznacza z punktu inwestycji w nieruchomości?

Wykonując opisane powyżej działanie, już pierwszym dniu wynajmu świeżo zakupionej nieruchomości nasza zdolność nie wyniesie 2113,65, a 4100zł. Posiadamy więc mieszkanie na kredyt, który spłacają najemcy. Nasza zdolność kredytowa nie zmalała, a być może wzrosła. W ten sposób niemal za darmo możemy nabywać kolejne nieruchomości i powiększać majątek.

5. Dalej limitem jest wyobraźnia... Potrzeba mimo wszystko nieco determinacji w dążeniu do finansowej niezależności, zgromadzenia wkładu własnego i wypracowania zdolności kredytowe. Ważną umiejętnością jest odpowiednia selekcja nieruchomości i sposobów finansowania (kredyt hipoteczny nie jest jedyną możliwością- opisany w przykładzie nie jest także wyjątkowo tani- marża 1,5%).

---

planerfinansowy.blogspot.com

www.financialplanner.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jak odstąpić od umowy kredytowej?

Jak odstąpić od umowy kredytowej?

Autorem artykułu jest Arek Czapla


Nieraz zdarza się tak, że kredytobiorca po zaciągnięciu kredytu, dochodzi do wniosku, że była to zła decyzja i chce ją zmienić. Przysługuje mu takie prawo.


Odstąpienie od umowy kredytowej regulowane jest przepisami Ustawy o kredycie konsumpcyjnym z dnia 20 lipca 2001 r.

Ustawa ta mówi m.in o tym, od jakiego rodzaju kredytu/pożyczki można odstąpić.

Mamy do tego prawo, gdy:

kredyt/pożyczkę zaciągnięto na cele, które nie są związane z działalnością gospodarczą,

umowa jest podpisana pomiędzy konsumentem a przedsiębiorcą (nie musi to być bank),

wysokość kredytu/pożyczki to maksymalnie 80 tys. zł

Zasady odstąpienia od umowy kredytowej

Należy dotrzymać terminu

Gdy kredytobiorca chce odstąpić od podpisanej umowy kredytowej bez podania przyczyny, to powinien to zrobić w ciągu 10 dni kalendarzowych od dnia jej zawarcia. Obowiązkiem kredytodawcy jest poinformowanie kredytobiorcy o tym prawie w momencie, gdy będzie zawierana umowa kredytowa.

Pamiętaj! Jeżeli dokumenty nie zawierały informacji o możliwości odstąpienia od umowy kredytowej i kredytobiorca dowiedział się o tym z innego źródła już po upływie 10 dni, to jeszcze nic straconego. Kredytobiorca będzie miał wtedy prawo odstąpić od umowy kredytowej w ciągu 10 dni od chwili, w której uzyskał informacje, jednak nie później niż w terminie 3 miesięcy od dnia zawarcia umowy.

Składamy pisemne oświadczenie

Odstąpienie od umowy kredytowej będzie skuteczne, gdy zostanie złożone pisemne oświadczenie. Obowiązkiem kredytodawcy jest wręczenie kredytobiorcy przy zawieraniu umowy kredytowej wzoru takiego dokumentu.

Pamiętaj! Gdy kredytodawca tego nie zrobi, to kredytobiorca ma prawo sam stworzyć takie pismo. Pismo powinno zawierać:

dane kredytodawcy i kredytobiorcy,
numer umowy kredytowej,
datę jej zawarcia oraz
krótkie oświadczenie o odstąpieniu od umowy kredytowej.

Rozliczamy się z kredytodawcą

Aby odstąpienie od umowy kredytowej było ważne, należy wraz z pismem zwrócić kredytodawcy całą kwotę kredytu/pożyczki. Trzeba też pamiętać o zabraniu od niego pisemnego potwierdzenia.

Pamiętaj! Odstępując od umowy kredytowej trzeba liczyć się z tym, że kredytodawca może zatrzymać dla siebie opłatę przygotowawczą, a także opłaty, które związane są z ustanowieniem zabezpieczenia kredytu/pożyczki. Kredytodawca nie może jednak zażądać od kredytobiorcy zapłaty oprocentowania. Jest to niezgodne z prawem.

---

Konto i lokaty bankowe - Najlepsze konta i lokaty bankowe

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl