sobota, 19 stycznia 2013

Czy pół procenta ma znaczenie?

Czy pół procenta ma znaczenie?

Autorem artykułu jest Jakub A.


Zarządzając własnymi oszczędnościami powinniśmy kierować się zasadą maksymalizacji stopy zwrotu przy danym, akceptowalnym poziomie ryzyka. Czy warto angażować swój czas aby zwiększyć potencjalną stopę zwrotu chociażby o pół punktu procentowego? Odpowiemy na to pytanie wykorzystując szeroko dostepnę lokaty terminowe.

W przypadku lokat terminowych ryzyko jest dość niewielkie. Oszczędności zdeponowane w bankach gwarantowane są przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny, który zobowiązuje się do zwrotu naszego kapitału do wysokości 100 000 Euro w razie kłopotów finansowych banku. Tak więc, wybierając lokatę terminową kwestię ryzyka możemy częściowo odłożyć na bok. Zatem jedynym kryterium, którym pozostaje nam kierować się przy wyborze lokaty jest roczna efektywna stopa procentowa.

W Polsce działa kilkadziesiąt banków. Pełna ich lista (z wyjątkiem banków spółdzielczych) dostępna jest na stronie KNF. Rywalizują one pomiędzy sobą o klientów oraz ich pieniądze, dlatego co jakiś czas możemy spotkać się z lokatami terminowymi, które oferują nam wyższe, dość atrakcyjne oprocentowanie. Ponadto występują również różnice w oprocentowaniu tradycyjnych lokat terminowych pomiędzy poszczególnymi bankami. Pytanie brzmi, czy warto „polować” na lokaty, które zapewnią nam roczną efektywną stopę procentową wyższą chociażby o pół punktu procentowego?

Pojedyncza wpłata

Załóżmy, że wpłacamy na roczną lokatę, której nominalne oprocentowanie wynosi 5% w skali roku, 1000 zł z zamiarem nie wypłacania tych pieniędzy przez kolejne 30 lat. Dodatkowo przyjmujemy, że oprocentowanie tej lokaty nie ulegnie w tym czasie zmianie. Obliczmy przyszłą wartość naszych pieniędzy:

eq1

Przypuśćmy teraz, że dzięki niewielkiemu wysiłkowi (poszukiwanie najatrakcyjniejszych lokat, zakładanie nowych rachunków, przelewy bankowe), jesteśmy w stanie w każdym z kolejnych 30 lat uzyskać oprocentowanie w wysokości pół punku procentowego wyższe. Tym samy, nasza roczna stopa zwrotu wzrośnie do poziomu 5,50%, a przyszła wartość 1000 zł wyniesie:

eq2

Jest to o 662,00 zł więcej niż w pierwszym przypadku, czyli o ok. 15%. Czy warto każdego roku poświęcić kilka godzin aby ostatecznie zwiększyć przyszłą wartość 1000zł o 662,00zł? Ja osobiście uważam, że warto. Pamiętaj że, w sytuacji, w której zamiast 1000 zł zainwestowałbyś 10 000 zł, różnica ta wyniosłaby 6 620,00 zł. W przypadku 100 000 zł, byłoby to już 66 200,00 zł. Całkiem ładne pieniądze.

Chciałbym Cię uczulić na pewną kwestię. Załóżmy, że możesz spokojnie założyć roczną lokatę o oprocentowaniu 1% w skali roku na kolejne trzydzieści lat, lub przy odrobinie wysiłku jesteś w stanie uzyskać co rocznie pół punktu procentowego więcej, czyli łącznie 1,50%. Czyli Twoja roczna stopa zwrotu wzrośnie o 50%. Czy podjąłbyś ten wysiłek? A teraz przypuśćmy, że spokojnie, bez podejmowania żadnych działań możesz uzyskać 7% rocznie. Natomiast kiedy poświęcisz swój czas i będziesz co roku szukał najatrakcyjniejszej dla Ciebie lokaty uzyskasz 7,50%, czyli ponownie pół punktu procentowego więcej. Twoja roczna stopa zwrotu wzrośnie o ok. 7%. Czy teraz podjąłbyś ten wysiłek?

Jeżeli w pierwszym przypadku odpowiedziałeś/aś twierdząco, natomiast w drugim przecząco, to przygotuj się na małe zaskoczenie. Spójrz na poniższy wykres. Krzywa zawarta na tym wykresie przedstawia różnicy pomiędzy przyszłą wartość (za trzydzieści lat) 1000 zł przy danym oprocentowaniu zaznaczonym na osi poziomej, a przyszłą wartością tej samej kwoty kiedy roczne oprocentowanie jest wyższe o pół punktu procentowego. Dla oprocentowania bazowego w wysokości 5%, różnica ta wynosi 662,00 zł, czyli dokładnie tyle ile wcześniej obliczyliśmy.

W przypadku oprocentowania równego 1,50%, różnica wynosi 248,30zł, natomiast w przypadku 7% jest to już 1142,70 zł. Tym samym podejmowanie corocznego wysiłku w celu osiągnięcia rocznej stopy zwrotu wyższej o pół punktu procentowego przez kolejne trzydzieści lat jest znacznie bardziej opłacalne kiedy oprocentowanie lokat kształtuje się na wysokim poziomie. Natomiast wiele osób jest przekonanych, że nie ma sensu starać się zwiększać osiąganej stopy zwrotu kiedy jest on już zadowalająco wysoka. W rzeczywistości jest wręcz przeciwnie.

Podobnie wygląda zależność pomiędzy wysokością różnicy przyszłej wartości danej kwoty przy danym oprocentowaniu oraz przyszłej wartości tej samej kwoty kiedy roczne oprocentowanie jest wyższe o pół punktu procentowego, a długością okresu oszczędzania. Poniższy wykres przedstawia tą zależności przy początkowej wpłacie równej 1000 zł i bazowej stopie oprocentowania wynoszącej 5%.

W miarę jak decydujemy się dłużej oszczędzać, różnica ta jest coraz bardziej istotna, i tym samym coraz większą wagę powinniśmy przykładać do nawet niewielkiej zmiany w wysokości naszej rocznej stopy zwrotu, którą będziemy osiągać w okresie naszego oszczędzania.

Strumień wpłat

Zajmiemy się teraz strumieniem regularnych wpłat i zbadamy jak różnica w oprocentowaniu wpływa na przyszłą wartość sumy tych wpłat.

Przyjmijmy tym razem, że wpłacamy pod koniec każdego roku na roczną lokatę, której nominalne oprocentowanie wynosi 5% w skali roku, 1000 zł z zamiarem nie wypłacania uzbieranych pieniędzy przez kolejne 30 lat. Dodatkowo zakładamy, że oprocentowanie tej lokaty nie ulegnie w tym czasie zmianie. Możemy obliczyć przyszłą wartość sumy wpłat, która wyniesie:

eq3

Następnie, podobnie w poprzednim przykładzie jesteśmy w stanie dzięki niewielkiemu wysiłkowi, w każdym z kolejnych 30 lat uzyskać oprocentowanie w wysokości pół punku procentowego wyższe. Tym samy, nasza roczna stopa zwrotu wzrośnie do poziomu 5,50%, a przyszła wartość sumy corocznych wpłat wyniesie:

eq4

Jest to o 5 996,62 zł więcej niż w pierwszym przypadku, czyli o ok. 9%. Wydaje się, że jest to już znaczna suma, którą można osiągnąć dzięki poświęceniu kilku godzin każdego roku na przeprowadzenie niezbędnych operacji. Gdybyśmy każdego roku odkładali 10 000 zł, różnica ta wzrosłaby do poziomu 59 966,20 zł.

Podobnie jak w przypadku pojedynczej wpłaty, różnica pomiędzy przyszłą wartością sumy wpłat przy danym poziomie oprocentowania oraz przyszłą wartością sumy wpłaty przy oprocentowaniu wyższym o pół punktu procentowego jest zależna od poziomu oprocentowania bazowego/odniesienia. Poniżej odpowiedni wykres dla wpłat w wysokości 1000 zł na koniec każdego roku przez kolejne trzydzieści lat.

Zależność pomiędzy wysokością różnicy wartości przyszłych, a długością okresu oszczędzania jest niemal identyczna jak w sytuacji pojedynczej wpłaty, co można zobaczyć na wykresie poniżej, który został skonstruowany przy założeniu co rocznych wpłat w wysokości 1000 zł przy oprocentowaniu równym 5% w skali roku.

Podsumowując możemy śmiało odpowiedzieć twierdząco na postawione w tytule pytanie. Pół procenta ma znacznie. W ujęciu bezwzględnym szczególnie widoczne jest to w przypadku strumienia wpłat, kiedy wartość przyszła dzięki wyższemu oprocentowaniu o pół punktu procentowego może być znacząco wyższa. Jednak wydaje się, że rozbieżność pomiędzy oprocentowaniem lokat oferowanych przez banki może dochodzić nawet do poziomu jednego punktu procentowego. Wówczas efekty ulokowania oszczędności na bardziej atrakcyjnych lokatach w długim okresie będą jeszcze większe. Oczywiście nie ma nic za darmo. Aby móc wykorzystać nadarzające się okazje trzeba ponieść pewne koszty. Nie są to koszty finansowe, ale czasowe. Musimy poświecić swój czas na wyszukanie atrakcyjnych ofert, czasami na założenie nowego rachunku w nowym banku oraz na inne niezbędne czynności. Najwięcej czasu zajmuje chyba otworzenie nowego rachunku, dlatego warto być już przygotowanym i jednocześnie posiadać kilka otwartych kont w różnych bankach, tym bardziej, że z reguły ich otwarcie i prowadzenie jest bezpłatne. Dzięki temu nasz kapitał będzie bardziej mobilny, a my będziemy mogli jeszcze skutecznej wykorzystać magie procentu składanego w praktyce.

---

Zapraszam na stronę Skuteczne Oszczędzanie

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

piątek, 18 stycznia 2013

Oszczędność – moda czy konieczność? cz.3

OSZCZĘDNOŚĆ – MODA CZY KONIECZNOŚĆ? cz.3

Autorem artykułu jest Alicja Banaś


Konsumpcjonizm jako pogoń za dobrami nowoczesnymi stał się w naszych czasach normą. Nikogo już nie dziwi posiadanie 42-calowego telewizora plazmowego, czy średniej klasy samochodu zakupionego w salonie, spłacanego kolejnymi kredytami ratalnymi. Co jednak zrobić w sytuacji, gdy na horyzoncie pojawiają się poważne problemy?

FINANSE POD KONTROLĄ

Analizując nasz domowy budżet warto zwrócić także uwagę na to w jaki sposób z usług bankowych. Może zamiast tracić czas na stanie w kolejkach i dokonywać opłat na poczcie lub w kasie usługodawcy – lepiej zacząć korzystać z elektronicznych przelewów (w niemal wszystkich już bankach przelewy krajowe bywają darmowe)? Przy wyborze samego banku dobrze jest też przeanalizować różnego rodzaju dodatki do konta – np. opłaty za karty płatnicze – czy są i jakiego rzędu wielkości w comiesięcznych wydatkach. Czy są zwroty za transakcje dokonywane przez nas za pośrednictwem tej karty w ciągu miesiąca rozliczeniowego, dodatki do konta, takie jak pakiety usługowe Assistance lub ubezpieczenia na wypadek utraty pracy? Coraz więcej banków powoli wyciąga nauki płynące od coraz bardziej wymagającego rynku konsumenckiego i tworzą interesujące programy lojalnościowe.

W SPIRALI DŁUGÓW

Co jednak zrobić, gdy wpadliśmy w spiralę długów i zaczęliśmy mieć problemy z terminową spłatą zaciągniętych przez nas kredytów? Najlepszym rozwiązaniem jest udanie się do banku i skonsolidowanie kilku kredytów w jeden. Owszem, będzie się to najprawdopodobniej wiązało się z koniecznością wydłużenia okresu spłaty kredytu, ale kwota jaką będziemy miesięcznie obciążani zdecydowanie ulży naszemu budżetowi.

Pamiętajmy także o jednej podstawowej zasadzie – jeśli popadniemy już w kłopoty z instytucjami finansowymi – nie chowajmy głowy w piasek. Ważne jest stałe utrzymywanie z nimi kontaktu, wyjaśnienie zaistniałej sytuacji i wspólne negocjowanie dogodnych warunków spłaty. Bank docenia takich dłużników i będzie bardziej chętny pójść na ustępstwa, niż w sytuacjach gdzie unikamy odbierania telefonów, czy korespondencji. Możemy wówczas zostać dodatkowo obciążeni kosztami windykacyjnymi, a któregoś dnia może zapukać do naszych drzwi nawet i sam komornik.

HOBBY I INNE PRZYJEMNOŚCI

Ważne jest również, aby mieć świadomość tego, że w bardzo trudnych chwilach konieczna może okazać rezygnacja z naszego hobby, nawyków, wyjść do kina, teatrów, knajp, imprez, itp. Lepiej jednak wykazać się hartem ducha i przetrwać ten czas w nieco uboższej w rozrywki formule. Kto wie – może właśnie wtedy zaczniemy doceniać inne aspekty naszego życia, częściej i bliżej będziemy z najbliższymi, rodziną, przyjaciółmi? A gdy zacznie się nam finansowo polepszać, gdy zaczniemy wychodzić na prostą – po uważnym, kolejny przeanalizowaniu stanu naszego budżetu domowego – możemy stopniowo, powoli powracać do naszych przyjemności, które przecież są tak istotne.

Można sobie jednak w obliczu tak wielu wyrzeczeń zadać pytanie – czy to ma jakikolwiek sens? Po co oszczędzać, skoro dużo łatwiej pożyczać pieniądze i nadal żyć na dotychczasowym poziomie. Nie lepiej żyć z dnia na dzień i nie myśleć o jutrze, skoro ono może nawet nie nadejść? Oczywiście, że można. Trzeba jednak wówczas uczciwie odpowiedzieć sobie na pytanie dodatkowe: jakie będą dalsze konsekwencje takiego życia, poza krótkotrwałą przyjemnością. I czy takim podejściem nie skrzywdzę najbliższych osób? Życie bowiem bywa często okrutnie przewrotne i potrafi zaserwować nie lada wyzwania. Może więc lepiej nie kusić losu i wyciągając lekcje z błędów innych, nauczyć się oszczędzać?

---

Alicja Banaś,

www.AkademiaKRD.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Oszczędność – moda czy konieczność? cz.2

OSZCZĘDNOŚĆ – MODA CZY KONIECZNOŚĆ? cz.2

Autorem artykułu jest Alicja Banaś


Kontrola nad domowym budżetem oraz solidne opracowanie sposobów planowania zakupów to dopiero początek. Pozostaje jeszcze kilka innych dziedzin życia, które wymagają uważnej analizy. Dziecko - jeśli je posiadamy, mieszkanie, czy w końcu samochód - to także istotne obszary, w których można odnaleźć oszczędności.

DZIECKO

Wydatki na dzieci to całkiem osobna kategoria, ponieważ wiąże się nie tylko ze stałymi kosztami, ale posiada też mocny aspekt emocjonalny. Dlatego umiejętność właściwego planowania wydatków jest w tym wypadku niezwykle istotna. Jeśli z każdych zakupów w markecie wracamy z kolejnymi zabawkami, na zakup których namówiło nas dziecko, warto dokładnie przeanalizować tę sytuację. Czy dziecko szanuje nowe zabawki, przez jaki czas są one dla niego nowością, i po jakim czasie taka zabawka ląduje w kącie. Może wówczas lepiej będzie popytać innych rodziców, znajomych – często bowiem się zdarza, że rozdają lub sprzedają za symboliczne kwoty nieużywane już zabawki po swoich dzieciach. I choć są to rzeczy czyjeś, używane, to niejednokrotnie mają one taką samą wartość dla naszego dziecka, co sklepowe nowości. Można też schować część zabawek i wyciągnąć je po kilku miesiącach. Efekt może rodziców zaskoczyć. Dziecko uzna je bowiem za odnalezione skarby. Takie samo rozwiązania stosować można w przypadku ubrać, czy mebli dziecięcych. Pamiętajmy jednak o podstawowej zasadzie: poruszamy się po temacie oszczędności, a nie oszczędzaniu kosztem dziecka. Bo jest to jednak zasadnicza różnica.

MIESZKANIE

Jednym z najbardziej obciążających finansowo wydatkiem – pomijając opłaty czynszowe – są stałe rachunki za prąd. Jeśli zauważymy, że ich regularne opłacanie staje się dla nas problemem, istotna będzie wówczas uważna analiza rachunków i kontakt z dostawcą energetycznym. Być może okaże się, że bardziej opłacalna będzie zmiana taryfy lub wybór przedpłatowego sposobu rozliczania za prąd. Obowiązkowo też, przed zakupem sprzętu elektronicznego, szczególnie AGD, należy sprawdzić czy jest on oszczędny, czyli zaliczany do klasy energetycznej „A”. Na szczególną uwagę zasługuje lodówko-zamrażarka. Ocenia się, że ma ona aż 20-30%-owy udział w generowaniu zużycia prądu. Jest to bowiem sprzęt działający przez 24 godziny, a już 5 mm szronu powoduje 2-krotne zwiększenie zużycia energii elektrycznej. Ważne jest również zabezpieczanie sprzętu podczas naszej nieobecności w domu. Istotne jest, aby ręczne wyłączać wszystkie panele, wyłączniki, a także nie pozostawiać funkcji czuwania w sprzęcie elektronicznym. W świadomości wielu osób od dawna funkcjonuje już przekonanie do odpowiedniego oświetlenia mieszkania, a więc rodzaju używanych żarówek – energooszczędnych (tracących obecnie na cenie i popularności w związku z choćby wysokimi kosztami utylizacji) lub diodowych (droższych, ale zdecydowanie najbardziej opłacalnych w procesie oszczędzania). Spore znaczenie ma także kolor ścian w pokojach, który wpływa na częstotliwość używania lamp w ciągu doby.

SAMOCHÓD

Posiadanie samochodu wiąże się z koniecznymi, comiesięcznymi wydatkami, jak choćby na paliwo. Dlatego dobrze jest przyjrzeć się swojej jeździe i nauczyć się wersji ekonomicznej (tzw. eco-drivingu), szczególnie przydatnej umiejętności w naszych zakorkowanych miastach. Ekonomiczna jazda to także umiejętne korzystanie z klimatyzacji, dbanie o stan opon, a także konieczność stałego nadzoru stanu technicznego (tj. regularna wymiana takich elementów jak: płyn chłodniczy, olej, filtry, świece żarowe, hamulce, itp.). Warto także tankować właściwe paliwo (co ciekawe – liczba oktanów nie ma wpływu na zwiększenie mocy silnika, czy jego oszczędności). Dodatkowym aspektem oszczędzania jest także sposób w jaki płacimy za paliwo. Pomijając programy lojalnościowe, których głównym zadaniem jest wymiana zgromadzonych punktów, czyli sum pieniędzy wydanych na stacji, na nagrody, często może okazać, że istotna będzie każda płatność dokonana za pośrednictwem karty płatniczej. Dzięki takim transakcjom możemy obniżyć ceny paliwa o 1-4%.

W następnej, ostatniej już części, omówione zostaną aspekty opłat bankowych, rady dla dłużników oraz wskazówki odnośnie naszych hobby.

---

Alicja Banaś,

www.AkademiaKRD.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Oszczędność – moda czy konieczność? cz. 1

OSZCZĘDNOŚĆ – MODA CZY KONIECZNOŚĆ? cz. 1

Autorem artykułu jest Alicja Banaś


Staropolskie przysłowie brzmi: „Skromne życie, oszczędzanie – nie wstyd. Gorsze – pożyczanie”. Patrząc jednak na wzrastającą liczbę dłużników – w samym Krajowym Rejestrze Długów jest ich obecnie ponad 1 milion 800 tysięcy – można odnieść wrażenie, że maksyma ta przestała mieć znaczenie.

Polacy zapożyczają się już nie tylko w samych bankach, ale głównie w instytucjach parabankowych lub firmach pożyczkowych, ponieważ w tych ostatnich mogą liczyć na tzw. ekspresową pożyczkę bez BIK-u. Mało jednak kto zdaje sobie sprawę, że przy uważnym i regularnym zarządzaniu budżetem domowym można w miesiącu odnaleźć „zagubione” kilkadziesiąt lub nawet kilkaset złotych oszczędności.

METODA MAŁYCH KROCZKÓW

Z przeprowadzonych przez TNS OBOP badań, z czerwca 2011 roku wynika, że niemal połowa (48%) Polaków nie posiada żadnych oszczędności. Żyjemy więc z dnia na dzień, z trudem łącząc koniec i początek miesiąca, niejednokrotnie zaciskając pasa i nerwowo wyczekując na wypłatę na koncie. Skąd więc czerpać zyski, by w ogóle zacząć mówić o oszczędzaniu? Gdzie w ogóle szukać nadwyżek finansowych?

Na pewno nie liczmy na cuda. Nawet jeśli dziś zaczniemy szukać oszczędności w wielu dziedzinach życia jednocześnie, to nasz portfel nie zrobi się nagle pękaty od nadmiaru pieniędzy. Nie oszukujmy się – to długa droga, początkowo nawet przez mękę. Ale trud wart jest podjęcia. Patrząc na samo pojęcie oszczędzania, niesie ono ze sobą wiele znaczeń. Dla jednych to sztuka. Dla innych obowiązek i konieczność. Dla jeszcze innych ekologia i moda. Niektórzy mieli to niezwykłe szczęście, że mogli wynieść oszczędzanie jako nawyk już z domów rodzinnych. Inni uczyli się na swoich błędach w młodości i teraz radzą sobie świetnie w każdych, nawet niesprzyjających warunkach. Jednak spora część z nas musi się dopiero tej sztuki nauczyć od podstaw i zrozumieć, że sukces zaczyna się już od małych, drobnych z pozoru kroczków, konsekwentnie jednak podejmowanych, każdego dnia, bez względu na nastrój, sytuację gospodarczą kraju, czy pogodę za oknem.

OD CZEGO ZACZĄĆ?

Zasada jest prosta: zaczynamy od siebie i swojego portfela. Najpierw należy przeanalizować rodzinną sytuację finansową w kontekście budżetu domowego. Na rynku można znaleźć kilka wartościowych publikacji książkowych (w tym e-booki) traktujących o budżecie domowych, sposobach jego wyliczania i nauce trzymania wydatków pod ścisłą kontrolą. W sieci można znaleźć także ciekawe, darmowe programy ułatwiające nam wyliczanie tego, co dostajemy, a na co wydajemy, w kontekście nie tylko comiesięcznych wydatków, ale i tych pojawiających się co kwartał, pół roku lub... trzy lata.

Najczęściej wygląda to tak, ze przez pierwszy miesiąc zbieramy wszystkie paragony, rachunki, faktury, przeglądamy podpisane umowy kredytowe, pożyczkowe, ubezpieczeniowe, a w kolejnym – wszystko zliczamy, niejednokrotnie dziwiąc się na jakie rzeczy wydajemy każdego dnia nasze pieniądze.

ZAKUPY

Gdy już poznamy skalę naszych problemów – zaczynamy powoli uczyć się żyć z uwagą, rozsądniej wydatkując pieniądze. Z doświadczenia wiadomo, że największe kwoty zostawiamy w hipermarketach, w których wiele artykułów wydaje się nam wyjątkowo atrakcyjnych cenowo, dajemy skusić się na kolejne promocje i zapełniamy nasz koszyk produktami, których wcale nie mieliśmy zamiaru kupić. Dlatego zasadą numer jeden będzie lista zakupów i ścisłe trzymanie się jej podczas spacerowania między sklepowymi półkami.

Dużo łatwiej także wydajemy nasze pieniądze płacąc za zakupy za pośrednictwem karty płatniczej. Znacznie trudniej przychodzi nam wyciągnąć z portfela banknot o wysokim nominale i rozmienić go na drobne. Dlatego też niektórzy specjaliści radzą, by po odliczeniu wszystkich rat, czy płatności dokonywanych elektronicznie – wypłacić pozostałą resztę pieniędzy z bankomatu, podzielić ją na równe, tygodniowe części i... wydawać tylko tyle, ile znajduje się na danej kupce.

Warto pomyśleć nad zmianą kilku nawyków, jak choćby sklepy w jakich się zaopatrujemy – delikatesy, markety (w większości), czy osiedlowe sklepiki – rządzą się prostymi zasadami wyższych cen. Tymczasem dyskonty dysponują bardzo często wysokiej jakości towarem i niższymi znacznie cenami. Oszczędności możemy odczuć już podczas pierwszych takich zakupów. Gdy do tego doliczymy częste promocje, możemy się nie raz mile zaskoczyć ilością produktów w wózku, a ceną podaną nam przy kasie.

Co jednak wymaga podkreślenia niektóre markety mają przyjaźnie stworzony program lojalnościowy oraz okresy promocyjne na wybrane produkty. Można wykorzystać takie sytuacje na zakupy tychże produktów, uważając jednocześnie by zakupy ograniczały się jedynie do tych właśnie pozycji. Polecam także zbieranie różnych kuponów, bonów i wykorzystywanie ich w odpowiednim czasie.

W następnej części artykułu pojawi się kilka aspektów z poziomu domowego oszczędzania takie jak: mieszkanie, samochód, czy dziecko.

---

Alicja Banaś,

www.AkademiaKRD.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Abonament RTV

Abonament RTV

Autorem artykułu jest anna bobak


Na około 13 mln istniejących w Polsce gospodarstw domowych abonament RTV regularnie płaci niespełna milion. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji oraz zarząd TVP ruszają jednak do boju z osobami, które zarejestrowane odbiorniki posiadają, a jednak za nie nie płacą.

Nasuwa się jednak pytanie: czy samo posiadanie działającego odbiornika musi wiązać się z jego używaniem? I czy osoba, która używa go jedynie od święta powinna płacić tyle samo co ktoś, kto robi to codziennie? To najczęstsze argumenty ze strony tych, którzy abonamentu płacić nie chcą. Ustawa o abonamencie została jednak tak skonstruowana, aby można było domagać się opłaty właśnie za posiadanie odbiornika, a nie za odbierany sygnał.

Taki kształt ustawy może budzić poważne wątpliwości ze strony konsumentów. Abonament RTV jest w pewnym sensie efektem umowy zawartej pomiędzy odbiorcami a TVP, umowy jednostronnej – nie wymagającej podpisu, można wręcz powiedzieć – narzuconej z góry. Jeśli odbiorca nie chce oglądać stacji kablowych, to nie podpisuje umowy z ich dostawcą. Jeżeli nie chce oglądać TVP to i tak zobowiązany jest do uiszczenia opłaty abonamentowej.

Co więcej możliwe jest także oglądanie kanałów TVP bez konieczności uiszczenia takiej opłaty. Wystarczy, iż odbiorca nie posiada w domu telewizora, a w zamian ma komputer z kartą telewizyjną. Efekt ten sam, taki sam dostęp do usługi, a jednak jest on już legalnie z abonamentu zwolniony.

Tymczasem KRRiT coraz lepiej radzi sobie z odzyskiwaniem pieniędzy za bieżący i zaległy abonament. Od marca 2010 egzekucja należności z tytułu zaległego abonamentu jest dopuszczalna i z punktu widzenia obowiązującego prawa możliwa. Z kolei Poczta Polska (na mocy porozumienia z KRRiT) ma prawo do przeprowadzania kontroli radioodbiorników oraz telewizorów w naszych domach. Pracownicy poczty po wylegitymowaniu się mogą wejść do mieszkania, by sprawdzić czy znajdują się w nim wspomniane odbiorniki.

---

Bezpłatne porady prawne online.

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Konto studenckie a koniec studiów

Konto studenckie a koniec studiów

Autorem artykułu jest Agnieszka Zakrzewska


Zaliczenia, wpisy, karta obiegowa, złożenie pracy, obrona... koniec studiów to dla żaka czas załatwiania wielu formalności. Czy dodatkowym jest konieczność zlikwidowania studenckiego konta w banku? Niekoniecznie. Korzystać z niego mogą również absolwenci, na warunkach ogólnych, dla wszystkich klientów.

Likwidować, czy nie?
Choć oferta kont studenckich kierowana jest przede wszystkim do studentów i osób, które nie ukończyły 26 lat, to w wypadku ukończenia bądź przerwania nauki nie mamy obowiązku likwidacji konta. Z raz otwartego rachunku studenckiego można korzystać jeszcze przez jakiś czas, nawet będąc absolwentem.

Nowe (stare) warunki
Nie należy jednak całkowicie zapominać o temacie swojego konta. Przed uzyskaniem określonego przez bank wieku (najczęściej jest to 26. rok życia) warto sprawdzić, jakie reguły są stosowane w przypadku Twojego rachunku. Jedynie w rzadkich przypadkach nasze konto studenckie musi być zamknięte lub przekształcone. Umowy niektórych banków są tak skonstruowane, że bank bez konsultacji z klientem może przekształcić konto na jedno z aktualnie oferowanych „zwykłym” klientom.

Okazja do zmiany
Żeby nie być skazanym na decyzję banku, należy zawczasu sprawdzić, co najbardziej się nam opłaca. Nie przywiązuj się do jednego banku, bo lojalni klienci nie zawsze są tymi traktowanymi najlepiej. Przede wszystkim sprawdź opłaty za konto. Rachunki studenckie charakteryzują się najczęściej bardzo niskimi, bądź wręcz zerowymi kosztami obsługi – te niestudenckie maja bardzo zróżnicowane warunki. Sprawdź również jak wygląda kwestia opat za przelew, bankowość internetowa, opłata za kartę, opłaty za zlecenia stałe, wypłaty i przelewy zagraniczne oraz wypłaty z bankomatów swojego i innych banków. Nieocenione są również opinie internautów i analizy w studenckich serwisach finansowych. Banki bowiem zwykły mówić o dobrych stronach swoich produktów – o tych gorszych dowiedzieć musisz się sam.

Wypłaty z bankomatu
Jeśli zdecydujesz się założyć konto w innym banku, zapytaj o promocje i rabaty dla nowych klientów oraz rozejrzyj się, czy bankomaty i placówki tego banku znajdują się w twojej okolicy – oprócz bankowości internetowej przydaje się też czasem możliwość osobistego kontaktu z przedstawicielami firmy.

Nie należy obawiać się, że pieniądze ze starego konta przepadną. Podczas likwidacji konta bank przelewa środki zgromadzone na zamykanym koncie na wskazany rachunek.

---

Anieszka Zakrzewska
Studencki serwis finansowy
KontoStudenta.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

6 mitów na temat oszczędzania

6 mitów na temat oszczędzania

Autorem artykułu jest Jakub Szalewicz


Jeśli jesteś jedną z osób, które uważają, że w naszym kraju nie można oszczędzać, sprawdź, czy może i Ty nie znajdujesz się w gronie ludzi hołdującym mitom na temat oszczędzania.

Niemal każdego miesiąca, kiedy przychodzi czas wypłaty, słyszę, że zaraz i tak jej nie będzie, słyszę zastanawiających się ludzi, na co wydać pieniądze, lub na co nie będą mogli sobie pozwolić. W tym artykule zaprezentuję Państwu 6 mitów na temat oszczędzania, co być może otworzy oczy choć jednej osobie i skłoni ją do wprowadzenia pewnych zmian w domowym budżecie.

Mit pierwszy – Nia mam wystarczająco dużo pieniędzy, ay oszczędzać.

Jeżeli każdego miesiąca brakuje nam pieniędzy, nic dziwnego, że uważamy, że nie stać nas na wprowadzenie oszczędności, jednak jest to mylne przeświadczenie. Większość ludzi z natury więcej wydaje niż zarabia, co często jest przyczyną zaciągania opcji, takich jak szybka pożyczka sms. Warto zwrócić uwagę, na co wydajemy pieniądze, choćby robiąc tygodniowy przegląd naszych paragonów, co już samo w sobie może skłonić nas, do zmiany w naszych finansach i da ogólny ogląd, na co wydajemy najwięcej, a co być może nie jest niezbędne.

Mit drugi – Kiedy zacznę oszczędzać, będę musiał zrezygnować z wielu rzeczy.

Nie chodzi o rezygnację z przyjemności, ale dopasowanie stylu życia, do swoich możliwości. Jak wcześniej wspominaliśmy, często powodem, dla którego bierzemy pożyczkę (choć nie jest to reguła!), jest wydawanie większych zasobów pieniędzy, niż posiadamy. Warto, więc nie rezygnować z tego, co przyjemne dla nas, ale ustalić priorytety, co pozwoli nam wciąż robić to, co sprawia nam przyjemność, ale może warto zrezygnować czy zastąpić inne rzeczy, które tak na prawdę nie są nam potrzebne.

Mit czwarty – Oszczędzanie ma sens tylko wtedy, gdy mamy wyznaczony konkretny cel.

Kiedy mamy określony konkretny cel, jak budowa domu, jasną sprawą jest, że dobrze jest zacząć oszczędzać, ale co z pozostałym czasem, kiedy nie musimy pilnie zbierać pieniędzy? Czy jesteśmy w stanie przewidzieć, kiedy zepsuje się telefon, kiedy do miasta przyjedzie lubiany przez nas zespół czy kiedy nagle nabierzemy ochoty na wykwintną kolację w restauracji z bliską osobą?
Nie ma sensu oszczędzanie jedynie przed zaplanowanymi wydatkami, a każdy zobaczy, jak duży komfort psychiczny da nam dodatkowy pieniądz na koncie bankowym.

Mit czwarty – Oszczędzanie to proces, który zabiera wiele czasu.

Wspomniane wcześniej oszczędności na dom być może zabiorą nam dużo czasu, ale jeśli nie mamy jasno określonego celu, czy tak na prawdę gdzieś nam się spieszy? Podejdźmy do tematu zdrowo i rozsądnie, a różnicę w portfelu zobaczymy już po miesiącu czy dwóch.

Mit piąty – Jeśli oszczędzam, muszę kupować tylko najgorszej klasy produkty.

Nie jest tak, że przez cały czas musimy decydować się tylko i wyłącznie na najtańsze produkty czy usługi, ale jak to bywa w oszczędzaniu, z czegoś trzeba zrezygnować, żeby mieć coś. Warto ustalić pewne priorytety, na czym najbardziej nam zależy, co jest nam niezbędnie potrzebne, a czego tak na prawdę możemy znaleźć substytuty, czy z czego całkowicie możemy zrezygnować.

Mit szósty - Oszczędzanie doprowadzi o obniżenia standardu życia.

To jeden z najbardziej bolesnych mitów, jakie funkcjonują w społeczeństwie. Przypomnij sobie, z ilu rzeczy musiałeś w przeszłości zrezygnować, bo nie miałeś pieniędzy… Dobry koncert – raczej nie tym razem. Dzwonią znajomy, że chcą wybrać się do pubu – nie masz pieniędzy, nie możesz nigdzie wyjść. Ładna sukienka w promocji – co z tego, że jest dwa razy tańsza, skoro i tak mnie nie stać.

Pamiętaj, prawda jest taka, że to właśnie oszczędzanie może podnieść komfort i standard twojego życia, ponieważ sam, ŚWIADOMIE, podejmujesz decyzję, na czym możesz oszczędzić, a co sprawia Ci na tyle przyjemności, że oszczędzać na tym nie będziesz. Dzięki dodatkowym środkom, które uzbierasz, zawsze przygotowany będziesz na wiele sytuacji, tych miej spodziewanych i tych od dawna planowanych.

---

Więcej informacji na temat finansów znajdą Państwo na stronie
Szybka pożyczka sms - Więcej

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

wtorek, 8 stycznia 2013

Podatek od złudzeń

Podatek od złudzeń

Autorem artykułu jest Piotr S. Wajda


„Dobrze, że ludzie nie rozumieją naszego systemu bankowości i finansów, ponieważ gdyby zrozumieli, wierzę, że do jutra rano wybuchłaby rewolucja.”
Henry Ford (Ford Motor Company)

„Wina, chleba i igrzysk” - takim mottem i retoryką już w starożytnych czasach udawało się „najsprytniejszym” w doskonały sposób kierować społeczeństwami krajów, ukrywając jednocześnie często dramatyczne sytuacje państw. Ponadto rządzący, w sposób niezależny od obywateli (ich wiedzy, świadomości sytuacji), ochoczo korzystali ze swobody działań i podejmowali decyzje ważące na przyszłości ludów.

Powyższe praktyki stosowane są także dzisiaj. Przypomnijmy ostatnie wydarzenie, gdy między meczami piłki nożnej podczas Mistrzostw Europy zapadła decyzja o przyszłości mieszkańców Unii Europejskiej. ESM (Europäische Sicherheits Mechanismus) – projekt, który od ponad czterech miesięcy był gotowy, został przedstawiony między wierszami, a raczej między meczami, jako świeżo dyskutowany pomysł. A kiedy powstała idea ESM? Trudno powiedzieć. Faktem jest jedynie, że w Brukseli w marcu tego roku został oddany do użytku nowo postawiony budynek, przed którego wejściem umieszczone są trzy duże niebieskie litery ESM. Miejsce już czeka na wprowadzenie się urzędników.

Tymczasem temat ten został przedstawiony społeczności dopiero w ostatnich dniach czerwca 2012 roku jako pomysł/projekt wstępnie dyskutowany przez członków państw Unii Europejskiej. Wówczas, również między meczami, podjęto decyzję o pierwszej transzy w wysokości 500 miliardów euro. Środki te – pod kontrolą ESM – stanowić mają gwarancję funkcjonowania dotychczasowej struktury oraz zabezpieczenie spłat długów wszystkich krajów należących do Wspólnoty. Pula tych pieniędzy stanowi sumę procentowego wkładu każdego z państw członkowskich, który zależny jest od wartości posiadanych dóbr przez społeczeństwo danego kraju.

RFN na przykład, ze względu na to, iż obywatele żyjący na terenie Niemiec posiadają najwyżej wyceniony majątek w postaci kapitału oraz wartości posiadanych nieruchomości i że, powiedzmy to wprost, jest ich z czego ograbić, ponoszą w tym nowym projekcie, brzmiącym dla nich jak wyrok, aż 27% odpowiedzialności.

„W obecnym systemie monetarnym oszczędności całego życia mogą zniknąć w mgnieniu oka.”

LARRY PARKS (dyrektor zarządzający The Foundation for the Advancement of Monetary Education – FAME)

A co ponadto? Konfrontujemy się z następnym długiem o wstępnej wysokości 500 miliardów euro. Zobowiązanie rozłożone jest na mieszkańców państw przynależnych do Unii Europejskiej, i w dalszym ciągu nikt nic nie mówi. To ma niby ratować kraje, które w identyczny sposób jak Grecja wybawiane będą z finansowej opresji dzięki ogromnym ilościom nowych kredytów na koszt mieszkańców państw członkowskiej Wspólnoty. Forma takiego „wsparcia” będzie stosowana dopóty, dopóki nie stwierdzi się braku sensu kontynuowania procederu lub nie zanotuje się nagłej niezdolności dalszego ratunku, co oczywiście tak jak w przypadku Grecji nastąpi po wpompowaniu nowych, zwielokrotnionych długów. Zamiast zatem spisywać dane państwo i jego mieszkańców na straty lub, trafniej stwierdzając, oddawać kraj z całym dobrobytem społeczeństwa i przychodem przyszłych pokoleń w ręce wierzycieli, można skoncentrować się na „ratowaniu” kolejnych obszarów wciągając w niewypłacalne długi całą europe. Co jak widać wspaniale funkcjonuje.

„Gdy rząd jest zależny od bankierów, to nie rządzący są u władzy, ponieważ ręka która daje jest ponad ręką która bierze. Pieniądz nie ma ojczyzny; finansjera jest wyzbyta patriotyzmu i przyzwoitości; ich jedynym celem jest zysk.”

NAPOLEON BONAPARTE (cesarz Francuzów, prezydent i król Włoch)

Są jednak tacy, którzy twierdzą, że kraje takie jak Hiszpania, Włochy, Cypr czy Portugalia są do uratowania. To tak jak gdyby pompować balon , który z każdą kolejną porcją powietrza wydaje się zaraz pęknąć. Kiedy gumowa powłoka rozciąga się coraz bardziej, pojawiają się pierwsze głosy przekonujące nas, że balon nigdy się nie uszkodzi. Co na to niepodważalne prawo fizyki? Nie powinniśmy mieć złudzeń – im większa objętość balonu, tym więkrzy huk przy pęknięciu.

Wiara w możliwości uratowania obecnego systemu monetarnego bazującego wyłącznie na rosnących w zawrotnym tempie długach oraz na bezgranicznym dodruku bezwartościowego środka płatniczego jest niczym innym jak kompletną ignorancją i brakiem zrozumienia sytuacji.

Najbardziej jednak pokrzywdzeni będą obywatele państw UE. To oni będą spłacać te bezgranicznie rosnące długi. To oni, a może powinienem napisać –to my gwarantujemy wszystkim co posiadamy wypłacalność całej Wspólnoty.

„Jeżeli będziemy nadal tak bezinteresownie podchodzić do kwestii dofinansowania, a raczej powinnam powiedzieć wciskania pożyczek, to już niedługo nasze dzieci nie będą wiedziały co znaczy słowo wynagrodzenie za pracę. Będą po prostu, tak samo jak więźniowie, realizować prace społeczne na rzecz spłacenia długu publicznego. Ja wciąż wierzę, że w końcu ludzie otworzą oczy i dostrzegą prawdziwego wroga.”

DR KAREN HORN (dyrektor Instytutu Gospodarki Niemieckiej w Berlinie, ekonomista)

Żeby było ciekawiej, już teraz większość z nas całkowicie dobrowolnie oddaje część swoich środków „inwestując” je w różnego rodzaju produkty finansowe. A przecież każdy zdroworozsądkowy inwestor powinien wiedzieć, że na podstawie art. 89., ust. 4., pkt. 1. w razie problemów finansowych instytucja nie wypłaci środków klientowi.

W ciągu ostatnich 20 lat w Niemczech podczas problemów banków, TFI czy Towarzystw Ubezpieczeniowych, które doprowadziły w rezultacie do zamknięcia placówek wraz z ogłoszeniem ich niewypłacalności, to właśnie tego typu ustawy pod kierunkiem odpowiednika polskiego KNF-u dbały o to, aby klienci nie otrzymali swoich wpłaconych środków. Większość społeczeństwa uważa jednak, że taka instytucja jak KNF czy jej odpowiedniki w innych krajach powoływane są w celu ochrony klienta. Tymczasem, studiując statuty poszczególnych podmiotów, należy dojść do wniosku, że ich zadaniem jest w pierwszej kolejności taka regulacja rynku finansowego, aby branży finansowej umknęła jak najmniejsza ilość środków inwestowanych lub wydawanych przez obywateli w celu zabezpieczenia swojej przyszłości czy też realizacji swoich marzeń. Następnie po spełnieniu pierwszego warunku, instytucje takie jak KNF mają zadbać o dobro branży finansowej i w przypadku kryzysów lub utraty publicznego zaufania do produktów finansowych mogą zamrozić wypłaty środków swoich kontrahentów.

Ochrona klienta? Gdzie?

Oczywiście w dalszej przyszłości otrzymasz swoje pieniądze. Kiedy? Po kryzysie lub po absolutnym spadku wartości kapitału związanym z paniką, po dewaluacji czy też denominacji środka płatniczego. Pytanie nasuwa się samo – ile wówczas będą warte twoje zasoby finansowe? Tego nie wiem, a ty? Jedno jest pewne – ten „podatek od złudzeń” skutecznie wypełnia swoją rolę.

„Złoto i wolność ekonomiczna są nierozłączne.”

ALAN GREENSPAN (były przewodniczący Fed)

--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jak kontrolować finanse?

Jak kontrolować finanse?

Autorem artykułu jest Jakub Szalewicz


Niemal każdy chciałby mieć więcej pieniędzy na bieżące wydatki, rachunki i przyjemności, jednak każdego miesiąca z niepokojem sprawdzamy stan konta i dochodzimy do wniosku, że znów pieniądze rozchodzą się szybciej, niż byśmy tego chcieli. Jak powtrzymać ten proces?

Wielu ludzi zwyczajnie nie zastanawia się nad wprowadzeniem oszczędności, zamiast tego zamartwiają się po każdej wypłacie zastanawiając się, na co wydać zarobione środki. Opłaty, szkoła dzieci, a gdzie dodatkowo pieniądze na godne życie?

Dlaczego nie oszczędzamy?

W społeczeństwie istnieje niedobre przeświadczenie, że przy obecnych cenach i zarobkach nie można wprowadzić żadnych oszczędności, a nawet, jeżeli niektórzy uważają, że jest to możliwe, to sam proces jest na tyle czasochłonny i trudny, że dla kilku groszy nie warto zaczynać. Nic bardziej błędnego!

Jak oszczędzać?

Przede wszystkim musimy uświadomić sobie, na co wydajemy pieniądze. Każdego dnia robiąc zakupy widzę, jak w dużych czy małych sklepach ludzie nie zwracają uwagi, na paragony, jakie dostają. Jest to duży błąd, ponieważ, to właśnie one są dowodem naszych „finansowych zbrodni”. Zacznijmy zbierać paragony, zaś raz na tydzień, czy miesiąc usiądźmy przy arkuszu kalkulacyjnym, czy odpowiednim programie do analizy domowych wydatków, aby wprowadzić tam wszelkie dane dotyczące naszych finansów. I nie musimy być w tym miejscu szczególnie skrupulatni, wystarczy zaokrąglić każdy paragon do pełnej złotówki, aby uświadomić sobie, na co wydajemy najwięcej.

Proponuje nie uwzględniać w naszym rozliczeniu zbyt wielu kategorii. Wystarczą takie, jak rachunki, rozrywka, przyjemności, niezbędne… Każdy sam powinien dopasować najbardziej mu odpowiadające.

Raz na miesiąc usiądźmy i zobaczymy, na co wydajemy najwięcej środków. Dzięki temu zyskamy ogólny ogląd na to, gdzie istnieje możliwość oszczędzenia.
Być może obędzie się bez jednego wyjścia na piwo z kolegami, bez jednej wizyty w kinie czy bez innych przyjemności, w zamian, za co będziemy mogli w przyszłym miesiącu zapłacić zaległą ratę, po tym, jak wzięliśmy rozwiązanie, jakim jest szybka pożyczka, czy odłożyć na zbliżające się wakacje lub święta.

Co mi to da?

Często, już samo uświadomienie sobie faktu, w jak bezmyślny sposób zdarza się nam wydawać pieniądze, skłoni nas do podjęcia pewnych kroków ku wprowadzeniu oszczędności na wielu polach naszego życia. Co więcej – powinniśmy podjąć świadomą decyzję, na czym oszczędzić możemy (bo skoro czytasz ten artykuł z pewnością chciałbyś to zrobić) i co najważniejsze:


wyznaczyć cel na jaki przeznaczysz zaoszczędzone środki,

bo dopiero jasno określony cel nada naszym działaniom realny kształt.

---

Więcej informacji na temat oszczędzania znajdą Państwo na stronie
http://kredyt-sms.cba.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jak oszczędzać będąc studentem?

Jak oszczędzać będąc studentem?

Autorem artykułu jest Doradca Kredytowy


Student i oszczędzanie – te dwa słowa praktycznie się wykluczają. Powszechna opinia o żakach to brak środków na przetrwanie do następnego miesiąca i nie ma się co oszukiwać imprezowy tryb życia.

Obecnie jednak większość studentów jest bardziej przedsiębiorcza, szuka pracy dorywczej, dokształca się w swoim kierunku. Nie jest dla nich nowością konto studenckie założone w najlepszym banku, po przemyślanym i wnikliwym szukaniu. Wie prawie wszystko o kredycie studenckim i potrafi jeszcze odłożyć pieniądze na oszczędnościówce.

Konto oszczędnościowe, w wielu przypadkach nie dość, ze jest darmowe, to może się już opłacać od pierwszej złotówki, dlatego jeśli posiadasz nawet niewielkie środki – niech same na siebie pracują! Mimo iż odsetki mogą być niewielkie, to po dłuższym czasie możemy uzbierać na dobrą kolację, niezły ciuch czy inny przedmiot, na jaki wcześniej nie bylibyśmy w stanie sobie pozwolić. To wszystko, uwierzcie mi, jest możliwe i to bez nie wiadomo jakiego wsparcia rodziców lub jego braku.

Jak więc zacząć oszczędzanie? Wcale nie trzeba chodzić w jednym ubraniu, jeść ciągle to samo i nie wychodzić na żadne imprezy!

Kupowanie ubrań

Wcale nie musisz ubierać się w sklepach z używaną odzieżą, choć swoja drogą, można tam natrafić na całkiem niezłe ciuchy za niską cenę. Kupuj przez Internet! Większość większych sklepów posiada swoje sklepy internetowe, w których możesz kupić to samo ubranie jakie znajdziesz w sklepie stacjonarnym, nawet za połowę ceny. Nic nie stoi na przeszkodzie byś najpierw przymierzył dane ubranie w sklepie, a później zamówił odpowiedni rozmiar przez Internet.

Zakupy

Kupowanie przez Internet jest dużo tańsze nie tylko w przypadku ubrań. Mniej zapłacisz praktycznie za wszystkie produkty, poczynając od jedzenia, kończąc na sprzęcie. Łap okazje! Grupowe zakupy potrafią uzależniać, czasami zupełnie czegoś nie potrzebując skusisz się na usługę lub produkt – bo jest w promocji. Szukaj tam promocji, dopiero jeśli czegoś potrzebujesz, może się okazać, że zapłacić za coś nawet 50% mniej niż w zwykłym sklepie.

Wydawaj mniej na jedzenie

To trudne, ale jeśli jesteś studentem na pewno sobie poradzisz. Przede wszystkim, jeśli już gotujesz to najlepiej dla kilkoro osób! Możecie albo składać się na produkty, albo gotować na przemian. Takie rozwiązanie to nie tylko przyjemność wspólnego gotowania, ale i różnorodność potraw.

Mieszkanie

Wynajmujesz mieszkanie lub pokój? Zamieszkaj z kimś. Twoje wydatki zmniejszą się o połowę, na dodatek możesz zyskać nowego przyjaciela. Skorzystasz nie tylko na czynszu, ale i nadpłatach za prąd czy gaz.

Telefon

Lubisz dużo dzwonić i niestety z tego powodu płacisz wysokie rachunki? Umów się ze swoimi znajomymi na skypie, to nie tylko darmowe rozmowy, ale i możliwość zobaczenia drugiej osoby. Jeśli nie masz takiej możliwości to po prostu sprawdź pakiety swojego operatora i dopasuj jakiś do swoich potrzeb.

Jak więc widać, sposobów na oszczędzanie jest naprawdę sporo, wystarczy tylko chcieć i podjąć ku temu jakieś działania. Dla chcącego nic trudnego!

--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Sztuka wzbogacania się

Sztuka wzbogacania się.

Autorem artykułu jest Patryk Turek Turkowski


Skoro trafiłeś na tę stronę, to prawdopodobnie zdarza Ci się czytać artykuły i książki na temat tego jak oszczędzać lub jak pomnażać pieniądze, np. inwestując na giełdzie, w nieruchomości czy lokaty bankowe. Czy robiąc to nadal nie osiągasz takich rezultatów jakich byś oczekiwał?

Czy chcesz pozbyć się złych przekonań dotyczących pieniędzy i bogactwa?

Być może sobie teraz pomyślisz:
Ale przecież moje przekonania na temat pieniędzy wcale nie są błędne.

W takim razie pozwól mi na pewien eksperyment.
Połóż jedną rękę na sercu, a drugą podnieś do góry, gdy okaże się, że spełniasz któryś z poniższych wymogów:
Czy żyjesz w przekonaniu, iż pieniądze są DOBRE, dobrze jest mieć ich dużo, i żyć w luksusie?
Czy nie przemknie Ci przez myśl, widząc obcego, bogatego Polaka, że ta osoba MOGŁA zdobywać swój majątek w sposób nieuczciwy?
Czy potrafisz skutecznie oszczędzać? (I nie akceptuję odpowiedzi: „Nie mam z czego”, ZAWSZE jest z czego.)
Czy byłbyś dumny posiadając ogromny dom i najnowszy model Mercedesa i zupełnie nie wstydziłbyś się pokazywać w nim wśród rodziny i znajomych?
Czy jesteś dumny z poczynań finansowych swoich rodziców i możesz z ręką na sercu powiedzieć, że wiedza, którą od nich otrzymał dziś procentuje?
Czy uczyłeś się o pieniądzach W SZKOLE, myślałeś o nich oraz nie bałeś się o nich rozmawiać?

Przykro mi oraz głupio mi się przyznać, ale ja nie podniosłem ręki ani razu. A Ty?
Powiem Ci coś i oczekuję, że Cię to wkurzy:
TY WCALE NIE CHCESZ BYĆ BOGATY

Prawdopodobnie nie zdajesz sobie sprawy, że Twoje próby pomnażania pieniędzy kończą się fiaskiem nie dlatego, że robisz coś źle, nie dlatego, że nie pojąłeś swoim umysłem wszystkich zagadek finansowych, lecz dlatego, iż podświadomie NIE CHCESZ BYĆ BOGATY.

Spójrz na to od tej strony: czy absolwenci uczelni ekonomicznych nie powinni być milionerami?
Moim zdaniem tak!

Sabotujemy samych siebie w kwestiach finansowych. Chcemy mieć dużo pieniędzy, ale się ich boimy. Chcemy wygrać w totolotka, ale gdyby do tego doszło, to nie wiadomo czy nie pokłócilibyśmy się o tą wygraną z rodziną („A czemu Zbyszkowi dałaś więcej niż mi?”), lub czy nie przetrwonilibyśmy wszystkiego w kilka miesięcy na podróże, samochody, sprzęty itp. Przykro mi to stwierdzić, ale większość ludzi, których znam BOI SIĘ ROZMAWIAĆ O PIENIĄDZACH.

Nie wypada zapytać ile kto zarabia, ile płaci za mieszkanie, ile oszczędza. Pieniądze to w Polsce temat TABU. Możemy częściowo obarczyć za to historię naszego kraju. Możemy zwalać wszystko na władze, rząd, podatki – czyż tak nie łatwiej? Ale po co, skoro wystarczy zmienić sposób myślenia o pieniądzach. Wystarczy pozbyć się barier, blokad, przekonań na temat pieniędzy, które są W NAS. „Wystarczy”... Jest to jednak proces niełatwy, bowiem istnieje szansa, że cały nasz świat obróci się do góry nogami, a nie każdy jest na to przygotowany.

“Wielu ludzi może szydzić z pomysłu, że istnieje ścisła nauka o zdobywaniu bogactwa. Trzymając się przekonania, że zasoby bogactwa są ograniczone, będą oni nalegać, by instytucje rządowe i społeczne zostały zmienione, zanim ktokolwiek posiądzie wiedzę. Nie jest to jednak prawdą. To prawda, że rządy utrzymują masy w ubóstwie, ale dzieje się tak tylko dlatego, że masy nie działają i nie myślą w Pewien Sposób. Jeśli masy zaczną posuwać się naprzód, tak jak jest to wskazane w tej książce, to ani rządy, ani układy przemysłowe nie mogą ich powstrzymać; wszystkie układy muszą zostać zmodyfikowane, by zrobić miejsce dla postępu„ Wallace D. Wattles

Czytaj dalej tylko wtedy, gdy jesteś przygotowany na całkowitą zmianę myślenia o pieniądzach.

Człowiek rozwija swój umysł, duszę i ciało poprzez robienie użytku z rzeczy, a społeczeństwo jest zorganizowane w taki sposób, że człowiek musi mieć odpowiednią ilość pieniędzy, by stać się posiadaczem tych rzeczy, dlatego podstawą wszelkiego rozwoju człowieka musi być nauka o zdobywaniu bogactwa. (...)

Żaden człowiek nie powinien być zadowolony z małych rzeczy, jeśli stać go na zdobycie rzeczy dużo większych i cieszenie się nimi.

Celem Natury jest postęp i rozwój życia

Nie ma nic złego w pragnieniu bycia zamożnym. Chęć posiadania bogactwa
jest tylko odzwierciedleniem pragnienia bogatszego, pełniejszego i obfitszego życia, co jest godne pochwały.

Człowiek, który nie chce prowadzić obfitszego życia i posiadać wystarczającej ilości środków
do zakupu wszystkiego, czego pragnie, jest istotą anormalną.

Jest więc rzeczą absolutnie prawidłową, że człowiek pragnie być bogaty, każda normalna jednostka ludzka podziela to pragnienie i nie może mu zapobiec. Jest również rzeczą prawidłową, by poświęcić swoją uwagę Nauce o Zdobywaniu Bogactwa, gdyż jest ona najbardziej wzniosłą i konieczną ze wszystkich nauk. Jeśli się ją zaniedba, zaniedba się również obowiązek względem siebie, Boga i ludzkości; nie można bowiem bardziej przysłużyć się Bogu i ludzkości, niż poprzez pełne wykorzystanie swojego potencjału.

---

"Sztuka wzbogacania się" Wallace D. Wattles

Blog Rozwój Osobisty

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

13 sposobów na oszczędzanie

13 sposobów na oszczędzanie

Autorem artykułu jest Kamil Kuczyński


Witaj. Nadchodzi kryzys, a wraz z nimi trudne czasy. Może warto się przygotować. W poniższym artykule dowiesz się jak opłaca się oszczędzać i lokować swoje środki, aby ich nie stracić i pomnożyć.

13 sposobów na oszczędzanieA oto 13 sposobów na oszczędzanie

1. Pracownicze programy emerytalne

Są one elementem III filaru.PPE jest dobrowolną formą oszczędzania na emeryturę, dlatego jest ich mało w Polsce. Występują dwa rodzaje składek: podstawowa i dodatkowa. Podstawową składkę opłaca pracodawca do wysokości 7% pensji pracownika. Dodatkowa składka jest opłacana przez pracownika. Jest ona dobrowolna, ale suma składek nie może być wyższa niż 150% średniego wynagrodzenia w gospodarce.

Wypłata środków może nastąpić:

- na wniosek pracownika, gdy ten osiągnie 60 lat

-automatycznie, gdy uczestnik ukończy 70 lat

-na wniosek uczestnika po ukończeniu 55 lat, gdy otrzyma prawo do emerytury

- na wniosek osoby uprawnionej, w przypadku śmierci uczestnika.

2. Indywidualne Kont Emerytalne (IKE)

Jest to kolejna forma indywidualnego oszczędzania. IKE mogą być tworzone przez banki, zakłady ubezpieczeniowe, fundusze kapitałowe, domy maklerskie i OFE. Jednak IKE są niepopularne z powodu opłat pobieranych za ich prowadzenie. Ponieważ zysk z tych środków jest zwolniony z podatku dochodowego to także wysokość wpłat jest ograniczona do 3 krotności średniej pensji brutto. Poza pracownikami „etatowymi” konta mogą prowadzić osoby prowadzące działalność gospodarczą.

Główne zalety:

Możliwość wyboru sposobu oszczędzania

Wyraźny wykaz kosztów ponoszonych przez uczestników

Swoboda w wpłacaniu składek

Składki mogą być finansowane z różnych źródeł

Dowolna zmiana zarządzającego naszymi oszczędnościami po 12 miesiącach

Brak podatku od zysku w momencie wypłaty środków na emeryturze

3. Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE)

Podobnie jak IKE IKZE mogą być tworzone przez: banki, fundusze kapitałowe, zakłady ubezpieczeniowe, domy Maklerskie i otwarte fundusze emerytalne.

IKZE mogą tworzyć tylko osoby z stałymi dochodami. Jego główną wadą jest duże ograniczenie wysokości wpłacanych środków pieniężnych. Jak donosi Rzeczpospolita: Wpłaty na nowe konto zabezpieczenia emerytalnego mogą wynieść rocznie tylko do 4 proc. podstawy wymiaru składki na ubezpieczenie emerytalne za poprzedni rok. Wpłata na konto nie może być wyższa niż 4 proc. liczone od 30-krotności średnich zarobków. Oznacza to, że w 2012 r. maksymalnie na IKZE będzie można przelać 4030,8 zł i taką kwotę odpisać od podstawy opodatkowania przy rozliczaniu PIT za 2012r. Od 2015 roku próg ma zostać podniesiony, ale w związku z kryzysem gospodarczym plany rządu mogą ulec zmianie.

4. Emerytalne polisy ubezpieczeniowe

Są one zawiera z firmami ubezpieczeniowymi. Prawie 100% wpłat jest inwestowane, a reszta kapitału czyli przeważnie od 1 do kilku procent, jest przeznaczana na jego ochronę.

Zaletą tego typu polis jest możliwość wyboru funduszu w które chcemy inwestować.

Minusem są prowizje pobierane przez firmy. Opłaty są pobierane za zarządzanie funduszem oraz częścią ochronną. Największą przewagą polis nad funduszami inwestycyjnymi jest zwolnienie spadkobierców z podatku dochodowego.

Jednak w przypadku wcześniejszego rozwiązania umowy grożą wysokie kary. W niektórych przypadkach nawet utrata całego zgromadzonego majątku. Przeważnie po 5 latach ubezpieczyciele nie pobierają karnych opłat.

Przy wyborze polisy należy zwrócić uwagę na możliwość czasowego zawieszenia wpłat. Na przykład klienci nationwide mogą raz na 5 lat zawiesić wpłacanie swoich składek.

5. Polisa na życie i dożywocie

Jest to dobra opcja dla osób, które od samego początku chcą wiedzieć jakie świadczenia otrzymają po uzyskaniu wieku emerytalnego. Środki są wypłacane w dwóch przypadkach: [Podział słaby]-przypadku śmierci właściciela polisy

-lub gdy właściciel dożyje określonego wieku.

Wypłaty mogą być dokonywane miesięcznie, co kwartał, rocznie lub można od razu zażądać całej sumy.

Minusem są wysokie koszty spowodowane przez część ochronną. Z tego powodu należy się liczyć z faktem, ze dopiero po 15-20 latach wpłaty zrównają się z wartością wykupu.

Kolejnym minusem jest inwestowanie przeważnie w niskooprocentowane obligacje skarbu państwa.

6. Nieruchomości 1387274_decorative_mansion

Jest to coraz popularniejsza forma oszczędzania. Bardzo często kredyt jest spłacany poprzez dochody z wynajmowanej nieruchomości.

Jeżeli ktoś nie chce ryzykować wszystkich swoich oszczędności lub go nie stać na inwestowanie w drogie nieruchomości może pomyśleć nad zakupem jednostek inwestycyjnych funduszy nieruchomości.

Bezpiecznymi inwestycjami wydają się także nieruchomości komercyjne jak biura i magazyny handlowe.

Natomiast duże ryzyko występuje przy inwestycjach w projekty deweloperskie.

Dużym minusem tego rodzaju inwestycji jest niska płynność. W przypadku potrzeby zbycia własności znalezienie kupca może zająć nawet kilka miesięcy.

7.Obligacje

Inna formą oszczędności może być zakup obligacji. Najlepiej wybierać te z dłuższym okresem, ponieważ mają wyższe oprocentowanie. Jednak ryzyko nie odzyskania swoich pieniędzy również jest wyższe. Szczególnie w czasie obecnego kryzysu. Trudno jest na nich zarobić, ale można zachować realną wartość pieniędzy.

8. Fundusze inwestycyjne.

Mogą przynieść największy zysk. Jednak trzeba wyważyć ryzyko poprzez dywersyfikację portfela. Jednak nie może ona być za duża, ponieważ koszty prowadzenia różnych rachunków spowodują znaczne zmniejszenie zysków, a nawet stratę. Warto wpłacać systematycznie chociaż niewielkie kwoty, aby uśrednić cenę kupionych jednostek.

9. Lokaty bankowe

Lokaty służą raczej zachowaniu wartości środków pieniężnych niż ich pomnażaniu. Wybierając lokatę należy zwrócić uwagę na to, aby zysk po odjęciu podatku „belki” był wyższy niż inflacja.

Oprocentowane najatrakcyjniejszych lokat może wynieść nawet 7%, a po odjęciu podatku zysk wyniesie 5,67%. Po odjęciu stopy inflacji otrzyma się procent realnego zysku. Jeżeli lokata będzie oprocentowana poniżej poziomu inflacji to realna jej wartość spadnie.

Jeżeli ktoś lubi ryzyko może połączyć lokatę z funduszem inwestycyjnym lub lokatę ustrukturyzowaną z ochroną kapitału. Dochód pochodzi z zmiany wartości jednostek inwestycyjnych, kursu walut, indeksów giełdowych czy wybranych surowców, ale są ryzykowne i przynoszą coraz mniejszy zysk.

10. Złoto Złoto jako forma oszczędności

Jest to w czasach recesji jeden z najlepszych sposób oszczędzania swoich środków pieniężnych. W złoto można zainwestować przez kupno złotych sztabek. Wadą tej inwestycji jest uciążliwe przechowywanie, ale zaletą duża płynność.

Nie warto kupować biżuterii i złotych monet. Marża wyrobników jest tak wysoka, że trudno jest na niej zarobić jeśli nie znajdzie się amator.

Inny możliwością inwestycji jest kupno kontraktów terminowych na metale. Wadą jest potrzeba posiadanie dużej ilości kapitału oraz wysokie ryzyko związane z dźwignią finansową.

11. Akcje

Inwestycja w akcje daje większe możliwości zysku niż w funduszach inwestycyjnych. Jednak trzeba mieć wiedzę, czas i wyczucie. Trzeba się nauczyć ciąć straty, a maksymalizować zyski. Jednak początkowi inwestorzy nie potrafią tego zrobić. Dlatego bardzo często ponoszą straty nawet przy dobrej koniunkturze.

Jeżeli celem jest inwestycja długoterminowa wato inwestować w akcje spółek wypłacających regularnie dywidendy.

Dobrą strategią jest również kupno akcji spółek, które wykazują najlepsze dopasowanie do obecne cyklu giełdowego. W czasie hossy spółki powinny mieć współczynnik β większy niż 1, a w czasie bessy niższy niż 1.

Podobnie jak w przypadku jednostek funduszy inwestycyjnych warto systematycznie kupować papiery wartościowe, aby uśrednić ich wartość.

12. Waluty

Handlowanie parami walut uchodzi za jeden z najbardziej ryzykownych inwestycji. W tej inwestycji należy ciąć straty bez czekania na odbicie się rynku. Niestety dźwignia jest tak duża, że nawet zmiana wartości waluty o 4 miejsca po przecinku może przynieść bardzo dużą stratę lub … zyski. W waluty powinna inwestować osoba, która perfekcyjnie potrafi opanować swoje emocje oraz trzyma się żelaznych reguł.

Wygrywają Ci którzy zarabiają kilka procent miesięcznie unikając tym samym bankructwa. Ci którzy zarobili kilkanaście procent w krótkim okresie czasu wcześniej czy później wszystko stracą.

13. Odkładanie do skarbonki

Najgorszym sposobem na „długoterminowe oszczędzanie” to odkładanie pieniędzy do skarbonki, ponieważ oszczędności maleją poprzez utratę wartości pieniądza. O ile ulokowanie pieniędzy na lokacie czy w obligacjach może czasami przynieść pewne realne straty, to jednak spadek wartości pieniędzy ulokowanych w tych instrumentach finansowych nigdy nie będzie tak wysoki jak w „skarbonce”.

Jak widać jest wele możliwości oszczędzania swoich pieniędzy. Z tych wszystkich opcji ja zdecydowałem się na dwie: złoto i waluty (frank szwajcarski, korona szwedzka lub norweska, dolar australijski). Reszta wydaje mi się zbyt niebezpieczna.

Trzeba uważać także na banki i waluty ulokowane w nich. Jeżeli dojdzie do bardzo poważnego kryzysu to rząd zapewne tak jak to było w przeszłości, nakaże przymusową wymianę "twardej" waluty na krajową, aby spłacić swoje zagraniczne zadłużenie.

---

Pozdrawiam
Kamil Kuczyński
"7 zasad szybkiej nauki angielskiej wymowy". -darmowy kurs językowy. Zacznij nareszcie mówić płynnie i automatycznie po angielsku.

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Dlaczego Polacy nie odkładają na przyszłość?

Dlaczego Polacy nie odkładają na przyszłość?

Autorem artykułu jest Przewidujący


Polacy pomimo opinii, jako społeczeństwa oszczędnego, nie odkładają pieniędzy na starość. Wynika to z pewnych stereotypów, z braku pieniędzy, czy niedostatecznej wiedzy?

Są regiony w Polsce, gdzie ludzie żyją bardzo biednie, sporo dzieci jest niedożywionych, uważam to za prawdziwy dramat, nas jako społeczeństwa. Jest też odsetek ludzi, którzy żyją w miarę dostatnio, potrafią oszczędnie gospodarować pieniędzmi, jednak nie mają nawyku odkładania na przyszłość! Z czego to wynika?

Przyczyną beztroskiego podejścia do przyszłości jest brak rzetelnej edukacji! Szkoła jako instytucja nie jest w stanie przygotować dzisiejszej młodzieży, do życia w dorosłym i jakże brutalnym świecie. Na poziomie podstawówki, gimnazjum, czy szkoły średniej nie ma przedmiotów, czy chociażby bloków programowych na temat planowania finansów, inwestycji, lub konsekwencji zadłużania. Szkoła nie uczy również oszczędzania i perspektywicznego myślenia o przyszłości. W latach komunizmu, w polskiej szkole istniało coś takiego jak SKO, czyli Szkolna Kasa Oszczędności. Młody człowiek mógł spróbować odkładać drobne pieniądze podczas nauki. Na koniec danego roku szkolnego, lub całej szkolnej edukacji uczeń miał możliwość wypłacić wszystko i wówczas mógł się przekonać, że nawet drobne sumy po jakimś czasie są w stanie zbudować kwotę, dzięki której przybliżają się marzenia. Uczeń nie tylko dostawał pieniądze od rodziców, by móc wpłacać na SKO, mógł zbierać butelki oraz makulaturę, a w wakacje pojechać na wieś by zarabiać pierwsze pieniądze podczas żniw, czy zbioru owoców. Dzisiejsi uczniowie nie znają ilości trudu jaki jest potrzebny do wyprodukowania jednego bochenka chleba! A szkoda, bo to uczy szacunku i pokory... W domu rodzinnym, gdzie rodzice są zaganiani i ciągle brakuje czasu na wszystko, rodzinna edukacja o finansach jest pomijana lub schodzi na plan dalszy i jest poruszana, gdy często...jest już za późno. Jak więc mamy budować kapitał narodowy, szczęśliwe i zamożne społeczeństwo, skoro nasze dzieci nie są uświadamiane i wystarczająco wykształcone z zakresu planowania finansów? Należy z dziećmi rozmawiać o finansach, uświadamiać, że odkładanie małych sum rzędu 2-5zł dziennie, czy tygodniowo ma sens. Systematyczność i konsekwencja w oszczędzaniu ma pierwszorzędne znaczenie i jest gwarancją sukcesu. Trzeba uczyć dzieci zmysłu inwestycji od najmłodszych lat, tak by wyrobić nawyk, że mając pieniądze najpierw powinny pomyśleć co z nimi zrobić w sensie inwestycyjnym, a nie na jakie dobra konsumpcyjne je przeznaczyć. Trzeba ostrzegać przed uleganiem magii pożyczek i zakupów ratalnych, należy uczyć rozsądnego korzystania z kredytów. Dzieci bardzo łatwo przyswajają wiedzę, zwłaszcza gdy nie pochodzi ona z książek. Dlatego trzeba je uczyć planowania finansów, "sortowania" i przeznaczania pieniędzy na poszczególne cele. Tak by w przyszłości nie zaskoczyła ich nagła choroba, czy remont domu. No i oczywiście sprawa podstawowa, nasze dzieci muszą wiedzieć, że jak tylko zaczną pracować, to muszą odkładać niewielką kwotę na przyszłą emeryturę! Systematyczne odkładanie niedużych sum przez kilkadziesiąt lat ma sens i potrafi zbudować przyzwoity kapitał. Jeśli natomiast nauczymy dzieci rozsądnie inwestować to są w stanie dojść do naprawdę dużych pieniędzy. Należy wpoić dzieciom zasadę: gdy dostaniesz pensję, zanim zaczniesz płacić rachunki, najpierw zapłać sobie... Model edukacji o jakim piszę powyżej, został przyjęty w Skandynawii. Znamienne jest to, że oprócz dobrze funkcjonującego państwowego systemu emerytalnego, każdy i tak odkłada we własnym zakresie na swoją emeryturę. Gdy rodzi się dziecko, w większości przypadków, kilka dni po narodzinach ma zakładaną polisę. Dzięki czemu będzie miało pieniądze na start w dorosłe życie. Wracając na nasze rodzime podwórko, pragnę podkreślić, że brak odpowiedniej edukacji i świadomości skutkuje beztroskim przejadaniem dóbr bez wizji przyszłości. Społeczeństwo nie wierzy, czy nie widzi mocy małego pieniądza lokowanego systematycznie przez lata! Poraża wręcz ten brak kultury odkładania. W wielu przypadkach, po analizie domowych wydatków, okazuje się, że gdy się z czegoś zrezygnuje lub zmodyfikuje pewne koszty, nagle znajdują się pieniądze, które będzie można odłożyć. Niejednokrotnie wystarczy zadać pytanie, ile w minionym miesiącu wydałeś/aś na papierosy lub tzw. gadżety, albo inne zbędne rzeczy??? Tak więc problem nie zawsze tkwi w braku pieniędzy...

Przewidujący

www.bezpiecznaema.blogspot.com


---

Przewidujący

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Okres Bezodsetkowy, 366 dni w roku

Okres Bezodsetkowy, 366 dni w roku

Autorem artykułu jest Portfel Oszczędnościowy


Podczas obliczania oprocentowania dla kont z kapitalizacją dzienną natrafiłem na ciekawą informację.
Okazuje się że co 4 lata mamy rok przestępny, dochodzi wtedy 1 dzień w kalendarzu - 29 lutego. Także w 2012 roku mamy 366 dni.

Jak to wygląda jeśli chodzi o Banki?

Tego dnia według niektórych regulaminów banków nie ma wpisanego w rejestrze, dlatego też żadne oprocentowanie kont i lokat za ten dzień nie będzie naliczone. Dotyczy to także kredytów!
Po więcej informacji radzę udać się do oddziału banku w którym mamy konto gdyż każdy z nich ma swój własny regulamin.

UPDATE:

Okazuje się, że szukając głębiej w sieci znalazłem więcej wraz z wypowiedziami osób na ten temat.
Nie jest to regułą obliczanie odsetek za 365 dni. Dość spora część banków nalicza oprocentowanie za 366 dni w roku. Może się zdarzyć że bank naliczy nam odsetki za 30 dni przy założeniu 360 dni w roku (zdarza się przy kontach walutowych). Każdy bank ma swój w własny regulamin.

Mówiąc o kartach kredytowych odsyłam do placówek każdego z banków. Przeważnie Liczy się dana ilość dni - dni w ciągu których może, ale nie musi także być naliczony dzień 29 lutego.

Według przepisów prawa bankowego:


Prawo Bankowe art 52 ust 3
"do obliczania należnych odsetek od środków pieniężnych zgromadzonych na rachunku przyjmuje się, że rok liczy 365 dni, chyba, że umowa stanowi inaczej."

Część z Banków nie nalicza odsetek zgodnie z regulaminem przez siebie napisanym (np. odsetki zależne od dni w roku który ma 366, a rozlicza za 365 dni).

W razie problemów z bankiem o należyte odsetki należy się ubiegać poprzez:


Komisję Nadzoru Finansowego

Do wypełnienia na stronie znajduje się formularz zgłoszeniowy sprawy z Bankiem W naszym imieniu KNF rozpatrzy i skontaktuje się z placówką banku, która jak się nie raz okazało wypłaci należne odsetki (w przypadku który czytałem było to tylko 1,40 zł od kwoty 800 złotych, a jednak zawsze warto spróbować walczyć o swoje).
W związku z tym że naliczanie oprocentowanie dotyczy równierz kredytów zalecam czytanie regulaminu
Następnym rokiem przestępnym będzie 2016

Zapraszam do komentowania.

---

Link do artykułu:

Optymalizacja kont oszczędnościowych i lokat bankowych!

Blog Portfel Oszczędnościowy

Finanse osobiste, inwestycje i oszczędzanie

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Czym jest konto oszczędnościowe i na jakie warto się zdecydować.

Czym jest konto oszczędnościowe i na jakie warto się zdecydować.

Autorem artykułu jest Doradca Kredytowy


Aktualnie mamy do wyboru coraz więcej produktów bankowych. Najbardziej znane są: konta internetowe, konta studenckie i konta oszczędnościowe. Należy wiedzieć czym są te konta i na jakie warto się zdecydować.

Konto oszczędnościowe może posiadać każdy. To rodzaj rachunku bankowego, na którym nie tylko gromadzimy gotówkę, ale również zyskujemy na nim.Innymi słowy jest to rodzaj lokaty bankowej, którego główną cechą jest możliwość dokonywania wpłat i wypłat w każdym momencie. Zaletą takiego konta jest to, że nie trzeba zamrażać swoich pieniędzy. Dodatkowo ważne jest również to, że konto to jest dość wysoko oprocentowane w porównaniu do rachunków bieżących.konto oszczędnościowe

Konto studenckie przeznaczone jest typowo dla studentów. Najważniejsze dla tego typu klienta są bardzo niskie koszty utrzymania. Praktycznie każdy bank oferuje konto studenckie i z tego powodu warto porównać różnego rodzaju oferty, aby wybrać konto najlepsze dla siebie. Bez dwóch zdań istotna dla studentów jest opłata za przelewy, możliwość korzystania z rachunku przez internet i ilość proponowanych bezpłatnych bankomatów.

Obecnie najwięcej ludzi decyduje się na konto internetowe. Banki internetowe także proponują konta studenckie. Tego typu konta są praktycznie bezpłatne. Bezsprzecznym liderem tego rodzaju usług jest najwększy bank internetowy. Konta internetowe od klasycznych różnią się tym, że cała obsługa odbywa się przez internet. Zazwyczaj prowadzenie konta jest darmowe. Ponadto nieodpłatnie wykonywane są przelewy i polecenia zapłaty. Symboliczną kwotę płacimy za możliwość korzystania z karty.

Jak widać banki nieustannie wychodzą naprzeciw oczekiwaniom klientów. Każdy może wybrać konto najbardziej mu odpowiadające, dostosowane do jego potrzeb.

--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jaka jest różnica między internetowym a klasycznym rachunkiem bieżącym?

Jaka jest różnica między internetowym a klasycznym rachunkiem bieżącym?

Autorem artykułu jest Godna Emerytura


Prawie nikt nie wyobraża sobie obecnie posiadania konta bankowego bez dostępu do Interntu. To tak powszechne i wygodne rozwiązanie, że wiele osób nie odwiedza placówki banku praktycznie od momentu założenia w nim rachunku.

Bankowe konto internetowe to produkt finansowy, który najszybciej się rozwija. Coraz więcej ludzi decyduje się na darmowe konto internetowe. Obecnie ok. dziewięć milionów rodaków ma konto przez internet.konto internetowe

Niezaprzeczalnym liderem, jeżeli chodzi o liczbę klientów i ilość usług preponowanych przez internet jestnajwiększy bank internetowy. Bank ten ma bardzo mocną pozycję na rynku, ponieważ istnieje już 11 lat i na dzień dzisiejszy ma I miejsce w rankingach przedsiębiorstw doradztwa finansowego.

Różnica między kontem internetowym a klasycznym jest taka, że cała jego obsługa dzieje się przez internet. Wszystkie zlecenia i inne czynności, łącznie z wzięciem kredytu można wykonać przez internet, bez konieczności odwiedzenia fili i czekania w kolejkach. Ponadto dodatkowym plusem tego rodzaju konta jest to, że jest ono nieodpłatne, a wszelkiego typu opłaty manipulacyjne są znacznie tańsze lub nawet bezpłatne. Dodatkowo dobre konto internetowe proponuje darmowe korzystanie z kart płatniczych, ubezpieczenia, oprocentowane rachunki oszczędnościowe i niekiedy nawet zwrot kosztów poczynionych kartą.

Dużo ludzi jednak podejrzewa banki oferujące bezpłatne konta internetowe o podstęp. Obecnie przecież nie ma nic za darmo? Otóż banki internetowe liczą na to, że zadowolony z usług klient powróci po inne produkty tego banku, za które będzie musiał już zapłacić typu: kredyty, pożyczki czy inwestycje. Ponadto gotówka zgromadzona na kontach klientów zwiększają płynność finansową banku. Może warto się zastanowić, by dać coś klientowi za darmo, aby w przyszłości klient chętnie do nas wracał i zostawiał u nas swoje pieniądze?

--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Ścieżki rozwoju finansów osobistych

Ścieżki rozwoju finansów osobistych

Autorem artykułu jest ZM


Gdyby majątek osobisty stanowił jedynie zbiór składników, niepowiązanych ze sobą w żaden sposób, oprócz przynależności do właściciela, byłoby wręcz niemożliwe doszukiwać się jakichkolwiek prawidłowości jego rozwoju.

Jednak tak nie jest. Majątek osobisty to system. Jego składowe odznaczają się konkretnymi właściwościami. Oddziałują na siebie w określony sposób. Tworzą niemal trwałe układy. To te układy decydują o występowaniu wewnętrznych prawidłowości
rozwoju, to one tworzą ścieżki rozwoju.

Można sobie wyobrazić, że raz ustalona struktura majątku istnieje cały czas. Nie robisz z nim nic, nie nabywasz ani nie zbywasz dodatkowych składników, żadne zmiany w nim nie zachodzą. Czy w takiej sytuacji masz możliwości rozwoju majątku? Tak, ale pozostają one w dużej mierze poza twoją kontrolą. Po prostu czekasz na rozwój sytuacji. Może się udać, może też nie wyjść. Dlatego interesuje nas, co dzieje się w majątku osobistym, gdy wprowadzasz w nim zmiany strukturalne. Dlaczego w takiej sytuacji? Podane niżej przykłady zwracają uwagę na najważniejsze aspekty wprowadzania zmian strukturalnych.

Od pracy do garażu

Kiedy, pracując na etacie, odłożysz nieco środków, a następnie dzięki nim wybudujesz garaż, taki chociażby jak garaż Janusza, i wynajmiesz ten garaż komuś, kto będzie ci płacić w zamian za jego udostępnienie, pieniądze z tego tytułu powiększą ilość twoich bieżących środków, jaką masz do dyspozycji. Dochód z wynajmu garażu stanie się dochodem pasywnym, efektywnie zwiększającym twoje możliwości. Zrobiłeś w ten sposób pierwszy krok.

Przyjrzyj się temu dokładniej: zarabiałeś określoną kwotę, potem podjąłeś decyzję, żeby jej część odłożyć i nie wydać. Oszczędzanie oznacza częściową rezygnację z możliwości wydawania dochodów na bieżąco. Zatem sam siebie ograniczyłeś. W imię czego? Oszczędzane środki kumulujesz z okresu na okres. Budujesz kapitał. Zebrałeś tyle, że uznałeś, iż wystarczy na wybudowanie garażu. Podjąłeś decyzję, uruchomiłeś proces, wybudowałeś. Klient znalazł się sam. Jest, korzysta, płaci i jest z tego zadowolony. Ty także. Dlaczego?

Ponieważ teraz masz podwójną korzyść: po pierwsze, już nie musisz oszczędzać. Twoje dochody w całości możesz wydawać na bieżąco. Ale jest jeszcze po drugie: do dochodów z pracy dochodzą dochody pasywne z wynajmu. To jest druga korzyść. To właśnie dlatego podjąłeś decyzję o samoograniczeniu wydatków. Żeby teraz mieć więcej. Masz więcej. Zostałeś właścicielem garażu, który ma swoją wartość, a ponadto, co zdecydowanie ważniejsze, przynosi określone dodatkowe dochody pasywne.

Do swego majątku osobistego wprowadziłeś zmianę strukturalną. Czy jego wartość wzrosła? Z chwilą „uruchomienia” garażu nie wiesz tego z pewnością. Wszystkie oszczędności, które wydałeś, zmieniły postać. Zamiast gotówki, masz teraz budynek. Ale budynek to także twoje działania. Będziesz oczekiwał, że one też będą miały jakąś wartość. Że wartość budynku będzie większa niż tylko suma środków, które wydałeś. Tak czy inaczej, budynek przynosi ci dodatkowe dochody pasywne. To one decydują o jego wartości. Im są większe, tym wyższa wartość. Jednak o tym dowiesz się z pewnością w jakiś czas po uruchomieniu garażu. Zatem kiedy powstała ta dodatkowa wartość?

Okazuje się, że w znacznej części tworzyła się ona stopniowo w trakcie kumulowania oszczędności. Pozostała jej część to twoja praca, działania, zaangażowanie, które były niezbędne, żeby zacząć proces, w wyniku którego budynek powstał. Zatem wzrost wartości nie nastąpił od razu, z chwilą uruchomienia garażu, lecz trwał w czasie, w wyniku stopniowego gromadzenia oszczędności i budowania obiektu. Zaczęło to przynosić efekty w chwili, gdy garaż już stanął i pojawił się klient, czyli gdy garaż zaczął przynosić dodatkowe dochody. To właśnie efekt inwestowania, to w imię tego oszczędzałeś. Jaka jest twoja sytuacja po tej zmianie? Masz większe dochody.

To bezpośredni skutek zainwestowania oszczędności i twoich działań. Jest więc ci teraz łatwiej oszczędzać. Co więcej, możesz oszczędzać większe kwoty. Ale możesz też te zwiększone dochody przeznaczyć na coś zupełnie innego.

Weźmy teraz inny przykład, ale żeby było łatwiej porównywać, zaczniemy w tym samym miejscu. Zatem w sytuacji, gdy pracując na etacie, odłożysz nieco środków, a następnie kupisz dzięki nim nowy samochód osobowy. Marzyłeś o nim od dawna, uzbierałeś na niego, więc kupujesz go bez skrupułów. Jesteś szczęśliwy, że masz nowy, lśniący, jeszcze pachnący fabryką, wymarzony samochód. Oczywiście nie kupiłeś go po to, żeby stał w garażu. Używasz go — jeździsz, tankujesz, kupujesz gadżety, płyty z muzyką, bo jak szaleć, to szaleć. Wszystko to kosztuje. Z twoich dochodów część środków znika jak w studni. Po prostu pozostaje ci mniej na inne wydatki. Mniej, ale nie za mało, więc nie czujesz żadnego niepokoju. Także w ten sposób zrobiłeś pierwszy krok. Przyjrzyj się temu bliżej: zarabiałeś określoną kwotę, a potem podjąłeś decyzję, żeby część odłożyć i jej nie wydawać w dłuższym okresie. Zatem sam siebie ograniczyłeś. W imię czego? Oszczędzane środki kumulujesz z okresu na okres. Budujesz kapitał. Zebrałeś tyle, aż uznałeś, że wystarczy na samochód. Podjąłeś decyzję, uruchomiłeś proces, kupiłeś, odebrałeś. Klienta nie musiałeś szukać, sam nim jesteś. Korzystasz, płacisz i jesteś z tego zadowolony. Oczywiście, że jesteś, dlaczego nie? Od czasu do czasu robisz kalkulacje opłacalności: poświęcasz mniej czasu na dojazdy, szybciej dostajesz się w określone miejsca, jesteś niezależny. No i nie musisz już oszczędzać.

Twoje wydatki eksploatacyjne wprawdzie wzrosły, ale ledwo co to zauważasz, gdyż już nie oszczędzasz. Ilość środków, którymi dysponujesz, prawie się nie zmieniła, więc stopa życiowa została utrzymana, a samochód jeździ. Twoja sytuacja materialna uległa poprawie. Jest nieźle. Do swego majątku osobistego wprowadziłeś zmianę strukturalną. Czy jego wartość wzrosła? Z chwilą kupna samochodu raczej nie. Wszystkie oszczędności, które wydałeś, a także twoje zaangażowanie, zmieniły tylko postać. W ich miejsce pojawił się teraz samochód. Jego wartość już z chwilą przekroczenia bramy salonu wyraźnie spadła, chociaż nie zwracasz na to uwagi. Nie kupiłeś samochodu po to, żeby na nim zarobić. Co więcej, będzie on powodować dodatkowe wydatki w całym okresie użytkowania, a ponadto jego wartość w ciągu kilku lat spadnie do 70%, potem do 20%, nawet do 10%. Okazuje się więc, że wartość tworzona stopniowo w procesie kumulowania oszczędności i twojego działania, z chwilą zmiany „postaci”: z gotówki na samochód, zaczęła szybko „ulatywać”. Tak szybko, że po pięciu, dziesięciu latach spadła niemal do zera. Cały rezultat twojego działania, twoje zaangażowanie i oszczędności przepadły. To właśnie efekt ich dewestowania. Temu służyło twoje oszczędzanie.

Czy w tym czasie mogłeś znowu zacząć gromadzić oszczędności? Może tak, a może nie. W każdym razie, nawet jeśli tak się stało, było to z całą pewnością trudniejsze niż w przypadku z garażem. Niezależnie od tego, wskutek naturalnego zużywania się pojazdu, wymiana samochodu po jakimś czasie jest całkiem realna.

Jak się przygotujesz na tę okoliczność?

---

Artykuł pochodzi z książki "Czwarta droga. Ulepszony System Finansów Osobistych" Pawła Nowaka, wydanej przez Złote Myśli:
http://www.zlotemysli.pl/prod/12225/czwarta-droga-ulepszony-system-finansow-osobistych-pawel-nowak.html

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Czym jest konto oszczędnościowe i czy powinno się je założyć?

Czym jest konto oszczędnościowe i czy powinno się je założyć?

Autorem artykułu jest Godna Emerytura


Konto oszczędnościowe to znakomity produkt bankowy na miarę naszych czasów. Łączy ono w sobie cechy lokaty bankowej jak i konta osobistego. Umożliwia zarabianie pieniędzy jak na lokacie, oferując jednocześnie swobodę dysponowania pieniędzmi jak na koncie osobistym.

Zyski na koncie oszczędnościowym w ogromnej mierze zależą od ilości środków pieniężnych na rachunku bieżącym. Oprocentowanie w skali 1 roku waha się od 3,1 % do nawet 4,2 procenta. Jest ono liczone podług zmiennej stopy procentowej. Jego podstawową zaletą jest możliwość wypłacania i wpłacania pieniędzy w dowolnym momencie bez straty odsetek. To właśnie pokazuje nam, że konto oszczędnościowe to nic innego jak konto osobiste, które oferuje możliwość zarobku jak na lokacie. Dodatkowo przy koncie oszczędnościowym nie ma opłaty miesięcznej za utrzymywanie konta.konto oszczędnościowe


W większości banków konto oszczędnościowe to również konto internetowe przez co klienci mają swobodny dostęp do konta przez Internet, terminal czy telefon. Trzeba pamiętać, że odsetki na koncie oszczędnościowym naliczenie są za każdy miesiąc, a nie dzień. Co więcej banki proponują także możliwość otwarcia konta oszczędnościowego w innej walucie, takiej jak EUR, USD czy frak szwajcarski, jest to znakomita propozycja dla osób, które spłacają kredyty mieszkaniowe w obcej walucie.

Konto oszczędnościowe to bardzo dobry produkt, z którego na pewno warto skorzystać. Po co zbierać pieniądze na koncie osobistym, skoro ze swojej gotówki możemy mieć zysk podobny jak na lokacie. W każdej chwili można wypłacić środki z konta bez utraty odsetek. Najczęściej pierwsza wypłata w miesiacu z konta jest bezpłatna, za kolejną banki pobierają już prowizję, dlatego warto wcześniej sie zastanowić, czy wystarczy nam pieniędzy do następnej wypłaty, by bez potrzeby wyciągać pieniądze z konta oszczędnościowego.

--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Finanse na co dzień

Finanse na co dzień

Autorem artykułu jest Hanna Przybylska


Powszechnie znana jest zasada, że nietrudno jest popaść w kłopoty finansowe, jeśli zarządzanie domowym budżetem nie uwzględnia planowania wydatków. Nawet przychody osiągane na całkiem przyzwoitym poziomie, nie wyeliminują sytuacji, że trzeba sobie odmówić jakiegoś spontanicznego wydatku.

Kiedy słabnie budżet domowy, to dopada nas dyskomfort finansowy, a wówczas pierwszą i podstawową kwestią powinno być całkowite unikanie niepotrzebnych i spontanicznych wydatków, a więc najmniej ważnych i niezaplanowanych zakupów produktów oraz usług. Jest to możliwe, jeśli wytworzymy sobie głęboką, wewnętrzną motywację i chęć do utrzymania własnych emocji zakupowych pod kontrolą oraz wdrożymy w temat wszystkich członków rodziny.

Uświadomienie sobie i najbliższym, że naruszanie narzuconej dyscypliny będzie miało konsekwencje w postaci pogłębiającego się zadłużenia lub konieczność zaniechania ważniejszych zakupów, które wcześniej uznawane były za koniecznie niezbędne.
Niepewna sytuacja gospodarcza i niestabilny rynek pracy wzbudza poważne i uzasadnione obawy przed ewentualnym pogorszeniem się sytuacji finansowej. W każdej rodzinie wykorzystywane są instrumenty finansowe takie jak karty kredytowe lub konto debetowe. Pozwalają one na utrzymanie płynności finansowej i pokrywanie braków w domowym budżecie. Należy tu podkreślić, że obie wymienione formy kredytowania są dość kosztowne i trzeba o tym pamiętać myśląc o uruchomieniu kolejnej dźwigni finansowej. Dobrze też mieć na uwadze, że istnieje zagrożenie pogorszenia, zamiast polepszenia domowego budżetu i rodzinnych finansów. W przypadku, gdy uzyskanie dodatkowych środków jest niezbędne, to warto rozważyć restrukturyzację dotychczasowego zadłużenia.

Ideą tego działania jest obniżenie kosztów zadłużenia z jednoczesną możliwością uzyskania do dyspozycji dodatkowej gotówki. Zdecydowanie temat jest warty zainteresowania i poświęcenia mu uwagi, choćby przez rozeznanie w internecie, jakie są możliwości w tym zakresie. Aby uzyskać konkretną odpowiedź dla indywidualnej sytuacji finansowej wystarczy skontaktować się z jednym z działających na polskim rynku brokerem usług finansowych, oferującym skuteczne oddłużanie poprzez restrukturyzację zadłużenia, a nawet usuwanie złej historii BIK.

Działania te można uruchomić poprzez elektroniczne zgłoszenie zainteresowania – reszta należy do doświadczonych profesjonalistów branży finansowej.

---

Hanna Przybylska

http://finanseonline1.blogspot.com

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Pomoc dla zadłużonych

Pomoc dla zadłużonych

Autorem artykułu jest kaoso


Chcesz żyć na poziomie, spełniać swoje marzenia. By szybciej osiągnąć zamierzone cele - zaciągasz kredyt. Po to wymyślono pożyczki, by przyspieszyć to do czego dążymy w naszych działaniach. Tylko co zrobić kiedy okazuje się, że nie jesteśmy w stanie spłacać długów?

Każdy z nas pragnie od życia jak najwięcej. Nie ma w tym nic złego, przecież zasługujemy na szczęście, zdrowie i dostatek. Wielu z nas by podnieść wykształcenie, zakupić wymarzony dom, założyć własny biznes lub podreperować zdrowie - wspomaga się różnymi formami finansowania swoich potrzeb. Najczęściej są to pożyczki i kredyty z których spłatą możemy sobie czasami nie radzić.

Kolei losu nie możemy przewidzieć. Nagłe zdarzenie losowe - utrata pracy, poważniejsza choroba bądź wypadek - może spowodować, iż regularna spłata zaciągniętych zobowiązań wobec wierzycieli staje się zbyt dużym obciążeniem.

Nie zawsze udaje nam się utrzymać płynność finansową - zadłużenie rośnie, odsetki również. Popadamy w poważne tarapaty finansowe. Niektórzy biorąc kolejną pożyczkę próbują spłacać wcześniej zaciągnięte kredyty. Spirala narastających długów rośnie…

Trwanie w zadłużeniu przynosi wiele złego zarówno dla nas jak i naszych rodzin. Możemy utracić nie tylko dobra materialne, których osiągnięcie chcieliśmy sobie przybliżyć pożyczkami. Zostaje zakłócony również spokój własny, rodzinny, a czasem możemy nawet podupaść na zdrowiu borykając się z ciągle nam towarzyszącym stresem.

Spłat zadłużeń raczej nie unikniemy, dlatego powinniśmy jak najszybciej postarać się odzyskać płynność finansową. Nie możemy załamywać rąk, nie mamy na to po prostu czasu. Trzeba działać. Tylko co robić…

Jeżeli mamy jeszcze szanse na uzyskanie kredytu konsolidacyjnego, nie jest tak tragicznie. Jednym kredytem możemy spłacić większość, jeśli nie wszystkie swoje kredyty i inne zobowiązania. Często otrzymamy niższe oprocentowanie, mniejsze raty i wydłużenie okresu kredytowania. Dług nie znika, ale z pewnością staje się mniejszym obciążeniem dla naszego budżetu.

Co zrobić gdy nie mamy szans nawet na kredyt konsolidacyjny? Nie oszukujmy się - sprawa jest bardzo poważna. Sami nie wygramy walki z bankami, windykatorami, a z czasem i komornikami.

Najwłaściwszym rozwiązaniem jest skorzystanie z pomocy instytucji zajmujących się oddłużaniem. Firmy takie zajmują się m.in. zmniejszaniem rat kredytów, pozbywaniem się zajęć komorniczych, ugodami z wierzycielami i czyszczeniem rejestrów np. BIK, BIG, KRD lub BR.

Oddłużanie to przede wszystkim usługi mające na celu wstrzymanie czynności komorniczych i zawarcie ugody z bankami. Dzięki nim zyskujemy możliwość spokojnego już spłacania zadłużeń, na nowych, mniej uciążliwych warunkach. Dzięki negocjacjom specjalisty od oddłużania możemy zyskać częściowe umorzenie odsetek, dzięki wyczyszczeniu rejestrów odzyskamy możliwość konsolidacji długów. Zyskując fachową pomoc i doradztwo jak korzystniej spłacić długi, odzyskamy także spokój, który z pewnością został zburzony przez kłopoty finansowe i domagających się spłat windykatorów i komorników.

Warto powierzyć nasze sprawy komuś, kto zna się na tym co robi. Nie warto czekać i łudzić się, że jakoś to będzie. Kłopoty same się nie rozwiązują, a tym bardziej finansowe. Dzięki firmie oddłużeniowej odzyskamy wiarygodność kredytową, zredukujemy długi, pozbędziemy się windykatorów i komorników. Im szybciej odzyskamy płynność finansową dzięki usłudze oddłużania - tym szybciej zaczniemy znów cieszyć się życiem, którego standard chcieliśmy sobie polepszyć.

---

Autor: kaoso

Kredyty konsolidacyjne i hipoteczne, pożyczki, oddłużanie

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jak zmienią się emerytury mundurowe po reformie emerytalnej?

Jak zmienią się emerytury mundurowe po reformie emerytalnej?

Autorem artykułu jest Doradca Emerytalny


Aktualnie rząd pracuje nad reformą emerytalną. Zmianie ma ulec nie tylko wiek emerytalny przeciętnego Malinowskiego, ale także żołnierza. Zmiany dotyczyć będą żołnierzy, którzy zostaną powołani do wojska po 31 grudnia 2012 roku.

Emerytura wojskowa wezwanego do Wojska Polskiego w 2013 roku będzie przysługiwała na innych zasadach. Zmianie ulegnie system emerytalny żołnierzy zwłaszcza w 2 kwestiach. Po pierwsze wydłużony zostanie czas służby w wojsku o dziesięć lat. Nadto zostanie wprowadzony dodatkowy warunek do otrzymania zaopatrzenia emerytalnego, a mianowicie obowiązkowe będzie osiągnięcie ustalonego wieku emerytalnego. Po drugie wielkość emerytury wojskowej zostanie ustalona na innych warunkach.

emerytura wojskowaOdnosząc się do pierwszej kwestii, emerytury wojskowe przysługiwać będą żołnierzom, którzy skończą 55 lat i w swoich zasługach będą mieli co najmniej 25 letni staż w Wojsku Polskim. Biorąc pod uwagę drugą kwestię, emerytura dla żołnierza będzie wynosiła 60 procent podstawy jej wymiaru za 25 lat służby wojskowej i będzie wzrastać o 3 procent za każdy dalszy rok. Emerytura będzie podwyższana o pół procent podstawy jej wymiaru za każdy miesiąc walki na froncie w czasie wojny oraz w strefie działań wojennych. Jednakowoż emerytura, bez uwzględnienia zasiłków i świadczeń, nie będzie mogła wynosić więcej niż 75% podstawy jej wymiaru.

Związkowcy nie zgadzają się na takie rozwiązanie, dlatego prace nad zmianą ustawy trwają w dalszym ciągu, mimo, iż już przed wyborami parlamentarnymi miały dobiec końca.

Jak widać, wiek emerytalny ma być zmieniony praktycznie każdemu obywatelowi Polski. Jednakże władze zapowiadają, że dłuższa służba naszemu państwu ma się przyczynić do wzrostu naszych emerytur. Oby dłuższa praca wiązała się z lepszą emeryturą i bardziej zadowalającą starością.

--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl