piątek, 8 marca 2013

Nie wierz w obietnice polityków! Zacznij oszczędzać na swoją emeryturę.

Nie wierz w obietnice polityków! Zacznij oszczędzać na swoją emeryturę

Autorem artykułu jest seoxlc


Wierzysz, że państwowe emerytury zapewnią godziwą przyszłość? Czy przeciętny emeryt na starość będzie mógł beztrosko cieszyć się życiem? Marne szanse...

Politycy obiecują gruszki na wierzbie, gdyż wiedzą, że nikt ich z tego nie rozliczy. Większość Polaków przejdzie na emeryturę wiele lat po nadchodzących wyborach. Emerytury nie leżą więc w sferze zainteresowań posłów, ministrów, ani samego premiera.

Wprawdzie sytuacja może ulec poprawie, z przyczyn niezależnych od rządu, ale jest to mało prawdopodobne.

Wszystko zmierza w złym kierunku

W wyniku negatywnych tendencji demograficznych liczba osób w wieku produkcyjnym maleje z roku na rok. W 2060 roku liczba osób po 65 roku życia sięgnie 40% ogółu populacji Polski.

Skoro już dziś wydatki na świadczenia społeczne są ogromnym obciążeniem dla budżetu państwa, to co będzie gdy emerytów przybędzie?

Zadłużenie ZUS stale rośnie, a zapoczątkowany w ubiegłym roku demontaż OFE nie daje nadziei na jakąkolwiek poprawę sytuacji.

Co czeka obecnych 20-latków?

Niekorzystnych tendencji demograficznych nie da się tak łatwo zmienić. Dotyczą one niemal każdego uprzemysłowionego państwa na świecie. Inne kraje posiłkują się przyciągając imigrantów, ale kto by chciał się osiedlać w Polsce, skoro może we Francji lub Stanach Zjednoczonych?

Jak będzie wyglądała sytuacja za 40 lat?

Oto co czeka nas w przyszłości.

Emerytury w wieku 75 lat

Tak, to jak najbardziej realny scenariusz. Skoro państwu będzie brakowało środków na wypłacanie świadczeń emerytalnych trzeba będzie ograniczyć liczbę emerytów. Najprostszym sposobem jest wydłużenie wieku przechodzenia na emeryturę, a politycy uwielbiają najprostsze rozwiązania.

Ten proces już się rozpoczął. Wiek emerytalny wyrównano i podniesiono do 67 roku życia, a na tym nie koniec. W kolejnych latach czekają nas kolejne zmiany wieku emerytalnego.

Wysokie podatki

Samo wydłużanie wieku emerytalnego może nie wystarczyć. Już teraz ZUS dostaje dofinansowania z budżetu państwa. Wraz z przybywaniem emerytów dopłata będzie się zwiększać. Wzrost obciążeń budżetowych przełoży się na wzrost podatków.

Wraz z rosnący obciążeniem budżetu, wynikającym z rosnącego długu ZUS, rząd będzie miał do wyboru dwa rozwiązania: obniżyć emerytury, bądź zwiększyć podatki. Nie można bagatelizować znaczenia emerytów jako grupy społecznej - wraz ze wzrostem ich liczny, ta grupa będzie zyskiwała siłę polityczną.

Zmniejszenie emerytur byłoby politycznym samobójstwem. Jedynym sensownym rozwiązaniem będą więc podwyżki podatków.

Jak się przygotować?

Przysłowie mówi: „Przezorny zawsze ubezpieczony”, dlatego nie ma co polegać, że kto inny rozwiąże problem za nas. Skoro nie można polegać na tym, że zrobi to państwo, o swoją starość należy zadbać samodzielnie.

Regularne oszczędzanie pozwala odłożyć duże kwoty. Odkładanie nawet niewielkich sum pieniędzy, na przestrzeni kilkudziesięciu lat, może przynieść duży zysk. Zysk, który może być solidnym zabezpieczeniem na starość.

Reasumując, państwowe emerytury nie zapewnią godziwej starości. Niekorzystne tendencje demograficzne w połączeniu z rosnącym zadłużeniem państwa przekreślają nadzieje, że dzisiejsi dwudziestolatkowie będą przechodzili na emeryturę w wieku swoich rodziców.

Jeśli chcesz zabezpieczyć się na starość, zacznij oszczędzać już teraz, by po osiągnięciu wieku emerytalnego móc wreszcie cieszyć się życiem.

---

Odwiedź kalkulator systematycznego oszczędzania http://inwestuje.info/kalkulator-oszczednosciowy i zobacz ile uda Ci się odłożyć na starość.

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

6 powodów, dla których należy zaczekać z kupnem mieszkania

6 powodów, dla których należy zaczekać z kupnem mieszkania

Autorem artykułu jest seoxlc


Jeżeli nie kupiłeś jeszcze mieszkania – wstrzymaj się. Wkrótce ceny znacząco spadną. Zobacz najważniejsze powody napędzające spadek cen nieruchomości.

Ceny mieszkań w Polsce są zaporowe. Mało kogo stać, żeby zapłacić 8000 zł za metr kwadratowy, gdy średnia pensja wynosi 2500 zł. W przypadku przeciętnego Polaka nawet kredyt odpada, gdyż rata kredytu, czynsz oraz opłaty licznikowe z łatwością przekroczą przeciętne wynagrodzenie. Czynsz w Warszawie to średnio 600 zł, opłaty 200 zł, a rata za mieszkanie 2 200 zł. Powiedzmy sobie szczerze... taka sytuacja nie może trwać wiecznie!

Oto główne motory spadku cen mieszkań w Polsce.

1. Zakończenie programu Rodzina na Swoim

Rodzina na Swoim był uważany za zbawienie dla młodych małżeństw, które dzięki niemu mogły nabyć swoje wymarzone mieszkanie. Nic bardziej mylnego! Faktycznym celem programu było wspomaganie sektora finansowego i budowlanego poprzez stymulowanie popytu.

Mechanizm był taki. Młodzi ludzie dostawali dopłaty do części odsetkowej rat, co sprawiało, że mogli zaciągać wysokie kredyty. Wyższa kwota kredytu pozwalała im kupować droższe mieszkania, a skoro klienci mogli wydać więcej pieniędzy, to banki mogły brać większe marże.

Wniosek z tego taki, że gdyby nie RnS to mieszkania nie drożałyby tak bardzo w ostatnich latach.

2. Coraz trudniejsza sytuacja gospodarcza

Kryzys w strefie euro rodzi obawy, iż problemy gospodarcze zawitają także do Polski. Właściwie, jego pierwsze objawy są widoczne już dziś. Perspektywa bezrobocia i rosnąca niepewność, skłania ludzi do oszczędzania, a nie wydawania pieniędzy.

3. Obniżki stóp procentowych

Aby podtrzymać tempo wzrostu PKB, rząd naciska na RPP w sprawie dalszych obniżek stóp procentowych. Niższe stopy wpływają na obniżenie oprocentowania kredytów hipotecznych, a przecież cena kredytu również ma wpływ na ostateczny koszt zakupu nieruchomości.

Spadek wysokości stóp procentowych może mieć większy wpływ na wysokość rat kredytu, niż sama obniżka cen mieszkań. Stopy procentowe niższe choćby o 1 punkt procentowy, to raty niższe o kilkaset złotych!

Oto przykładowa symulacja, obrazująca wpływ obniżenia oprocentowania kredytu o 1 punkt procentowy.

Porównanie kredytów o różnym oprocentowaniu

Jak widać na załączonym obrazku, dla kredytu o niższym oprocentowaniu (Wariant 2) rata jest o 250 zł mniejsza.

4. Utrudnienia w przyznawaniu kredytów

Wprowadzone w ostatnich latach obostrzenia w obliczaniu zdolności kredytowej, czyli słynne rekomendacje T oraz S, zaczynają działać. Wiele młodych małżeństw nie ma szans na kredyt, bądź dostają kredyty na niskie kwoty. Rozwiązaniem dla nich jest wstrzymanie się z zakupem lub poszukiwania tańszych mieszkań.

Ponadto - wymóg posiadania 20% wkładu własnego jest dla wielu osób zaporowy. W przypadku mieszkania za 400 tys. stanowi to kwotę 80 tys. zł. Jeszcze kilka lat temu bez problemu można było dostać kredyt na ponad 100% wartości mieszkania, dzisiaj jest to niemożliwe.

Zaostrzona polityka kredytowa znacząco obniżyła popyt na mieszkania, gdyż większość kupujących posiłkuje się kredytem.

5. Brak kredytów walutowych

Problemy ze spłacalnością kredytów walutowych skłoniły banki do wycofania ich ze swojej oferty.

Kredyty w walutach obcych były znacznie niżej oprocentowane od kredytów złotowych, zatem raty takich kredytów znacznie niższe.

6. Duża podaż mieszkań

Podczas boomu budowlanego w latach 2006-2009 deweloperzy wybudowali mnóstwo mieszkań, które wciąż czekają na nabywców. By znaleźć klientów deweloperzy muszą obniżać ceny. W przeciwnym wypadku, nie będą w stanie finansować nowych inwestycji, a nawet ciężko im będzie zachować płynność finansową.

Podsumowanie

Kumulacja powyższych czynników jest bardzo korzystna z punktu widzenia klientów. Nawet utrudnienia w przyznawaniu kredytów mogą cieszyć, gdyż wymuszają na kredytobiorcach bardziej racjonalne podejmowanie decyzji kredytowych.

Warto zatem jeszcze zaczekać z kupnem własnego mieszkania, kilka miesięcy cierpliwości zaowocuje nie tylko niższymi cenami, ale także sporymi oszczędnościami z racji obniżenia oprocentowania kredytów.

---

W obliczeniach wykorzystano porównywarkę kredytów http://najnizszeraty.pl/porownywarka-kredytow do przeprowadzenie symulacji.

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Czy Polacy to finansowi analfabeci?

Czy Polacy to finansowi analfabeci?

Autorem artykułu jest seoxlc


Ostatnio coraz częściej się słyszy o ludziach oszukanych w ten czy inny sposób przez nieuczciwe instytucje finansowe. Afera AmberGold była tylko wierzchołkiem góry lodowej...

Skala oszustw finansowych narasta. Główną przyczyną tego zjawiska jest brak znajomości podstaw ekonomii i finansów wśród polskiego społeczeństwa. Ten problem ma wiele przyczyn, a ich skumulowany efekt doprowadził do obecnego stanu rzeczy. Do głównych powodów należą:

- lata komunizmu,

- nieefektywny system edukacji,

- ignorancja mediów, które wolą serwować "lekkie" treści.

Te czynniki na przestrzeni ostatnich 20 lat doprowadziły wiele osób do finansowego analfabetyzmu.

Skala problemu

Statystyczny Polak nie wie, czym różni się lokata od funduszu, bank od parabanku, nie do końca rozumie, czym jest wzrost gospodarczy czy też inflacja. Przeciętny obywatel naszego pięknego kraju przesadnie ufa instytucjom finansowym, a konto osobiste posiada w banku wybranym w drodze przypadku. Typowy Polak także niechętnie oszczędza, twierdząc, że „nie ma z czego”. Inwestuje sporadycznie, zwykle za namową znajomych, bez uprzedniej analizy ryzyka.

Efekty? Brak nie tylko wiedzy praktycznej, ale także teoretycznej o funkcjonowaniu rynków i finansów. Przeciętny wyjadacz chleba bez trudu daje nabierać się na najprostsze sztuczki parabanków, polegające na ukrywaniu faktycznych kosztów pożyczki przed klientem. Wiele osób bierze kredyty gotówkowe, oprocentowane na 80%, myśląc, że spłacają 8% w skali roku.

Oto przykład takiego kredytu. Po lewej stronie znajduje się kredyt bez dodatkowych opłat, a po prawej kredyty z „niewielkimi" opłatami dodatkowymi. Drugi wariant jest dużo droższy, ale na reklamie tego nie widać!

Przykład oszustwa kredytowego

Pytanie, czy za pół roku nie będziemy mieli kolejnej afery w stylu Amber Gold? Wątpliwe...

Potrzeba nauki ekonomii w szkołach

Ekonomia - jako wiedza niezbędna do prawidłowego funkcjonowania we współczesnym społeczeństwie, powinna być nauczana w szkołach już od gimnazjum. Tak, aby dzieci mogły poznać jej podstawy, zanim wkroczą w dorosłe życie.

Wprawdzie w liceum jest przedmiot o wdzięcznej nazwie Podstawy Przedsiębiorczości, ale jest on traktowany jako temat trzeciej kategorii. Na równi z godziną wychowawczą, religią czy wychowaniem fizycznym.

Niewielkie zainteresowanie mediów

Media powinny odgrywać większą rolę w edukacji finansowej Polaków. Zwłaszcza tych starszych, którzy do szkoły już nie chodzą. Te jednak wolą serwować tematy lekkie, nie wymagające większych nakładów pracy i kosztów.

Nie dziwię się im, bo to wszak firmy komercyjne, których jedynym celem jest maksymalizacja zysku. Niestety, nasz świat jest taki, że najwięcej zarabia się nie na wiedzy, ale na niewiedzy... klientów.

Szkoda, że mainstreamowe media wolną być mądre po fakcie – relacjonując, jak to naiwni ludzie dali się nabrać, zamiast starać się temu zapobiegać.

---

W obliczeniach wykorzystano kalkulator rat http://najnizszeraty.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Sztuczki bankowców

Sztuczki bankowców

Autorem artykułu jest człowieczek z błyskiem w oku


Banki, aby utrzymać się na rynku, muszą wykorzystywać wszystkie dostępne formy promocji. Jak wiemy, reklama jest dźwignią handlu w telewizji, na bilbordach, banerach. Jednak naginanie rzeczywistości, czasami wręcz ocierające się o lichwę, stało się powszechne. Jak rozpoznać oraz nie dać się oszukać sprytnie przemyślanej reklamie?

Każdy z nas na co dzień spotyka się z zaskakująco atrakcyjnymi ofertami banków. Tekst reklamy o kredycie, który będzie nas kosztować dziennie mniej niż gazeta, już nikogo nie dziwi. Większość tego typu ofert doskonale się sprawdza do pozyskiwania nowych klientów. Banki wykorzystują magię małego pieniądza. Możemy mieć coś wręcz za darmo, dlatego nie dziwi nas wysoka skuteczność takich promocji. Nie oszukujmy się, to jest tylko wabik, każde działanie jest uzasadnione finansowo, a stracić możemy tylko my.

Ubezpieczenie kredytu

Może sięgać nawet kilku procent kwoty kredytu. Oczywiście nawet jeśli ubezpieczenie nie jest obowiązkowe, bardzo łatwo klienta na nie namówić, ponieważ odwołuje się to do poczucia bezpieczeństwa. Zwłaszcza w dobie kryzysu ubezpieczenie od utraty zdrowia, pracy, nieszczęśliwego losowego zdarzenia przemawia do wyobraźni, natomiast bank ma swoje ok. 3-4 % od sumy kredytu.

Obowiązkowe konto osobiste, karta kredytowa

Częsta procedura wśród bankowców to zmuszanie klientów do zakupu dodatkowego produktu całkowicie niezwiązanego z kredytem. Najczęściej przy opcji dodatkowego konta czy karty kredytowej bank zmniejsza nam nieco oprocentowanie kredytu. Przed zgodą zapytajmy jednak o koszty. Pod płaszczykiem troski o klienta bank zarabia dużo więcej niż obniżył oprocentowanie.

Sposób naliczania odsetek

Mamy dwa sposoby. Pierwszy, korzystniejszy dla klienta, gdy bank nalicza odsetki co miesiąc od kwoty kredytu pomniejszonej o to co już spłaciliśmy. Natomiast drugi sposób to obliczenie z góry odsetek od całej kwoty i rozłożenie jej na raty - ten sposób jest droższy dla nas.

Prowizja

Według prawa nie może być wyższa niż 5% kwoty kredytu. Jest pobierana jednorazowo i doliczana do podstawowej sumy kredytu, od której np. bank oblicza odsetki. Dlatego zawsze lepiej zdecydować się na nieco wyższe oprocentowanie z niższą prowizją - to wychodzi taniej. Bank może nas także próbować oszukać, ustalając zawyżone tzw. opłaty niestandardowe. Dotyczy to prowizji i opłat związanych z czynnościami administracyjnymi, np. korespondencji. Zawsze pytaj o RRSO kredytu - jest to całkowity koszt, jaki ponosi klient, biorąc pożyczkę.

---

Zadbaj o swoje finanse

Konta,Kredyty,Lokaty

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

piątek, 22 lutego 2013

Haczyki kont bankowych

Haczyki kont bankowych

Autorem artykułu jest Krzysztof Borowik


Każdy z nas będzie musiał założyć konto bankowe, bo w dzisiejszych czasach bez tego ani rusz, szczególnie jeżeli chodzi o osoby zaczynające dorosłe życie, pracę czy nawet studia.

BankiAle minęły też czasy gdy na polskich rynku było zaledwie kilka banków. Obecnie mamy bez liku ofert, które prześcigają się w ściągnięciu jak największej liczy klientów. Osoba nie mająca pojęcia o bankowości, może łatwo nabrać się na „pseudokorzystne” oferty i „darmowe konta bankowe”, które wcale takimi nie są.

Postaram się przedstawić najczęstsze haczyki kont osobistych oraz to na co zwrócić uwagę przy wyborze banku.

Jednym z najczęstszych ukrytych opłat jest ta związana z prowadzeniem rachunku. Darmowe prowadzenie konta, może się okazać tylko wtedy, gdy na Twoje konto będą wpływać co miesiąc określone sumy gotówki. Tak więc, gdy nie posiadasz pracy i regularnych wpłat, co miesiąc z Twego rachunku może znikać nawet 10 zł. Być może to nie jest dużo, ale to nie wszystko.

Kolejną ukryta opłatą bardzo często bywa opłata za kartę płatniczą (debetową). Za wydanie karty możemy nic nie zapłacić, ale co innego za jej obsługę. Zazwyczaj darmowa karta jest wtedy gdy z niej korzystamy i dokonujemy co miesięcznych zakupów na określoną kwotę. Jeżeli nie, to bank pobiera kilku złotową opłatę. Trzeba zaznaczyć, że w transakcje bezgotówkowe nie wliczają się wypłaty z bankomatów, gdzie mogą się kryć kolejne koszty. Darmowe wypłaty ze wszystkich bankomatów, może obowiązywać tylko wtedy, gdy wykupisz jakąś dodatkową opcję. Zatem jak widzisz z darmowego konta bankowego może zrobić się konto za 20 zł miesięcznie.

Jeżeli nie przeszkadza Ci bankowość internetowa, warto skorzystać z banku wirtualnego. Zaletą takich banków, są mniejsze koszty prowadzenia rachunku i to głownie one oferują w pełni darmowe konto, lub z symbolicznymi opłatami. Niezależnie na jaki bank i na jakie konto się zdecydujesz, zawsze sprawdzaj tabelę opłat i prowizji oraz to co kryje się za „gwiazdkami”.

---

Darmowe konto internetowe

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl